ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

  • Tak mogę dziś napisać. Nareszcie.

    MM mimo, że we wtorek rano wyjeżdżał, w poniedziałek był ze mną i się mną opiekował. Nie jest łatwo opiekować się mną, która niczyjej pomocy nie potrzebuje. Mimo że nie potrzebuję pomocy, potrzebuję jej. Od urodzenia byłam niezależna i dokładnie wiem jak ciężko żyć z takim człowiekiem. Mam bardzo wiele limitów w komunikacji i ze mną, tylko ten wie kto mnie poznał. Nie wspominam, że jestem uparta i zawsze dążę do celu. Nie, nie po trupach. W tym wszystkim cechuje mnie delikatność i empatia której mam tak wiele, że mogę obdzielić cały świat. Niesienie pomocy wszystkim i wszędzie ograniczyłam i całe życie pracuję nad tym aby nie być na granicy z naiwnością, która prowadziła do wykorzystywania mojej osoby.

    To tak po krótce o mnie, mogę dodać, że nie łatwo mnie nie kochać.

    We wtorek rano odwiozłam MMa do Marty (tak u nas nazywa się Metro). Po powrocie, wróciłam do łóżka. Nie byłam zdolna do jakichkolwiek prac. Ciśnienie od rana było podwyższone, ból głowy i szyi, no i te szumy wraz z “mgłą mózgową”. Bardzo dziwne uczucie i dziwna nazwa, która pozostała podobno po covidzie. Wtorek mijał na odpoczynku, spaniu i tak w kółko.

    Środa – poczułam się lepiej i pojechałam do pracy na kilka godzin. Ciągnęło już do jakiegoś działania.

    Czwartek – piesek na mycie i strzyżenie zawieziony, zanim zjadłam śniadanie trzeba było pieska odebrać. Gotowy do odbioru. Zdziwiłam się bo nie minęła godzina a oni już dzwonią. Czasami pieska trzymają nawet 4 godziny. No nareszcie piesek jest w swoim żywiole. Od wtorkowego poranka piesek nie chciał się bawić, jeść i był tak smutny, że żal było na niego patrzeć. Dopiero w czwartek wieczorem zjadł kolację. W czwartek wieczorem i ja dostałam energii, ugotowałam kolację.

    Piątek!!!!

    To jest dzisiaj. Ciśnienie w miarę ok ale…ciut za niskie. To jest dobra wiadomość bo kawcią mogłam podwyższyć.

    Dziś mam kilka spraw do załatwienia, więc siedzieć w domu nie będę.


    CDN…

    Mój Mężuś wrócił.

    Kilka dni nie było ale poczułam się samotna. Dom pusty, pies osowiały a ja miejsca sobie nie mogłam znaleźć. A może to ciśnienie skoczyło, że obawiałam się tej krótkiej samotności. Niby tak samodzielna ale… samotność nie ma nic z samotnością.

    Przyjechał i powiedział …to jest najlepsze miejsce dla mnie ….

    Cieszę się, że jest już ze mną. 🙂

  • If you could permanently ban a word from general usage, which one would it be? Why?

    It limits your life

  • Niestety nie obeszło się bez pomocy lekarskiej. Głowa z tyłu bardzo bolała i ciśnienie podskoczyło do 178/89. Nie chciałam jechać na pogotowie i spędzić tam pół nocy. W Urgent było szybko i sprawnie. Dostałam zastrzyk i po 20 minutach wszystko zaczęło się uspokajać, Gdyby było gorzej powinnam jechać na pogotowie.

    Ciśnienie spadło, głowa się uspokoiła tylko puls za uszami dudnił jeszcze dość długo.

    Od bólu głowy moje ruch były spowolnione podobnie jak i mowa. Nie potrafiłam tego opanować.

    Czym to było spowodowane? Widocznie taka moja uroda, moich dzieci również.

    Jakoś trzeba z tym żyć.

  • Mimo, że wstałam przed 6 rano, chęci było brak na GYM.

    Od rana bolała głowa. Nie za bardzo chciało się iść na GYM ale ostatecznie wyjechałam chwilę po 8 am.

    Ćwiczenia szyi nie pomogły mi w tym bólu, ale jednak ćwiczyłam 11 minut. Póżniej przeszłam na następne maszyny i tak zeszła mi godzina.

