Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!
Nikt, dosłownie, nikt nie umie żyć. Nie ma takiej książki aby nauczyła nas życia. Nawet jeśli byłaby możliwość ponownego urodzenia, wciąż popełnialibyśmy błędy i wciąż mielibyśmy nadzieję na lepsze jutro. Szczęścia na następne chwile jakie mamy do przeżycia.
Nie było tak jak sobie planowałam. Chciałam mieć śniadanko w gronie rodziny lecz niestety się nie udało. Niektórzy członkowie rodziny pracowali lub po pracy smacznie spali, aby w godzinach południowych udać się do obowiązków służbowych. Inni mieszkają po drugiej stronie stanów, a jeszcze inni, zmęczeni podniebną podróżą nie myśleli o śniadaniu i obiedzie.
Śniadanko jak i obiad zjedliśmy z mężem tylko we dwoje. Ciesząc się ze swojej obecności. Radość również nie trwała długo, MM zaczął się szykować do wyjazdu i wylotu do innego stanu w którym pracuje. Zostałam z pieskiem.
Za chwilę syn wrócił z pracy, jak również córcia. Miałam w końcu ich dwoje przy jednym stole, a nie jak zwykle to bywa, gdzieś tam po drugiej stronie linii telefonicznej. Musiałam szybko cieszyć się ich widokiem, bo już za chwilę miało ich nie być. Ostatnie egzaminy i trzeba sie uczyć. Znów ja i piesek.
Pomimo tych szybkich i urywanych chwil, poczułam ciepło i radość w sercu. Że mam kochanych ludzi przy sobie.
Zasypało i zamroziło. W tej chwili już odtajamy. Dziś trzeci dzień siedzenia w domu. Wczorajszego wieczorka byłam tak bardzo umordowana siedzeniem, że poszłam spać wczesniej niż zwykle. Sklepy przemysłowe, urzędy, szkoły, banki i mniejsze ośrodki medyczne zamknięte. Niektóre sklepy spożywcze również są zamknięte. Przed wyjściem na spacer do sklepu, nakazują sprawdzić w internecie godziny pracy sklepu lub przychodni zdrowia. Kilkanaście tysięcy ludzi pozbawionych jest elektryczności. U mnie na szczęście wszystko jest dobrze, wszystkie drzewa stoją.
Dzisiejszego poranka wybrałam sie na spacerek. Oczywiście znów wzięłam kijek od szczotki tak jak dwa tygodnie temu. A oto moje fotograficzne polowania.
UPGRADE 01/03/2023
Nie ma śniegu i jak narazie to mamy ulewę z grzmotami w dniu dzisiejszym.
Już od najmłodszych lat rodzice starają się znaleźć zajęcie i nim zaciekawić małego brzdąca. Podtykają zabaweczki – a może laleczkę, sukieneczkę, autobusik, samolocik? Nie?
To czym go zainteresować? Książeczki, kredeczki i cukiereczki.
Jaka radość w domu. Dzidziuś sięgnął po strzykawkę. Będzie lekarz!! Okrzyknięto. Och, jak dobrze mieć lekarza w rodzinie. Darmowe badania i lekarstwa z wyższej półki za półdarmo, wizyta u specjalistów za darmo.
Od tej chwili kochani rodzice prześcigają się w zakupach zabawek typu medycznego. Nie zwracają uwagi, że dzidziuś już ma inne zainteresowania, bo z szafki kuchennej wysypał wszystkie przyprawy i zioła na podłogę. Wącha, łzy lecą, ale wącha. Och toż to będzie jakiś znawca ziół, a może degustator win!
Sugerowałabym, że raczej będzie narkomanem. Zioła, strzykawka.
W drugiej rodzinie nie zwracają uwagi na to, że mały brzdąc nakłada sukieneczki siostrzyczki. Pomagają pomalować mu usta i położyć trochę koloru na policzki.
Jaki on jest śliczny w tej sukieneczce – no zobacz, spójrz kochanie.
Jaka nasza Adasiowa prześliczna.
Niewinne zabawy. Czerwona lampka rodziców jest wyłączona.
Śmieszne zabawy w malowanie córci wąsów, również mogą skończyć się nieciekawie.
