Po pracy miałam kołowrotek

Fajne zdjęciulo no i babcia w tym ubranku wygląda cudnie. Nakręciłam się po domu, nabiegałam się i zdecydowałam odetchnąć. Zadzwoniłam do fryzjerki.
I już jestem w zakładzie. Włosowo- szumiąca suszarkami atmosfera. Zapach szamponów i farb do włosów. Coś innego niż od kilku tygodni w moim domu.
Podcięłam troszkę, pomaluję już sama bo zadzwoniłam w ostatniej minucie i trudno było Anie wygospodarować czas na malowanie z pasemkami. Umówiłam się przed Thanksgiving, możliwe, że jeszcze raz przed Nowym Rokiem. Nie ma wątpliwości, że pojedziemy na sylwestra. Kiedyś covid nas wstrzymal, jednego razu grypa nas położyła, ale od ponad 20 lat tańczymy, bawimy się, bo jeśli nie teraz to kiedy.
Lubię Sylwestra. Pamiętam sylwestry w Polsce. Obowiązkowo 1stycznia nawet w największy mróz i śnieg, spacer po Plantach. Urocze pozdrawianie się i ogólne życzenia. Nie wiem, czy to była taka tradycja w moim mieście, może jeszcze gdzieś tak było, ale były to czasy bez internetu. I informacje z Polski i świata zawsze z poślizgiem docierały, jak to zimą bywa. A bywało, że linije telefoniczne przciążone śniegiem po prostu sie rwały. Więc, wiadomości nie docierały dalej niż na obrzeża danego miasta. No i zobaczcie…ludzie żyli i mieli się dobrze. W stanie wojennym nawet zorganizowaliśmy z ex, sylwestra w naszym domu. Pamiętam Danuśka była ze swoim ex. Nie był to sylwek wystawny ale zabawa była. Tak jak widać i czuć, żyję sylwestrem, a dlaczego nie. Ile jeszcze sylwestrów nam zostało? Na pewno nie 50, 50 to 20latki mogą zaliczyć.
Mówiłam, że nie wybiegam daleko w przyszłość, ale ja nie wybiegam, ja chcę krokiem tanecznym iść w tego sylwestra, który zakończy 2024 i zapozna mnie z 2025 rokiem.
W pracy też miałam kołowrotek, ale i trochę urozmaicenia, już trochę korytarz ozdobiony.

Podobno będzie więcej dekoracji.
Jeśli to ludzi bawi, niech się cieszą, celebrują swoje święta, bo na zmartwienia, ciepienia i łzy zawsze będzie czas, czas który nie zapyta czy może nas skrzywdzić.
Leave a comment