    Po powrocie z GYM

    Nie zastanawiałam się za bardzo co robię a robiłam kawę. Kurcze nie wzięłam pod uwagę, że głowa boli i mała czarna może sptęgować ból głowy. No i jakże. Tak też się stało i mało tego ból spowodował mdłości. A to już oznaczało wysokie ciśnienie.

    160/82 to nie jest nic pocieszającego. 149/79 po przyjęciu dodatkowej tabletki. Ufff opadło ciśnienie,

    ból głowy i karku powoli mijał ale nie minął.

    Na dziś koniec z remontem. Dzień mija a ja nic dziś nie jestem w stanie już wykrzesać z siebie.

    No cóż i takie dni bywają.


    Dzień planowania jutra.

    Dzień pod nazwą …maraton filmowy….


    Mój Tatuś cierpiał na wysokie ciśnienie. Jako dorastająca młoda kobietka, nie mogłam zrozumieć. Co to za choroba której nie widać. Od dnia śmierci Tatusia, rozumiem, bardzo dobrze rozumiem.

    Bardzo lubił pić mocną kawę, kieliszeczek koniaku od czasu do czasu lecz przed wypiciem mierzył ciśnienie. A ja…pomimo że bolała głowa zapomniałam zmierzyć swoje ciśnienie.

    Gdy dopadało go wysokie ciśnienie, na początku miał czerwone plamy z tyłu szyji, a później ból głowy. Musiał odpoczywać, a wtedy była cisza w domu. Chociaż zawsze powtarzał, że dzieci Jemu nie przeszkadzają, ale…pomimo tego panowała cisza.

    Odpoczywam i co godzinę mierzę ciśnienie, które się nie zmienia.

    Mam nadzieję na pracowite jutro.

  • What is the biggest challenge you will face in the next six months?

    finish the renovation. I hope that 6 months will be enough. I don’t like planning, set goals or challenges. I started the renovation my house spontaneously but finishing the renovation is not spontaneous.

    I do all renovation, painting, electrical, plumbing and construction work myself.

    I see that the end is near but it has been very long.

    Wish me luck, please

  • Każdego poranka wychodzę na zewnątrz i przeprowadzam inspekcję. Ile tulipanów, śnieżynek, dzwoneczków, przebiśniegów, sasanek i innch zimowo-wiosennych kwiatów już wzeszło ewentualnie zakwitło. W tym roku zakwitła tylko jedna sasanka. Przebiśniegi nawet nie wzeszły, możliwe że cebulki zjedzone przez robaki lub żyjątka mieszkające w norach pod ziemią. Żonkile nie chcą rozkwitnąć ale przy -1C to nie powinnam się spodziewać, żadnych kwiatowych okazów na yardzie.

    Byłoby przyjemnie popatrzeć na kwieciste rabatki, ale na taką chwilę trzeba poczekać tydzień lub dwa.

    Jeszcze będzie pięknie i przyjemnie.

  • What advice would you give to your teenage self?

    I think this question is devoid of logic

  • What bores you?

    In any activity or job I can find something that interests or inspires me.

    Maybe flying in a plane where there is not much space or no activity to do.

  • What is your favorite drink?

    If I have to drink, I’ll just drink Vermuth Martini Rossi 🍷

  • Who are your favorite people to be around?

    Even the person you love and love can be exhausting if it is constantly around you.

  • Write about your approach to budgeting.

    Never spend more than you make.

  • Are you patriotic? What does being patriotic mean to you?

  • Have you ever unintentionally broken the law?

  • Dzień Walentynek

    dobiega końca. W pracy było przyjemnie i trochę luzu. Gdy wróciłam do domu, spostrzegłam, że kupiona nowa pralka nie została dostarczona. Widełki czasowe na dostawę nie zostały jeszcze przekroczone, więc nie było czym się martwić.

    Wykorzystałam piękną pogodę i podmuchałam jesienne, tak jesienne liście na miejscu parkingowym. Nie raz wspominałam, że mój yard to nie miejsce na basen, pole golfowe, warzywniak, nawet nie na rabatki kwiatowe, tyle co wygospodarowałam na posadzenie kwiatów to i tyle mam. Kwiaty muszą sobie radzić i kwitnąć bardzo szybko do rozpoczęcia lata bo później mają tylko cień. Mam drzew bardzo dużo, to i liści bardzo dużo. Oczywiście jest dużo chętnych firm do „pomocy”, ale cena zwala z nóg.

    Wracając do mego dmuchania, duży wór został wypełniony liśćmi. Gdybym tak się zmobilizowała to bym i dokończyła ale… Walentynki przecież.