Nakłaniamy dzieci do różnych zabaw, lecz kontrola nasza nad przebiegiem jej jest prawie wyłączona.
Nie staramy się prostować kierunku myślenia i zainteresowania dziecka. Przecież to tylko zabawa i my rodzice też się wspaniale bawimy.
Uczymy dziecko korzystania z nocniczka dla naszej wygody, dlaczego nie uczymy, żeby chłopczyk nie malował paznokci?
Mama z tatą będą musieli dzieckiem się zająć, a tak maluch sobie bawi się dowoli w dziewczynkę lub z chłopczykiem w tatusia i mamusię.
Dla własnej wygody, zostawiamy dzieci samym sobie, nie zwracamy uwagi na ich zainteresowania, bo to nie jest w naszym interesie.
Interes jak zostanie lekarzem, adwokatem, politykiem, generałem itp.
Dziecko rośnie i zauważamy, że coś nie pasuje. Chce zmienić płeć lub podoba się ta sama płeć.
Nie mieliśmy czasu na zainteresowanie dziecka jego własną płcią. Przecież dzidziuś nie rozumie, kim są dziewczynki a kim chłopcy. Z czasem odkrywa, że dziewczynki mają to a ja nie mam tego. Nikt nie wytłumaczył, a w maleńkiej główce powstaje bunt.
Chcę być jak ona, chcę być jak on, jak dorosnę wyjdę za mąż za mamusię. To nie są wcale niewinne zabawy, takie zachowania powinniśmy zacząć kontrolować.
Dorosły potrafi przerwać zabawę w każdym momencie.
Kopia z poprzedniego mojego bloga, który był moim jedynym przyjacielem.
October 14, 2014
Bardzo rzadko, ucinam popołudniową drzemkę. Dziś był ten dzień, kiedy poczułam się niezmiernie zmęczona. Nie przeszkadzała mi nawet ilość poduszek pod głową. Zasnęłam.
To był dobry, naprawdę dobry odpoczynek.
_________________
Mimo, że późno, pomalawał odrosty. Szybko włosy rosną jak się ich nie sprawdza co chwilę. Kolor wyszedł, powiem, taki o jaki mi chodziło.
Z położoną farbą przeszłam się z MM do sąsiadów, aby powiesić kartkę na skrzynce pocztowej o wyciszenie swoich psów.
Psy niczemu nie są winne, ludzie nieodpowiedzialnie się zachowują. Mam teraz pogodę do siedzenia na decku lub otwarcia drzwi. Siadasz i co słyszysz? Ujadanie psów. Drzwi otwierasz i co słyszysz? Ujadanie psów. Dziś przeszły siebie. Wydrukowałam kartkę z czerwonymi dużymi literami i wykrzyknikami i…. przykleiłam. Na kilka tygodni będzie spokuj, jak co roku, po jakimś czasie znów trzeba ponowić prośbę. To wyjątkowo oporni sąsiedzi.
UPDATE: October 14 ,2024
Jedenaście lat minęło i po głośnych sąsiadach słuch zaginął. ale co nerwów napsuli to ja wiem. Od dnia wprowadzenia się do tego domu, szczekanie i wycie po nocach 3 trzech psów nie dawało spokoju. Najgorzej było w weekendy gdy, jak śmiałam przypuszczać zostawiali je na zewnątrz a sami swoim camperem wyruszali w “rejs”. Wzywałam policję prawie każdej soboty od 2011 roku. Na kilka weekendów był spokój, i następowało całodzienne i nocne ujadanie.
Obchodzili imieniny dość hucznie z głośnikami na całą dzielnicę i całą noc. Nie przestrzegali ciszy nocnej bo widocznie ich nie dotyczyła. Podobno pochodzili z dawnej Jugosławii. Hodowali świnki, kury i króliki. Tym się nie martwiłam, to było zmartwienie ich bliższych sąsiadów. Hodowla w dość szybkim tempie była zlikwidowana. Pianie koguta o poranku było z tego wszystkiego najurokliwsze.
