Miałam dwa razy godzinę 8am.
Po przebudzeniu zerknęłam na okno za żaluzją było już widno. Pomyślałam, że to już okolo 8 am i czas zejść do kuchni na kawcie.
Czekała mnie niedpodzianka, czas został cofnięty o godzinę.
Kukułkę manualnie przestawiłam.
Nieoczekiwanie dla mnie, zdecydowałam przynieść ze strychu ozdoby na Thanksgiving. Myślę że już czas.
Jeśli nie dziś to kiedy? Lepsze to niż chodzenie po sypialni, łazience i closet i „podziwiać” rozpoczęte prace remontowe. Nie będę planować przecież następnych prac, jeśli tego nie dokończyłam. Ja jeszcze mam bardzo dużo czasu.
Mój Tatuś w wieku 75 lat kupił działkę i rozpoczął budowę domu letniskowego. 90% prac budowlanych wykonywał samodzielnie. Letniskowe domy były w okolicy ale Tatuś pobudował dom dwu kondygnacyjny z podpiwniczeniem mieszkalnym(-kondygnacja). Garaż pod częścią domu. Dom był bardzo przestrzenny na wzór amerykański. Ogrzewany był centralnym ogrzewaniem. Z nie wielką działką. Las cztery kroki, mniej niż pół kilometra od domu przepłwa rzeka.
Muszę być w dobrej kondycji fizycznej ponieważ planuję kupić kawałek ziemi w moje 75 i rozpocząć budowę, może nie domu a raczej domku. Jeśli mi to się nie uda, trudno. Ale można pomarzyć. Jak zwykle u mnie, nie o sukni balowej a o pracy fizycznej są plany.
W planów dekoracji domku na indycze święto nic nie wyszło, jeszcze zdążę.
Więkoszć niedzielnego czasu spędziłam na rozmowach tel. z synem i córcią, z MM przegadaliśmy nonstop ponad godzinę.
W moim życiowym tunelu zapalili światło. 😃
Leave a comment