    Nie doczekałam się na MM, jeden meeting za drugim, więc zjadłam kawałek torta sama.

    Wczoraj po pracy kupiłam torcik sobie i drugi torcik córci. Ona też przed komputerem od rana do nocy. Wiedziałam, że nie ma czasu na żadne zakupy jej przyszły mąż też czasu nie ma. Więc jadąc do córci, zajechałam do sklepu kupiłam jej kolacje i w korach dojechałam po godzinie. Faktycznie nic nie jadła cały dzień a to już godz. 5pm.

    Chwilę porozmawiałyśmy, ona do komputera a ja w korki i w godzinną powrotną drogę.

    We talked for a while, she went to the computer and I got into the traffic jam and set off on the hour-long journey back.

    Dobrze, że jej ten torcik kupiłam bo nawet Walentynek by nie miała.

    MM kwiatki mi wręczył już we wtorek, bo wiedział, że będzie jak przywiązany do kom. Ale ja nie jestem ani zdziwiona ani zdenerwowana.

    Odpowiedzialna praca wymaga poświęcenia.

    MM zarezerwował stolik na jutro do restauracji z dancingiem. Jutro sobie poskaczę.😀🤣💃🏻

    Niestety ale pralki nie dostarczyli. Podobno wszystko wina komputera bo zgubił nasz termin dostarczenia sprzętu.

    Tylko ja się pytam, kto obsługuje te komputery? Jeśli AL to jest podobno INTELIGENCJA, nie powinna nic zgubić, jeśli człowiek, co za gamoń że nie dopatrzył w jakie literki i cyferki klika.

    Podobno pralka ma być jutro, a w najgorszym wypadku w następnym tygodniu. Jednak będę musiała wybrać się do publicznej pralni, szczerze mówiąc nigdy nie byłam i będzie to dla mnie wyzwanie i odkrycie.

    Podnoszę kieliszek z winem do góry i życzę wszystkim miłych Walentynkowych snów.


    Valentine’s Day

    is coming to an end. It was nice and relaxed at work. When I got home, I noticed that the new washing machine I had bought had not been delivered. The delivery time frame had not yet been exceeded, so there was nothing to worry about.

    I took advantage of the beautiful weather and blew autumn leaves, yes autumn leaves on the parking space. I have mentioned more than once that my yard is not a place for a swimming pool, golf course, vegetable garden, not even for flower beds, what I have saved for planting flowers is all I have. The flowers have to cope and bloom very quickly until the beginning of summer because later they only have shade. I have a lot of trees, so a lot of leaves. Of course there are many companies willing to “help”, but the price is jaw-dropping.

    Returning to my blowing, the large bag was filled with leaves. If I had mobilized myself I would have finished it but… Valentine’s Day after all.

    I didn’t wait for my husband, one meeting after another, so I ate a piece of cake by myself.

    Yesterday after work I bought a cake for myself and another for my daughter. She was also in front of the computer from morning till night. I knew she didn’t have time for any shopping and her future husband didn’t have time either. So on my way to my daughter’s, I stopped at the store, bought her dinner and got there in an hour. She hadn’t eaten anything all day and it was already 5pm.

    We talked for a while, she went to the computer and I got into the traffic jam and set off on the hour-long journey back.

    It’s good that I bought her this cake because she wouldn’t even have a Valentine’s Day.

    My husband gave me flowers on Tuesday, because he knew he would be glued to his computer. But I am neither surprised nor upset.

    Responsible work requires sacrifice.

    My husband booked a table for tomorrow at a restaurant with a dance. Tomorrow I’ll jump.😀💃🏻

    Unfortunately, they didn’t deliver the washing machine. Apparently it was all the computer’s fault because it missed our delivery date.

    I’m just wondering, who operates these computers? If AL is supposedly INTELLIGENCE, it shouldn’t lose anything if a human, what an idiot, didn’t notice what letters and numbers he was clicking on the computer keyboard. I’m so angry.

    The washing machine is supposed to be here tomorrow, or worst case scenario, next week. However, I will have to go to a public laundromat, I have never been there, to be honest, and it will be a challenge and a discovery for me.

    I raise my glass of wine and wish everyone sweet Valentine’s Day dreams.🍷

  • Szczęśliwego Dnia ‼️‼️‼️‼️🌺

    Zdjęcie z Internetu
  • If there were a biography about you, what would the title be?

    Life is good

  • They were very sad 🥲

    What were your parents doing at your age?