Czasami ale sporadycznie coś dzieje się w tym domu, leci muzyka trochę głośniej ale nie zwracam uwagi bo wiem, dzieci które miały 10 lat teraz mają 24. Rodzice nie są już dla nich towarzyszami do zabawy czy pluchania się w basenie. Rodzice również mogą mieć bliżej 50-tki lub po. Teraz jest spokój. Lubię słuchać radosnego pokrzykiwania dzieci innych sąsiadów. Słuchając ich wiem, że to jest dziecięca radość i szczęście.
Wszystko się zmienia i nic nie stoi w miejscu, Wszystko ma swój koniec tylko należy poczekać i przeczekać.
Dziś po pracy wybraliśmy się we czwórkę do pizzerii. Och… zdałam się na swoje wyczucie i… zamówiliśmy pizzę, ja wybrałam. Później okazało się, że wybrałam tragicznie. No wiesz? żeby do pizzy dodawać sos BBQ to pierwszy raz się z tym spotkałam. Zamówiliśmy pierwszy i ostatni raz taką pizzę. Pizza musi, powtarzam musi być z keczupem.
Po kolacji pojechałam z MM oglądać samochody. Musimy kupić samochód dla MM.
Niestety dwóch dilerów odwiedziliśmy, ale żeby coś tak naprawdę wpadło w oko, niestety nie było. Szoku nie doznaliśmy, niestety.
Obsługiwał nas szybki i bardzo sprawny Fin. Ku naszemu zdziwieniu nie zapytał, czy mamy ID lub coś w tym rodzaju, ale… wręczył nam kluczyki i …w drogę na próbną przejażdżkę. W jedną stronę prowadził MM, powrotna należała do mnie. Samochód sportowy z dachem odkrywanym ale….siedzenia to były strasznie sztywne i proste. Cena dostępna, przejechane mile 70tys. też może być, OK ale… te siedzenia to tylko dla maciutkich ludzików. Nie było zadowolenia z jazdy trzeba było prostować zdrętwiały kręgosłup.
Staram się być dobrą żoną. Myślę, że jestem. Gotuję, a przecież nie muszę. MM niejednokrotnie sam sobie przygotowuje posiłki i nigdy nie wspomniał, żebym coś ugotowała. To jest moja dobra wola. Gotuję, nakładam na talerz i podaję, zmywam po posiłku. Zawsze przygotowuję dom na jego przyjazd.
Chcę aby wracał do czystego i wysprzątanego domu. Można na palcach jednej ręki policzyć kiedy nie posprzątałam lecz nie z tej przyczyny, że mi się nie chciało lecz byłam zmęczona innymi pracami. Robię pranie i składanie.
Kiedy chrapie jak w tej chwili to wychodzę z sypialni, pozwalam jemu się wyspać, rozumiem, że tydzień spędzony w pracy i w hotelu jest męczący. Wiem, że dzisiejsza i nie pierwsza moja noc będzie spędzona na kanapie. Wymorduję się strasznie. Jutro nie będę miała humoru ale… MM będzie wypoczęty i to jest dla mnie najważniejsze.
W każdej sekundzie jestem gotowa na pomoc jego córkom. Nie krytykuję jego postępowania i postępowania jego córek w jego i ich obecności.
Co jeszcze można robić?
Pracuję jak głupia w ogrodzie, a jest cholernie duży. Wyrywam te kadzu-Ivy aż palce puchną i bolą. Boli złamane rok temu ramię. Dlaczego tak ciężko pracuję?
Zagłuszam swoje myśli, bo wiem, że nie mam swojego miejsca na tym świecie. Polska … tam jest mój dom, niezamieszkały. To jest już inne miejsce i inni ludzie. Sąsiedzi nie postrzegają mnie jako jednej z nich lecz jako amerykankę. Nie mamy już wspólnych tematów. Inne spojrzenie i inne zdanie…nie łączą. Przyjaciółki i koleżanki jakie miałam już nie są te same. One i ja zmieniłyśmy się bezpowrotnie. Oczywiście utrzymuję kontakty ale podobnie jak u wszystkich, życie nas zmieniło.W Ameryce życie zaczęłam zbyt późno. Tak jak mówią …starych drzew się nie przesadza… to jest prawda. MM nie ma grona przyjaciół. Jednego kolegę z którym też się nie spotyka, ponieważ kolega ma problemy natury rodzinnej. Żona nie pozwala na spotkania jest bardzo zaborcza.
