Zamroziło i zapowiadają opady deszczu. Dobrze że nie muszę nigdzie wyjeżdżać.
Miałam ciężki tydzień w pracy. Sprawy osobiste trochę nadszarpnięte. Zmęczony człowiek jest nie tylko nieuważny ale dokonuje durnych wyborów. Zrobiłam durnotę. Na odkręcenie — pomysłu brak. 😞
Schowanie głowy nic nie pomoże. Prawdy powiedzieć nie mogę, pociągnie za sobą konsekwencje. Wychodzi na to, że trzeba milczeć. Posłuchałam czyjeś rady, która zamiast pomóc — zaszkodziła. Szkodząc nadszarpnęłam zaufanie. Ot i teraz mam co mam. Nie mogę cofnąć i nie mogę zwalić winy na osobę udzielającą „złotej” rady.
Niby jestem taka mądra.
Byłam przytłoczona życiem — doradca jak króliczek z kapelusza magika wyskoczył. Przyjęłam jak gwiazdkę z nieba, bez zastanowienia i analizowania, jak to zawsze robię. Teraz za swoją głupotę będę się zżymać a raczej przepuszczona już zastałam przez wyżymaczkę.
Złote rady zostawmy temu, kto je rozdaje.
————
Przyznałam się nie tylko do winy ale i głupoty. 😞
_________
Przyznanie się do winy, nie zdjęło z moich bark i serca ciężaru szkód jakie wyrządziłam.
Potrzebuję dużo czasu aby moje serce się zagoiło. Najbardziej skrzywdziłam siebie.
Leave a comment