Po powrocie z pracy nie zamierzałam sprzątać yardu. Planowałam zająć się remontem, ale wracając uchyliłam szybę w samochodzie. Ciepły i przyjemny wiaterek wiał w moją stronę. Gdy wjechałam na autostradę szybę przymknęłam wciąż zerkając w stronę słońca. Przebrałam się lecz nie w remontowe ubranie ale lżejsze do ogrodu.
Przeszłam się ale….liście, gałązki, żołędzie mi przeszkadzały, burzyły moją estetykę. Jak można podziwiać coś, co jest w totalnych chaosie. Może być chaos artystyczny ale to nie był, to był bałagan. Wzięłam dmuchawę i rozpoczęłam dmuchanie.
Nie zamierzałam robić porządków, tylko podmuchać to co mi oczy drażniło. Ale to był tylko początek. Miał być chodnik i schodki. Później już się rozdmuchałam. Po godzinie weszłam do mieszkania i miałam juz zrezygnować. Wypiłam napój pomarańczowy i…wyszłam na zewnątrz.
Spojrzałam na część bez „chaosu” i część w wielkim bałaganie.
Po trzech godzinach dmuchania byłam można powiedzieć już trochę zmęczona ale zadowolona.
W sobotę będę mogła wsadzać w ziemię cebulki tulipanów.
Około 7pm zaproponował wyjazd na zakupy. Nie chciało mi się, ale ….porzucasz coś do wózka czego nie mam na liście zakupów…. Czy mnie zachęcił? Właściwie nie i tak zawsze dzwoni i pyta czy to czy tamto jeszcze kupić. MM chciał po prostu spędzić czas ze mną, niech bedzie i sklep ale ja jestem tam gdzieś niedaleko. Spełniłam jego prośbę.
Nastąpiła zmiana terminu doręczenia sukienki. Podobno dostarczą jutro.
Leave a comment