    Martwili się o mnie.🥲

    They were worried about me🥲

  • Jak MM wczoraj zdecydował tak i zostało zrobione. Nie zaszczyciliśmy dziś GYM swoją obecnością. Może i dobrze zrobiliśmy, wyspałam się nareszcie. Podobno jutro rano idziemy. Gdyby MM postanowił zostać w domu, ja jadę. Nie planowałam 7 razy w tygodniu jeździć na GYM ale przynajmniej trzy razy w tygodniu.

    MM postanowił, jak przypuszczałam zostać w domu i nie towarzyszyć mi rano na siłowni. Ma za dużo pracy przy komp.


    Mam problem, pralka się zepsuła. Dała znak dwa razy, że odmawia dalszej współpracy. Pierwszy raz gdy otworzyłam pralkę wylało się z niej trochę wody. Program prania całkowicie był ukończony. Drugim razem, progra, prania był ukończony i wody było o wiele więcej. Ostatnim razem wirowała i jednocześnie pobierała wodę. Wyłączyłam program przestał wirować lecz wodę w dalszym ciągu pobierała, musiałam zamknąć dopływ wody do pralki. Na próbę odkręciłam wodę, pralka ponownie rozpoczęła pobieranie wody. Moim zdaniem to wygląda na spięcie.

    Dziś musiałam zrobić małe szybkie pranie. Tym razem odwirowywała nie odprowadzając wody. Nie było tak tragicznie, wykręciłam pranie w ręcznie.

    Pewnie że różnica. Suszyło się w suszarce dłużej.

    Fachowiec po 2 dniach zawitał i zaśpiewał …część która się zepsuła 600$ + robocizna 900$. Nasz zestaw pralka i suszarka na podestach 14 lat temu kosztowała około ponad 3k. Sprzęt ma prawo się zepsuć, MM trochę wkurzony i gotowy był reperować. Potrzebuje spokoju, więc cały problem scedowałam na MM. Co zrobi i jak zrobi będzie dobrze. Byłam zajęta remontem i ja dam radę ze swoim pranie bez publicznej pralni.

    Wieczorem pojechaliśmy sprawdzić pralki. Wybór jest, ceny różne ale jest nam potrzebna o konkretnych parametrach. Późnym wieczorem wróciliśmy do domu z niczym. Zaczęłam szperać w internecie i znalazłam prawie taką samą jak mamy, rozmiarem pasuje, kolorem trochę inna, programy już są nowocześniejsze, cenowo nie nadszarpnie domowego budżetu. Kupić można przez internet. Pralka jest dostępna w sprzedaży internetowej. Jutro pojedziemy do sklepu. Zdjęcia pralki przy powiększeniu są za bardzo rozmyte, żeby zrozumieć co artysta fotograf chciał kupującemu przekazać. Sklep lokalny i solidny, potrzebujemy kilku wyjaśnień. Mam nadzieję, że do soboty będzie już stała w mojej pralni.


    Sufitu nie pomalowałam niestety. Zmuszona byłam w niektórych miejscach poprawić szpachlowanie. Po mokrej szpachli nie wolno malować. Można jak najbardziej ale jest możliwość, że sufit w tym miejscu może być w innym odcieniu.

    Nie ryzykowałam. Wysprzątałam i odkurzyłam łazienkę. Jutro i do końca tygodnia będę pracować zawodowo. Trudno powiedzieć kiedy będę malować sufit. Najbliższy termin to sobota.


    U mnie od wczoraj pada i się ochłodziło. John od kilku dni się nie pojawia. Prawdę mówiąc, czekam.

  • Write about your dream home.

    Miałam dwa domy. Pierwszy – rodzinny, drugi który budowałam ( pomagałam Tacie) i wykończyłam sama. Ten w którym obecnie mieszkam, jest trzecim domem.

    Marzenia na pewno się spełniają ale pokażę inną stronę marzeń, kiedy nie wiesz, że marzenia się spełniają lecz o tym nie wiedziałaś.

    Kiedy budzisz się o poranku w niedzielę, słyszysz śmiech i ciche rozmowy rodziców dochodzące z ich sypialni. Starasz się zejść na parter po schodach które nie skrzypią bo są betonowe i słyszysz….Krysia zaraz będzie śniadanie….a chciałaś wziąć tylko kawałek ciasta które mamusia w nocy upiekła. Mamusia miała zasadę nie wolno było jeść słodkości na pust żołądek.