Tak więc nie mamy dokąd pójść z kim grilla zrobić, oczywiście z dziećmi. Ale tak się składa, że tego grilla robimy jedynie z jego dziećmi. Oni rozmawiają o swoich sprawach a ja… jestem znów sama. Uśmiecham się ale tak naprawdę nawet czasami nie wiem do czego. MM może mi opowiadać o problemach swoich córek, staram się jego wspomagać duchowo lecz… o swoich dzieciach nie mogę wspominać. Wspominanie mego syna, wciąż działa na MM jak czerwona (może kiedyś to się zmieni) płachta na byka, córcia jest ok… nie robi jak na razie żadnych komentarzy bo i ja nic nie mówię.
Jestem bardzo samotna. Czasami chciałabym się komuś tak poprostu wyżalić. Nie mam nikogo!!!!
Nie mam z kim porozmawiać!! Moja starsza siostra ?? byłoby dobrze lecz…. ona chyba nigdy nie spytała co u mnie słychać? Jak ja się czuję?
Przecież ostatnio jak powiedziałam, że przyjeżdżam to usłyszałam … a po co ty jedziesz?? … Było mi bardzo przykro. A przecież nie jechałam do jej domu, mam swój. Tego się nie zapomina. Mamusia? Nie mogę z nią rozmawać o moich sprawach. Mamusia ma swoje zdrowie do omówienia.
Tak mi bardzo brakuje mojego Tatusia. Zawsze wiedział kiedy coś się ze mną działo, zawsze potrafił pomóc, a przecież tak niewiele potrzeba. Żeby po prostu, ktoś powiedział… nie martw się , wszystko będzie dobrze…
No cóż, mego Tatusia nie ma. Bardzo za nim tęsknię.
___________
UPDATE
Październik 18, 2021 r.
Kadzu dawno, wyrwane i palce powykręcane.
Back yard ukończony.
Z frontem nie było większych problemów,
Mój syn wciąż działa na MM jak czerwono-bordowa płachta.
Syn się już dawno przyzwyczaił do takiego traktowania,
córcia równiez.
Do samotności się przyzwyczaiłam.
Mniej gotuję bo i mniej jem.
MM gotuje sam sobie w mokrofali. 😁
Wrzesień 19, 2023r.
Z siostrami nie utrzymuję, żadnych kontaktów. Z mamusią nie mam kontaktu.
Ostatni raz w Polsce byłam w 2019 roku. Możliwe, że w następnym roku pojadę.
MM jak to MM, jest bardziej marudzący, czasami wręcz docinający.
Przynajmniej ja tak odbieram, ale podobno to są amerykańskie żarty.
MM z wiekiem robi się drażliwy, więcej unikam rozmów i znikam z jego w pola
widzenia.
wyrwana przez sygnał s-msa ze snu w środku nocy, przyczłapałam do komputera. Dziś czeka mnie pracowity poniedziałek i powinnam mieć oczy i ręce szeroko otwarte, ale nic tego nie zapowiada. Dochodzi 3 nad ranem a ja spałam zaledwie 2 godzinki. Oczywiście, że spróbuje sie położyć i pospać jeszcze kilka godzin, lecz czy mi się to uda? Awaria kanalizacyjna w domu w Polsce, nie pozwala na wyciszenie myśli. Nie sposób naprawić cokolwiek przez telefon. Miałam już podobne zdarzenie parenaście lat temu. Po spuszczeniu wody, wypływała wszystkimi możliwymi kanalikami. Początkowo nie była to czysta woda, ohyda. Myślałam że to g..no mnie zaleje. Nie pamietam jak uchroniłam się przed zatopieniem, ale teraz jest podobna sytuacja. Co robić i jak poradzić na odległość?
Samo sie nie naprawi.
Uciekam złożyć zmęczone ciało na łożu.
——————————————————————————
8:15 am
Rozbudzona przez przeraźliwy warkot silnika kosiarki zwlokłam sie z łóżka. Po raz piewszy od kiedy tutaj mieszkamy, ktoś kosił trawę po 7 am. Nie przeszkadzało by mi, gdybym miała przespaną noc, przegadałam z córcią i dopiero po 5 am, kazała mi sie rozłączać.
