Tak było rano przed moim wyjazdem do pracy.
Bagiels miałam o poranku ale MM nie pojechał do sklepu budowlanego po siateczki na aluminium do zaklejenia dziur. Aby nie denerwował się, stwierdziłam, że możemy przecież pojechać razem po jego i mojej pracy.
Po pracy już mi się nigdzie jechać nie chciało, MM też nie jeżdził do sklepu podczas przerwy obiadowej.
Remont nie zając nie ucieknie. Po kolacji wtuliłam się w kanapę z książką i tak czytając ostatni nabytek, usłyszałam bicie zegara. Wybił 9pm. Jak fajnie jest poleniuchować.
Leave a comment