    Wracając ze szkoły widziałam dym z komina swojego domu to znak, że obiad za chwilę będzie gotowy. Tatuś pochyl głowę nad moimi podręcznikami i zaczynał ci tłumaczenie % procenty ale zaczynał od podstaw matematyki, od zwykłego działania 2+2. Zasypiałam przy akompaniamencie maszyny do szycia, Mamusia szyła mi nowy fartuszek szkolny. Innym razem widzisz Mamusię gdy chodzi od okna do okna w oczekiwaniu na mego Tatusia. Gdy On wraca słyszysz JEJ płacz, że tak bardzo się o swego Męża , czasy były bardzo niebezpieczne.

    Słyszę tłumaczenia Tatusia, że wcześniej nie mógł wrócić.

    Marzeniem było mieć żonę/męża i taki dom dla wielu rodzin w okolicy. Ja to miałam i marzyć nie musiałam.

    Wyprowadziłam się do swojego domu, wyszłam za mąż i myślałam, że na zawsze, pierwszy i ostatni raz. Myślałam że MÓJ dom to jest marzenie nie tylko moje ale i mego męża. Miałam w swoim życiu inne wzorce niż młody mąż.

    Rozwody zniszczą wszystko i dom który myślałaś, a marzenia stają się problemem.

    Obecny dom nie mogę powiedzieć, że był marzeniem. Ogólnie nie potrafię marzyć.

    Pracuję nad tym domem aby miał atmosferę, klimat, mimo przeciwności losu, ognisko rodzinne. Jaka byłaby to rodzina, a jest mieszana kulturowo, nie dopuszczać do większych starć.

    Reasumując: nie mając świadomości że mam dom marzeń, miałam go w dzieciństwie. Dom marzeń to nie ściany, meble i sprzęt kuchenny.

    Dom marzeń to rodzina w której jest miłość, zrozumienie i komunikacja.


    Love, understanding, communication…

    I had two houses. The first one was a family one, the second one I built (I helped my dad) and finished it myself. The one I live in now is my third home.

    Dreams come true, but I will show you a different side of dreams when you don’t know. That dreams come true, but you didn’t know it.

    When you wake up on Sunday morning, you hear your parents laughing and talking quietly coming from their bedroom. You try to go down the stairs to the first floor, which don’t creak because they are made of concrete, and you hear…Krysia, breakfast will be ready soon…you just wanted to take a piece of the cake that mommy baked last night, but mommy had a rule that nobody weren’t allowed to eat anything sweet on an empty stomach.

     When I come back from school, I see smoke coming from the chimney of your house, it’s a sign that dinner will be ready soon. When Daddy bowed his head over my exercise books and starts explaining % percentages to me, he starts with the usual 2+2 operation. 

    I fall asleep to the accompaniment of the sewing machine. Mommy was sewing me a new apron for school. Another time I see Mommy walking from window to window waiting for my Daddy. When He comes back, I hear HER crying because she was so afraid for her husband. That times were very dangerous.

    It was a dream to have a wife/husband and such a house for many families in the area. I had it and didn’t have to dream. 

    I moved to my own house, got married and I thought it would be forever, for the first and last time. I thought that MY house was not only my dream, but also that of my husband. I had different role models in my life than my young husband. 

    Divorces will destroy everything and the house you thought was a dream becomes a problem. 

    The current house I can’t say was a dream. 

    I generally can’t dream. 

    I am working on this house so that it has an atmosphere, a climate, despite the adversities of fate, a family hearth. What kind of family would this be, it is culturally mixed, do not allow for major clashes. 

    To sum up: I not knowing that I had a dream house. I had it as a child. A dream house is not about walls, furniture and kitchen equipment.

    A dream house is a family full of love, understanding and communication.

  • Zaplanowane na dziś ćwiczenia na GYM zostały wykonane👍. Dodałam ćwiczenia na wioślarzu. Godzina na GYM, bardzo dobrze na mnie działa. Czuję się sprężysta. 🤣

    To nie jest reklama, zdjęcie z internetu.

    MM wciąż mi towarzyszy i aby jak najdłużej. Ma problemy z kolanami. Czasami mu puchną no i oczywiście bolą. Stosuje opaski i skarpety kompresyjne. Niestety ale 10h przed komp swoje robi. Przerwy które stosuje są bardzo krótkie. Ale, dobrze że może sobie pozwolić nawet na krótkie.

    Dziś dokańczam gipsowanie sufitu i ścian w łazience. Gdybym dziś skończyła to jutro pomalowałabym sufit.