Nie wiem jak poszło ciśnieniowe czyszczenie rur. Powinno zadziałać. Zaprzyjaźniony majster budowlany niewiele pomógł, ponieważ rura niedrożna jest pod garażowa posadzką.
Kłopotliwe jest to niezmiernie, ale córcia może korzystać z toalety i zlewu w piwnicy. Prysznicu nie weźmie niestety, jeśli fachowcom nie udało się wyczyścić rur kanalizacyjnych, będzie więcej niż źle. Po godzinie udrożniono wszystkie niedrożne rury. Hurra. Będę miała spokojny poniedziałek.
U mnie pachnie kawusią.
————————————————————-
6:35 pm
Nie był to pracowity dzień jak zakładałam. Plany uległy zmianie. Popracowałam troszkę w kuchni, a więcej czasu spędziłam jeżdżąc z synem, szukając jakiejs kliniki która wystawi dokument szepień, niezbędny do collage.
W dwóch klinikach byliśmy i dwie nie miały szczepionek odpowiednich. Zdecydowałam sie więc, pojechać do mojej doktór. Mimo, że nie miałam umówionej wizyty, zostaliśmy przyjęci przez recepcjonistkę bardzo miło, moja doktorka, też nie była dłużna w uprzejmościach. Synowi pobrali krew do sprawdzenia, czy miał brakujace szczepienia i na pojutrze będą dokumenty.
MATERAC TRUCICIEL
Dwa tygodnie temu zakupilismy z mężem king size tempurpedic materac. Wprawdzie opłaciliśmy 5 tygodni wcześniej, ale dostarczono nam tak jak u góry napisałam. Zabawa była wspaniała, mamy z podnoszeniem nóg i głowy oraz masażem. Z rana wstawałam nie czując wogóle, że spałam. Żadna kosteczka nie wymagała rozciagnięcia. Pierwszą noc przespałam na plecach. Po obudzeniu nie czułam ich bólu. Można powiedzieć spanie w powietrzu. Wszystko co dobre szybko się kończy. Tylko… żeby nie ten zapach. poczatkowo tłumaczyłam sobie, że nowy wyjęty z folii, jak wszystko potrzebuje wietrzenia. Ustawiłam więc ogromny wiatrak na podłodze, drugi włączyłam przy suficie. Przez dwa tygodnie zdejmowałam pościel każdego poranka, zostawiona na materacu, nasiąkała niesamowitym odorem. Klej budaprem?, jakis gaz? i coś niedobrego w zapachu. Dziś mnie podkusiło aby zdjąć pokrowiec. Odór jaki się wydobywał gotowy był mnie zabić. Poleciałam do komputera, szperać, co jest złego z moim matracem. Teraz pytam siebie. Dlaczego nie zasięgnęłam opinii wcześniej? Odoru może się pozbędę, choć watpię. Posypałam cały materac sodą oczyszczoną, którą należy zostawić na 24 godziny. Nastepnie odkurzyć i …to wszystko?
Za łatwy sposób pozbycia sie odoru. Może na kilka dni tak, ale nie wierzę, że zadziała po 24 godzinach.. Bóle głowy, wysypki i inne dolegliwości mogą wystapić dopiero po dłuższym jego korzystaniu. Wiem dokładnie, że materac zostanie zwrócony do sklepu. Nie mogę dopuścić do takiej sytuacji, że na zwrócenie będzie za późno. Teraz boje sie na nim spać. A był taki wygodny. Pójdę zrobić zdjęcie na pamiątkę.
A oto mój truciciel posypany sodą.
UPDATE
Marzec 15, 2017
Materac nie oddaliśmy do sklepu. Walczyłam z nim dość ostro. Wynosiłam na deck, ciężko bo ciężko ale ciągałam po schodach. W ładną pogodę, trzymałam go, aż do zmroku. Wiertzyłam przy otwartym oknie i wiatrakach. Pościel prałam prawie każdego dnia, podobnie przesypywałam sodą. Nie pamiętam dnia kiedy przestał śmierdzieć. Nie pamiętam dnia kiedy przyzwyczaiłam się do tego smrodu. _______
Dziś jest 21 październik 2021
Po 10ciu latach mogę stwierdzić, że teraz jest
po prostu bezzapachowy.
Wygodny, a podczas choroby bardzo wygodny.
