W domku byłam już o 5pm. Chwilka odpoczynku i zakasałam rękawy, aby ze wszystkim zdążyć na Thanksgiving.Rozpoczęłam działania kuchenne. W pierwszej kolejność ruszyłam do ciasta chlebowego które rosło przez 10 godzin. Ciasto przełożyłam do foremki i pozostawiłam do dalszego wyrastania na około 2 godziny. W tym czasie wyjęłam świeże mięsko z kosteczką, którą trzeba było wykroić na zupkę ogórkową. Garnek z wodą już bulgotał. W niedzielę kupiłam dużo marchwi, buraków i pietruszki w Farmers Market. Poszatkowane warzywa popakowałam w woreczki foliowe i przeniosłam do zamrażalnika. te warzywa w robocie i mrożę. Zawsze mam gotowe warzywa na szybkie gotowanie zupy. Buraczki użyję do barszczu czerwonego i do tuszonych buraków, na Święta Bożego Narodzenia. Warzywa do sałatki jarzynowej pokrojłam w krajalnicy. U mnie sałatka jarzynowa nazywa się sałatka z majonezem, ponieważ tylko taką nazwę MM pamięta. Zanim zakończyłam prace nad mięskiem małam już wyparzone liście kapusty na głąbki. Kiedy zupa ogorkowa bulgotała, upiekł się chlebuś.

Szynka i indyk jest zajęciem MM więc, nawet nie ruszałam.
Zwykle dania na stół świąteczny na Thanksgiving MM szykuje, ale w tym roku (podobnie jak poprzedni) gotowałam gołąbki i chyba już mi tak zostanie.
Ugotowałam jeszcze jajka bo syn nie wyobraża świąt bez jajek.
Po posprzątaniu kuchni, bo nie wyobrażam sobie zostawienie kuchni jako pobojowisko, przeniosłam się z lampką wina. Strzałki zegara pokazywały prawie północ, poczłapałam do sypialni.
To był bardzo męczący dzień.
Leave a comment