    U mnie jak zwykle, zobaczymy jak życie pokieruje.

    Wszystko wskazuje, że jutro będę malować sufit. Najgorszą elektrykę bo w kabinie prysznicowej, dziś skończyłam w 80%. Na jutro pozostało szpachlowanie wokół puszki rozdzielczej. Prawdę mówiąc nie musiałam nawet prądu wyłącząc. Pracowałam bardzo ostrożnie i w całkowitym skupieniu.

    Jestem z siebie dziś bardzo zadowolona. Dużo pracy wykonałam i widać już postępy.

    The GYM exercises planned for today have been completed. I added exercises on the rowing machine. An hour at the GYM works very well for me. I feel springy/flexible.

    My husband is still with me and for as long as possible. He has knee problems. Sometimes they swell and, of course, they hurt. He uses compression bands and socks. Unfortunately, he often sits in front of the computer for 10 hours, which is not healthy for the body. The breaks he takes are very short. But it’s good that he can afford even short ones.

    Today I’m finishing patching the ceiling and walls in the bathroom. If I finished today, I will paint the ceiling tomorrow.

    As usual for me, we’ll see how life takes its course.

    Everything indicates that I will be painting the ceiling tomorrow. The worst electrical work was in the shower cabin, today I finished 80%. The only thing left for tomorrow is to putty around the electric box. I tell you the truth, I didn’t even have to turn off the electricity. I worked very carefully and with total concentration.

    am very pleased with myself today.
    I’ve done a lot of work, and I can already see progress.

  • You get some great, amazingly fantastic news. What’s the first thing you do?

    We are used to getting rather bad news. They stay in our thoughts longer.

    Receiving fantastic news brings with it an incredible feeling like winning the lottery. Because who hasn’t dreamed of winning the lottery?

    At first, I would need to sit down and ask for this message to be repeated. 

    At least that’s what I think my reaction would be.

    It is unbelievable !!!!!!

    (app GIPHY)


    Przyzwyczajeni jesteśmy do otrzymywania raczej złych wiadomości. One zostają w naszych myślach dłużej.

    Otrzymanie fantastycznych wiadomości, równa się z niewiarygodnością podobną do wygrania w loterii. Bo kto nie marzy o wygranej w totolotka?

    W pierwszej chwili potrzebowałabym usiąść i poprosiłabym o powtórzenie tej wiadomości.

    Przynajmniej tak myślę, że taka byłaby moja reakcja.

  • Od kilku dni po południami walczę z liśćmi, które zalegają pod płotem i kątach, tulipanami i ich zabezpieczeniem przed gryzoniami.

    W piątek raniuśko byłam na siłowni. Po pracy a zakończyłam ją wcześniej niż zazwyczaj, wyszłam na yard. Obcinałam uschłe liście ciemiernika. Niektóre krzewy były pokryte liśćmi i nie mając dostępu do światła pochyliły się do ziemi. Po odsłonięciu potrzebowały kilku godzin aby się wyprostować i stanąć w pionie.

    Pozostały mi jeszcze szafirki do wysadzenia ale one będą rosły w doniczkach. Mają bardzo cieniutkie listeczki i bardzo często mylę je przy wyrywaniu z małpią trawą. Nie chcę już tego rodzaju niespodzianek, zamiast długiego korzenia zobaczyć białą cebulkę.

    Wczoraj również pracowałam na jardzie. Mój ogród nabiera wyglądu ale na prawdziwe uroki trzeba będzie troszkę poczekać. Od tygodnia pogoda była letnia i opaliłam się już trochę. Odznacza się pasek od zegarka na ręce jak też krótki rękawek od bluzki. 👚

    Dziś niedziela i nareszcie będę mogła odpocząć. Żadnego jardu i pieczenia chleba, chałki i słodkiego ciasta. Wszystko to mam. MM zaopatrzył w sklepowe, abym w końcu odpoczęła.

    No i nareszcie wszystkie ozdoby świąteczne zdjęte i zaniesione do podpiwniczenia.


    Syn chorował w czwartek i piątek. W sobotę poszedł do pracy ale o 12pm był spowrotem. Przeziębienie z zatokami. Jak to większość z nas …nie potrzebuję żadnych lekarstw…. ale jak głowa pękała to podjechałam do CVS po tabletki 💊 od zatok. A w CVS pusta półka, niespodzianka. Po przeciwnej stronie ulicy Walgreen, a tam do wyboru ale nie koloru. Wszystkie w podobnym opakowaniu ale o innym działaniu. Syn wyleczył się i dziś jeździł nad rzekę pobiegać.

