ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

a mnie głowa boli. Pogoda w zasadzie się drastycznie nie zmienia. Za kilka godzin znów przymrozek z mrozem do -6C. Nie rozumiem zatem tego kłucia w głowie. Ale nic nie poradzę. Popiję mocną kawą to może się i serce i głowa wzmocni.

Przyniosłam farbę do mieszkania. W garażu zimnoo, farba musi się trochę ogrzać. Dziś powolutku rozpoczynam malowanie. W pierwszej kolejności będę malować listwy przypodłogowe. Jak powiedziałam tak i idę zrobić.


Plany były nawet przyzwoite ale oprócz przyniesienia farby do mieszkania, więcej postępów w temacie malowania nie poczyniłam. Patrząc na MM otwierającego lodówkę częściej niż zazwyczaj, poszłam do kuchni gotować. Nikt w taką pogodę nie dowiezie i nikt z domu nie pojedzie. Oj można by było, w Polsce nie w takie śnieżyce i lody na jezdni, się jeździło. Ale, to wcale o mnie nie chodzi, to chodzi o innych użytkowników dróg. Jeśli zdawali test z jazdy w słoneczną pogodę, wzięli dziś od tatusia samochód, nigdy nie jeżdżąc w śnieżną pogodę, to wolę zostać w domu. Policja ma i tak dziś roboty po łokcie.

Ugotowałam jedzonko. Porozmawiałam przez tel z córcią, później z przyjaciółką z Kanady, nawet nie wiem kiedy słońce zaszło i MM wszedł do pokoju i włączył oświetlenie. Ciemności w pokoju też nie zauważyłam.

Kuchnię ogarnęłam, lampkę wina postawiłam na stoliku przy choince i…

Nic dodać nic ująć, leciutko, delkatniutko popijam swego ziołowca. MM jeden raz spróbował i nie może zrozumieć jak mogę pić te okropne zioła.

Zresztą, w każdej restauracji dziwią się, ponieważ Martini Rosso tak dawno temu nosił nazwę Vermont, dodawany jest tylko do drinków. Nikt nie pije bez dodatków i kostek lodu. Teraz Vermont nosi nazwę Martini & Rossi, w smaku nie ma żadnej zmiany.

Kiedy witałam Nowy 2025 rok, niestety ale po raz drugi nie mieli mego Martini, ale manager, który został wezwany przez barmana, osobiście udał się do składu alkoholi sprawdzić stan posiadania. Niestet ale nie było, ale zaproponował mi coś, co mi bardzo odpowiadało. Luxardo Maradchino Liqueur podwójna dawka alko niż w moim Martini. To wogóle nie chodziło o zawartość alkoholu lecz o smak. A on był zabójczo medyczny.

Nie, nie upiłam się i w głowie mi się nie kręciło. Na Sylwestra idę potańczyć, a na pewno nie upić. Do tańca i miłego spędzenia czasu nie potrzebuję alko. Jestem z tych osób która musi mieć kontrolę nad sobą, tym bardziej kiedy leje się alko.

Muszę przyznać, że byłam jeden raz upita, że film się urwał. Drugi piłam samogon jeszcze żółto brudnego koloru, po którym miałam kaca. To było w Polsce. Kac mi nie służył, a pierwszy przypadek to był mój wybryk, sprawdzenie własnych możliwości. więcej praktyk nie robiłam.

W Ameryce dowiedziałam się, że Tequila powoduje „chorobę” żołądka, a samo powąchanie Ginnu mdłości. Zostaję przy swoich trunkach i tyle mi wystarczy.

Lampka Martini od czasu do czasu jest, dobra na trawienie? Może, nie wiem. Czasami nawet do końca nie wypiję, to odlewam z kieliszka spowrotem do butelki. Moja butelka, moje Martini więc robię co mi się podoba. 😀

Choinka wciąż stoi, wygląda jakby wczoraj została ubrana. Igły się nie sypią przy dotyku. Gałęzie nie opadają do podłogi.

Wodę jeszcze pije. Oj, wiem, że powinnam już ją rozebrać, ale przy tym będzie dużo pracy.

Poczekam jeszcze, nic na siłę.

Posted in

Leave a comment