ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

W domku byłam już o 5pm. Chwilka odpoczynku i zakasałam rękawy, aby ze wszystkim zdążyć na Thanksgiving.Rozpoczęłam działania kuchenne. W pierwszej kolejność ruszyłam do ciasta chlebowego które rosło przez 10 godzin. Ciasto przełożyłam do foremki i pozostawiłam do dalszego wyrastania na około 2 godziny. W tym czasie wyjęłam świeże mięsko z kosteczką, którą trzeba było wykroić na zupkę ogórkową. Garnek z wodą już bulgotał. W niedzielę kupiłam dużo marchwi, buraków i pietruszki w Farmers Market. Poszatkowane warzywa popakowałam w woreczki foliowe i przeniosłam do zamrażalnika. te warzywa w robocie i mrożę. Zawsze mam gotowe warzywa na szybkie gotowanie zupy. Buraczki użyję do barszczu czerwonego i do tuszonych buraków, na Święta Bożego Narodzenia. Warzywa do sałatki jarzynowej pokrojłam w krajalnicy. U mnie sałatka jarzynowa nazywa się sałatka z majonezem, ponieważ tylko taką nazwę MM pamięta. Zanim zakończyłam prace nad mięskiem małam już wyparzone liście kapusty na głąbki. Kiedy zupa ogorkowa bulgotała, upiekł się chlebuś.

Szynka i indyk jest zajęciem MM więc, nawet nie ruszałam.

Zwykle dania na stół świąteczny na Thanksgiving MM szykuje, ale w tym roku (podobnie jak poprzedni) gotowałam gołąbki i chyba już mi tak zostanie.

Ugotowałam jeszcze jajka bo syn nie wyobraża świąt bez jajek.

Po posprzątaniu kuchni, bo nie wyobrażam sobie zostawienie kuchni jako pobojowisko, przeniosłam się z lampką wina. Strzałki zegara pokazywały prawie północ, poczłapałam do sypialni.

To był bardzo męczący dzień.

Posted in

Leave a comment