    MM dziś pracuje przed komp.

    Córcia robiła porządki przed domem. Dziś odpoczywa.

    Iv dziś pracuje.

    A ja? Będę się nudzić.

    Miłego wieczorku wszystkim życzę. ☀️☀️☀️😀



    For several days now, in the afternoons, I’ve been battling with leaves that have accumulated under the fence and in the corners, and tulips bulbs and their protection against pests/rodents.

    On Friday morning I was at the GYM. After work, I finished it earlier than usual and went out to the yard, not to admire, but to work.

    I cut off the dead leaves of Helleborne flowers. Some flowers bushes were covered with leaves and having no free access to light and bent down the ground. After being cleared of leaves they needed several hours to straighten and stand upright.

    I still have grape hyacinths to plant, but they will grow in pots. They have very thin leaves, and I often confuse them with monkey grass when pulling them out. I don't want this kind of surprise anymore, instead of a long root I want to see a white bulb.



    Yesterday, I also worked in the yard. My garden is taking shape, but it will take a while to see the real charms. The weather has been summery for a week, and I've already tanned a bit. There is a watch strap on my wrist as well as a short sleeve on the blouse.


    Today is Sunday and I will finally be able to rest. No yard work or baking of bread, challah and sweet cakes. I have it all. MM bought some from the store so that I could finally rest.

    And finally, all the Christmas decorations were taken down and taken to the basement.

    My son was sick on Thursday and Friday. On Saturday he went to work but was back at 12pm. Cold with sinuses. Like most of us…I don't need any medications…. but when his head was pounding, I went to CVS to buy sinus pills. And at CVS there's an empty shelf, surprise.

    There’s a Walgreen’s across the street, so I drove there. There was, very large selection. All in similar packaging but with different effects.
    My son recovered and today he went to the river for a run.

    MM is working in front of the computer today.

    My daughter was cleaning in front of the house. Today she is resting.

    Iv is working today.

    And me? I'll be bored.

    I wish you all a nice evening.


  • Are there any activities or hobbies you’ve outgrown or lost interest in over time?

    Od dziecka jedynym hobby była fotografia. Należałam do różnych kółek zainteresowań lecz fotografia pozostała najdłużej. Kółka szkolne fotograficzne, a w starszym już wieku przy Miejskim Domu Kultury oraz Wojewódzkim Urzędzie Miasta, były jak nobilitacja. Moje zdjęcia nie zdobyły pierwszej nagrody na wystawie prac miejskich i wojewódzkichfotografów, ale były wyróżnione.

    Jedną z przyjemniejszych zajęć w fotografii było wywoływanie zdjęć oraz ich powiększanie. Oczekiwanie na pokazujące się postacie, rzeczy, widoki itp.na papierze fotograficznym było bardzo ekscytujące.

    Początki pracy z kolorowym papierem fotograficznym ochłodziły moje uczucia. Późniejsze wprowadzenie maszyn całkowicie oziębiło.

    Posiadam całą gamę aparatów fotograficznych oraz obiektywów ale tylko z pobudek sentymentalnych.

    Obecnie przyszły czasy aparatów fotograficznych w aparatach telefonicznych i wszelkiego rodzaju smartphony oraz iphony prześcigają się w ustawieniu jak najlepszej jakości wykonywanych zdjęć. Jednak nic nie zastąpi prawdziwej lustrzanki.

    Moje zainteresowanie fotografią zmalało, moge powiedzieć, że zanikło. Aparaty fotograficzne same w sobie nie posiadały nadmiernej wagi były lekkie ale obiektywy były bardzo ciężkie. Przy mojej skromnej posturze udźwignąć aparat, kilka obiektywów oraz statyw to był nie lada wyczyn.

    Teraz pstryka się byle jakie zdjęcia iphonem i w historii telefonu mamy ich tysiące. A w zasadzie nie mamy żadnego wartościowego.

    Do jednej żabki w stawie, nachyla się kilkanaście osób aby zrobić zdjęcie. Trzepią zdjęcia bez sensu, jestem tam i nie jestm, w tej grupie. Bo żabka niedługo podzieli los dinozaura.

    Dobrze mieć zdjęcie żabki, dla następnych pokoleń.