Od pewnego czasu poszukiwałam w internecie czegoś, co mnie wciągnie, przyciągnie i zainteresuje. Blogów jest tak wiele, że nie sposób wszystkie przejrzeć i przeczytać. Wpisywałam w googlach różne opcje wyszukiwań, mniej więcej w granicach mojego wieku. Wyskakują różne dziwadła. Z mniejszą lub większą ilością tekstu jak również, zamieszczanych zdjęć. Przedrzeć się przez to wszystko nie sposób. Łatwiej założyć swojego bloga i klepać w nadziei, że komuś się to przyda lub pomoże w samotności.
Patrycja prowadziła blog od 2008 roku. Przeczytałam wszystkie wpisy, niektóre dwa razy aby nic mi nie umknęło. Kim jest? Krucha, spokojna i skromna osoba, lubiąca ciszę, zieleń i książki. Cierpliwa w dążeniach. Nie należy do żywiołowych i wylewnych osób. Uczucia swoje lubi skrywać czego, niejednokrotnie żałuje. Czasami mając wiele do powiedzenie woli milczeć, obserwować i czekać.
Jaka jest naprawdę? Nie wiem nigdy nie poznałam Patrycji i zapewne nie poznam.
Blog który prowadzi jest jedynym który, daje się czytać. Patrycja posiada cechę “lekkiego pisania”. Dzięki Patrycji zaczęłam ponownie,zabawę w blogowanie. Jak dotychczas zakładałam blogi na różnych serwerach, kasowałam, udzielałam się na forach od 2006 roku, na czatach siedziałam już od 2000. Niestety, po szykanowaniu, wykasowałam swoje wszystkie posty i definitywnie odeszłam.
Patrycji bloga już nie odnalazłam.
UPDATE Aug 14, 2024
Nie pamiętam dokładnie który to był rok ale zaczytywałam się blogiem duzagula. Zainteresowało mnie życie kobietki prowadzącej ten blog. Przeczytałam od deski do deski. Z problemami jakimi się zmagała, czasami były niby takie proste do pokonania ale z zagłębianie się w blog okazywało się, łatwe i nie łatwe. Każdy z nas popełnia małe lub duże błędy i łatwo być sędzią ale….przejść drogę jaką osoba z problemami przeszła nie jest łatwe. Nikt nas nie zna tak dobrze jak my sami. I śmiem twierdzić, że nie do końca. Głupie decyzje które chcielibyśmy nie podejmować ale już jest PO, nie ma odwrotu. Czasami brniemy dalej w to bagno i toniemy ale babrzemy się w tym bagnie przez następne lata.
Duzagula, znikła nagle, Podobno zmieniła nazwę bloga, pokazywała się w komentarzach innych blogów..to co wiem , do bloga pierwotnego nigdy nie wróciła. Miło się czytało i niejednokrotnie czytający trzymali kciuki za powodzenie jej decyzji.
Nie trzeba dużo aby kogoś doprowadzić do białej gorączki. “Pożyje pani jeszcze i sto lat z takim młodym i zdrowym głosem”. Słowa te zbudziły diabła w “tej pani”. Toż ona nie chce żyć sto lat ona, chce umrzeć dziś i teraz. No tak, ale żebym, powiedziała ma pani bardzo chrapliwy głos i wróże pani kilku dni życia. Podejrzewam że, ze skóry by wyskoczyła. Nie dogodzisz starszym babom.
Znałyśmy się od dziecka a, właściwie to ona znała mnie od chwili moich narodzin. Sąsiadka, wydawało mi się że, mnie lubi ale, nic z tego.
Należy wypowiadanie życzeń najpierw przeanalizować, a dopiero później buzie otworzyć.
Dziś jest Marzec 15 , 2017 roku godzina 6:22pm
Sąsiadka ma się dobrze. Przekroczyła 90tkę.
Zapewne mnie przeklina i moje życzenia.
No cóż, nie przewidziałam, że życzenia się spełnią 😄😱
___________
Dziś jest 19 październik 2021
Sąsiadka żyje i ma się nawet dobrze.
Przekroczyła 95.
___________
Dziś jest 3 stycznia 2023
Sąsiadka wciąż żyje, ma 97 lat.