ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

A miałam spać długo i na pewno dłużej niż do białego rana. Za oknami ciemno i zapewne niezbyt przyjemnie. Jeśli ogrzewanie słychać to nie jest cieplutko na zewnątrz.

Zdawało mi się, że słyszę jakieś odgłosy z parteru. Ale za wcześnie na wstawanie i za wcześnie na kawę.

Otrzymałam pidżamę w prezencie świątecznym ( to jeden z nich). Pidżama welurowa podobnie jak moja poszwa na kołdrę i poduszki. Mięciutka, cieplutka i delikatna, ale…ściągacze przy spodniach są za słabe i nogawki od pidżamy po przebudzeniu, miałam pod kolanami. Teraz zastanawiam się jak temu zaradzić. Wyglądało solidnie ale solidnym nie jest, niestety. Wszelkie metki pozrywałam bo jeszcze przed północą wrzuciałam do prania aby nałożyć do spania. Pidżama mi się podobała chcę ją używać, tylko jest to jedno ale…

Jeszcze na chwilkę wrócę do wczorajszej wigilijnej kolacji.

Córcia robiąc dania wigilijne uwzględniła dietetyczne preferencje swoich gości. Syn mój nie spożywa cebuli, pora i selera. Pierożki, sałatka jarzynowa oraz kilka innych dań tych dodatków nie posiadały. Była wersja z dodatkiem tych warzyw. Łazanki sama robiła bo nie przepada za kutią z pęczakiem. Koreczki były wyśmienite. Gdy weszliśmy, stół był przygotowany. Syn jako, że po raz pierwszy był u mojej córci, został oprowadzony po pokojach. Był zachwycony rozkładem pokoi oraz wielkością domu.

Kiedy ja rozmawiałam przy choince ze swoim dziećmi, Iv posprzątał ze stołu. Na nieszczęście zmywarka się zepsuła i naczynia zmywał ręcznie. Sprytnie mu to poszło może dlatego, że miał mentalnego coacha w pobliżu w postaci MMa. 😀

Po powrocie pochowałam jedzonko do lodówek. Co zostawiłam a co przybyło. Nalałam winka i z córcią rozmawiałyśmy do północy.

Poranek przewitałam otwierając frontowe drzwi stojąc na patio chciało się krzyczeć….wstawaj szkoda dnia……Powietrze czyste i rześkie. Jeśli kiedykolwiek się przeprowadzę to żal mi będzie tego widoku. Ja przed otwartymi frontowymi drzwiami a reszta domów poniżej. To nie jest poczucie wyższości czy kontroli, raczej uczucie możliwości patrzenia wyżej niż inni sięgają wzrokiem. Patrzenia ponad horyzont.

Ciasteczk serowe jednak wciągają😋😋

MM pochrapuje na kanapie, dosypia. Przeciwbólowe i antybiotyk robią swoją robotę. Czuje się OK. Wczoraj był jednak dla nas bohaterem. Chodził wolniutko, rozmawiał słabiutko ale był z nami. Za to my wszyscy jesteśmy jemu wdzięczni.


Jest jeszcze poranek, wróciłam do łóżeczka, bo dlatego nie.

Dziś czeka mnie przetransportowanie danych z jednego tel do drugiego. Córcia będzie „bawić” się z nowym Apple zegarkiem, syn nowym laptopem Dell, ja iphonem, MM podziwiać sprzęt do grilla bo teraz będzie miał wszystko w jednej walizeczce, Iv dostał w prezencie japoński nóż do kolekcji, zegarek na rękę do następnej kolekcji i każdy z nas otrzymał książkę i wiele wiele innych małych i dużych prezentów. Córcia pod choinką znalazła 😃maszynę do szycia oraz maszynę do gimnastyki trzęsafkę. Mikołaj był hojny jak zawsze.


Przemieszczam się po domu czasami bez celu a czasami do kuchni w poszukiwaniu czegoś na ząb 🦷. A że dwie lodówki zapełnione, to za duży wybór. Napoje stoją nietknięte, zrobiłam sobie herbatę. Ryba po grecku kusiła lecz wzięłam taki samotny kawałek bez marchewki 🥕.

Ludzie są jednak przekorni. Mają jedzenie to wybrzydzają, nie ma jedzenia to coś by zjedli. Za dużo źle, za mało też niedobrze.


MM dziś bardzo dużo śpi 🛌 i odpoczywa. Jutro niestety, ale już musi pracować. W Ameryce nie ma drugiego dnia świąt. Też już do tego zdążyłam się przyzwyczaić.

Dzień dobiega końca i poza lekką kolacją nic szczególnego już się nie zdąży ani zrobić ani też zjeść. Może jakiś film przy którym MM smacznie się zdrzemnie.

Planowaliśmy spacerek ale MM zrezygnował. Jeszcze nie dziś.

Życzę wszystkim dużo zdrowia w Drugim Dniu Świąt

Posted in

Leave a comment