Już od kilku dni wiedziałam, że córcia z Iv, jadą do jego mamy, która mieszka w NC. Wygląda na to, że następne święta Dziękczynienia będą spędzać z jego mamą, a Boże Narodzenie ze mną. Nie jestem przeciwna takiemu podziałowi, nie jestem przeciwna gdy któregoś roku zapowiedzą wyjazd na wczasy w Święta Bożego Narodzenia. Życie jest takie krótkie, nie potrzebne mi są jakieś niedomówienia, przymuszania lub obrażania. Córcię, można powiedzieć mam na co dzień, młodzi powinni żyć swoim życiem, nie zapominając o rodzicach.
Starsza córka MMa zapowiedziała, że nie pojawi się, indycze święto będzie obchodzić ze znajomymi. Jak zadecydowała to tak i będzie, nie pierwszy raz i nie ostatni. Młodsza również zapowiedziała, że naszego miasta nienawidzi i nie przyjedzie. Ale gdyby zasponsorował bilet lotniczy i dwie skrzynki wina to by na własnych skrzydłach przyfrunęła. Ale jestem wredna. Co ma miasto wspólnego z własnym ojcem, tylko jej jest to wiadome. Oczywiście MM był niepocieszony ale co ja mogę? To są relacje córek z ojcem. Kiedy daje kasę one są, jeśli nie daje to ich nie ma. Nie mogę nic na to poradzić, oprócz tego…chcesz je widzieć to płać….. więc nie płaci. Przykre, ale prawdziwe.
Leave a comment