ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Ciemno na podwórku, oj ciemno i zimno. 9C to nie 19C. Dobrze, że padać nie będzie. Nie lubię jeździć w nocy, jakby nie było, ale jeszcze nie jest świt. Samochód jedzie przy, za i przed samochodem oślepjając się wzajemnie. Zmiana pasów jest w takich warunkach utrudniona, zaznaczając, że wszyscy jadą 100/115 km/h, wszyscy jedziemy w stronę Downtown.

Sprawnie włączyłam się do ruchu.

Zawsze pamiętam i będę pamiętać tragiczne zdarzenie opisywane oraz relacjonowane w radio i tv, jakie miało miejsce w polskim mieście. Nie było wtedy jeszcze internetu.

Żona poprosiła męża aby podszedł, podjechał do sklepu osiedlowego, nie pamiętam czy coś piekła, może coś gotowała. Zabrakło czegoś. Mąż wyszedł z mieszkania.

Usłyszała łomot. Pomyślała że coś się gdzieś stało.

Mąż już powinien wrócić bo to było niedaleko. Usłyszała syreny przez uchylone okno. Wtedy zrozumiała, że to jej mąż, po niego przyjechali. Wybiegła przed blok i uliczką osiedlową do wyjazdu na główną drogę. Karetka odjechała, tylko roztrzaskany samochód i policja zostala. Niestety mąż zmarł.

Więc, kiedy wyjeżdzam ze swojej ulicy, stoję trochę dłużej bo muszę być pewna czy z za górki nie pojawi się jakiś szaleniec.

Dosłownie po 6 minutach zaczęło się rozjaśniać, a dwa mijane wieżowce, w tej szarówce prezentowały się odświętnie. Jak co roku udekorowane są światełkami.

Dojechałam do dzielnicy „szklanych domów” Buckhead. W większości to apartamentowce i biurowce. Bardzo lubię na nie patrzeć. Jest w nich coś majestatycznego. Pną się do nieba, przy mglistej pogodzie, ostatnie piętra są niewidoczne co nadaje tajemniczego uroku. Lubię przejeżdać pod mostem na którym pobudowane są wieżowce.

Aby dojechać do Downtown muszę przejechać przez Midtown, w godzinach szczytu to jest jak zwykle karkołomne. Muszę zaznaczyć, że tutaj gdzie mieszkam jest inna kultura jazdy. Nie można porównywać do NYC gdzie każdy naciska na klakson, trzeba czy też nie. Klakson używany jest sporadycznie, nawet jeśli ktoś zagapił się i opóźnił się na zielonym świetle, czekamy, po prostu czekamy. Włączasz kierunkowskaz na zmianę pasa, za chwilę zmienisz. Kierowcy zrobią przestrzeń. Jeśli jest powójny żółty pas, to się jego nie przekracza i jedziemy jak gęsi, jeden za drugim.

Jeśli jest skrzyżowanie STOP dla każdej z czterech dróg. Zasada: kto pierwszy podjechał do skrzyżowania ten pierwszy odjeżdża z skrzyżowania. Jesli dwa samochody lub wszystkie cztery z każdej strony podjechaly jednocześnie. Zasada prawej ręki, ewentualnie grzecznościowo ktoś ciebie przepuszcza machając dłonią lub my przepuszczamy.

Oczywiście, że są wypadki, stłuczki, kraksy. W większości wypadków to nadmierna prędkość, alkohol, inne używki, rozmowy tel względnie textowanie itp.

Kierowcy w moim stanie nie umieją jeździć w deszczu, jeśli śnieg spadnie (ostatni 2017) to jest kataklizm, zostajemy w domu.

Pomijając, że kierowcy nie potrafią jeździć po sniegu, to jest duże zagrożenie lamaniem się gałęzi i całych drzew. Opady śniegu obciążają drzewa, które padając blokują ulice i w wielu przypadkach zrywaj trakcje elektryczne.

Zanim dojechałam do pracy, było jasno.


Po pracy porządkowałam łazienkę. Wynosiłam do garażu, szpachlówki, farby, pędzle, wałki, szlifierki i inne materiały i narzędzie budowlane.

Przyszedł czas na łazienkę.

Puszki elektrycznej dziś nie kupiłam, przed rozpoczęciem kładzenia na podłogę foli i korka, na pewno, oświetlenie zainstaluję.

Pozdrawiam😀

Posted in

Leave a comment