Od rana już pracowałam. Jeśli mam plan zakończyć łazienkę przed Indykiem to potrzebuje pełnej mobilizacji. Nie zawsze mi udaje się ta mobilizacja ale cóż, robię co mogę.
Przed wylaniem cementowej wylewki, “zaimpregnowałam” podłogę/płyty profesjonalnym płynem, który powstrzymuje wchłanianie wody. Pomimo gorąca na zewnątrz otworzyłam okna, niestety ale płyn ma specyficzny zapach. Wolałabym go nie wdychać. Czekając, zanim podłoga wyschnie, zeszłam do garażu. Rozpoczęłam solidną organizację wszystkich narzędzi i materiałów budowlanych.
Rozpoczęłam ale nie taką solidną pracę jakiej się spodziewałam. Z duży bałagan i aby to ująć w ramach organizacyjnych, zaczęłam od półek ( 6 półek głębokich narożnych) na których panował bałagan. Farby były pomieszane nowe ze starymi, których nikt używać już nie będzie. Puszki o wielkości 1 galonu = 3,785L, niektóre nigdy nie były otwarte. Posprawdzałam, co uważałam za zbyteczne i zajmujące miejsce na półkach wyrzuciłam. Od razu zrobiło sie lużniej, mogłam już sobie poszaleć. Wszystkie narzędzia elektryczne i na baterię powkładałam do walizeczek względnie do pojemników które stały/leżały puste. Ładowarki oraz baterie do wszelkich urządzeń elektrycznych włożyłam do pojemnika plastikowego bez pokrywy.
I tak powoli, wogóle nie zbliżałam się do końca. Odpady po cięciu różnych listew i płyt, magazynowałam, może się przydadzą, Nie, nie przydały się i wyrzuciłam. Dużo jeszcze zostawiłam bo podłogi nie skończyłam. Przy okazji znalazłam dodatkowe pół worka cementu, a już myślałam, że mi zabraknie. Oczywiście w sklepie zawsze są materiały do kupienia ale po co wydawać pieniążki jeśli już zostało kupione i można wykorzystać.
Jutro po pracy zrobię wylewkę bo płyn uszelniająco-zabezpieczający już wyschł.
Mam ogromny sentyment do palm domowych. W moim domu rodzinnym zawsze była palma. W Moim Domu miałam palmę sięgającą sufity 2,5m. Prawdziwa palmiarnia to była. W obecnym domu też mam palmę ale ….. chyba już 4 z rzędu. Rosną puszczają nowe liście i zawsze wygląda, że już się zadomowiły ale ….z dnia na dzień, pyk i zdycha palma. Szukałam robaczków i ordobaczałam ziemię. Ostatnia palma też wyschła, zgniła i nie wiem co myśleć. Pielęgnuję zgodnie z zasadami i radami lecz nie udaje mi sie utrzymać na kilka lat. Po wyrzuceniu zawsze odczekuję kilka lat bo po co się szarpać. Możliwe, chłodzenie lub wilgotność w pomieszczeniach ma ujemy wpływ na utrzymanie ich przy życiu.
Tydzień temu kupiliśmy następną palmę. Stała tydzień w garażu. Ostatecznie dziś przesadziłam do donicy. Wszystkie czynności wykonałam zgodnie z zaleceniami,
Zobaczymy jak długo wytrzyma w moim domu. A oto ona.

Leave a comment