Córcia jadąc w góry do NC zadzwoniła do mnie z informacją o spadających kometach. Moje wszystkie aparaty nigdy nie są w pogotowiu. No cóż, iphone musi wystarczyć. Lecę jak łabędzica omal skrzydłami nie zahaczyłam o drzwi. Już byłam na podwórku i krzyczę do telefonu….
- Jest, widze, mam…oj to nie kometa to samolot
- Oj mamusia, patrz uważniej i pamiętaj o życzeniach
- Ale jakie życzenia córcia? Ja jak zawsze …wszystkiego najlepszego i dużo pieniędzy. Moja córcia hihicze
No komety to ja nie widzialam, ale co można zobaczyć wśród łysych gałęzi i po kilku kieliszkach Egg Nog firmy Williams.
„Złapałam” cudny księżyc nad moim domem.



Córcia dojechała szczęśliwie w swoje góry.
A co ja?
Jestem nareszcie spokojna.
Leave a comment