Nie jest spokojnie, a światło w tunelu ktoś wyłączył. Chodzę w ciemnościach i jak na razie nic nie widać.
Światełka nie, ma a nadzieja może i jest ale zatopiona we mgle.
Szukam tej drogi wyjścia, ewentualnie prześcia jej w poprzek.
Ehhhh
Zabawiłam się w piekarza.
Zapachniało w kuchni jak w polskiej piekarni.
Bułeczkę zjadłam popijając mlekiem. Nie, nie prosto od krowy. Chociaż rolnik przywoził na dzielnicę i mamusia kupowała. Wlewał do konewki. Raz jedyny spróbowałam i nigdy więcej. Nie piłam tylko spróbowałam. Przegotowane było ok, na świeże mleko miałam odruchy wymiotne.
Godzina 9pm, jem drugą bułeczkę, no bo zabraklo mi chęci na formowanie kajzerek, i popijam chemicznym bardzo smacznym mlekiem.
Chlebek, podobnie bułeczki (kajzerki) wyśmienite.



Leave a comment