    Frog

    Since childhood, one of my many hobbies was photography. I belonged to various interest groups, but photography stayed the longest. School photography groups, and in my older years at the Municipal Cultural Center and the Voivodeship City Office, were like an honor. My photos did not win the first prize at the exhibition of works by city and voivodeship photographers, but they were distinguished.

    One of the more enjoyable activities in photography was developing and enlarging photographs. The anticipation of seeing figures, things, views, etc. appear on the photographic paper was very exciting.

    The beginnings of working with colored photographic paper cooled my feelings. The later introduction of machines cooled them down completely.

    I have a whole range of cameras and lenses, but only for sentimental reasons.

    Today, the times of cameras in phone cameras has come, and all kinds of smartphones and iPhones compete in setting the best possible quality of the photos taken. However, nothing can replace a real SLR camera.

    My interest in photography has diminished, I can say it has disappeared. Cameras themselves were not excessively heavy, they were light, but the lenses were very heavy. With my modest stature, lifting a camera, several lenses and a tripod was no small feat.

    Now we take random photos with an iPhone and in the history of the phone we have thousands of them. And in fact we do not have fre valuable ones.

    A dozen or so people lean over to take a photo of a single frog in a pond. They take pictures without any sense, I am there and I am not, in this group. Because the frog will soon share the fate of the dinosaur.

    It is good to have a photo of a frog, for the next generations.

  • What’s your favorite candy?

    Nie wiem, jakie są moje ulubione. Aby słodkie i tyle wystarczy.

    Dawniej migdałowe landryny.

    Po jakimś czasie – eukaliptusowe.

    Lizaki okrągłe i kwiatkiem landrynowym w środku.

    Zdjęcie z Internetu.

    Krówki wszystkim smakowały.

    Gumisie – sama chemia, a się zajadało.

    Obecnie, jest tak dużo różnych cukierków, że trudno powiedzieć które i jakiej firmy są najlepsze.

  • MM wyjechał po pizzę o 6pm. Jest już 6:35pm a jego nie ma. Zamówił przez internet i tylko do odbioru, kolejki nigdy tam nie ma bo to wszystko z dostawą lub na wynos.

    no i co?

    MM nie ma i pizzy nie ma, a ja głodna. Głodna do kwadratu bo lampkę wina już wypiłam i konia z kopytami bym teraz zjadła.

    W zasadzie to tylko dziś śniadanko zjadłam a na lunch jabłko.

    A dziś byłam jak mróweczka i tu i tam i to i tamto zrobiłam. Przecież siłownię z rana też zaliczyłam.

    A pizzy jak nie było to nie ma.

    Widzę MMa na appce kręci się koło pizzerni. Może tak się zakręcił, że stracił kierunek.

    Kamera pika już jest MM i pizza !!!!!

    Pizza z ananasem i innymi dodatkami z Domino’s dla mnie jest najlepsza.

    Tak, tak, co kto lubi, nie będę się spierać, bo o gustach się nie dyskutuje.

    Pochłaniam pizzę popijając czerwonym winem musującym.

    Spalona pizza

    Proszę przemilczeć. Przecież wiem co jem. Przecież nie powiem MMowi, że spalona, spalone omijam. Powiem to poczuje się winny, a przecież nie miał wpływu na to, że ktoś za długo przetrzymał w piekarniku. A że to młodzi ludzie pracują… mogł/a dziewczyna/chłopak zamyślić się, marzyć o lepszym życiu a nie w pizzerii itp.

    pizza jest bardzo dobra, omijam brzegi. MM co chwilę pyta czy smakuje.

    prawdę mówiąc SMAKUJE.

    Przypalone brzegi pizzy oddam John ( Dżonemu). Kto to jest? A mój przyjaciel szop. Podchodzi bardzo, bardzo blisko. Mówię do niego bardzo łagodnie. Nie, z ręki nie je. Jeść z mojej ręki nigdy nie będzie. To jest dzikie zwierzę i niech takim zostanie, mogę dokarmiać ale nie mogę zabierać mu wolności. Wolność dla tego zwierzaczka to jest jego cały świat, gdybym nawet umierał z głodu na pewno nie chciałaby skończyć żywot w klatce.

    Gdy byly przymrozki przychodził zawsze sam i każdego wieczoru. Kilka razy już był w naszej kuchni i nie spieszno mu było wychodzić. Teraz zamykamy psie drzwiczki aby nie chodził po całym domu.

    Ociepliło się co drugi lub trzeci dzień nas odwiedza. Może planuje założenie rodziny, a to już zajęcie/praca na 24/7.

    Wczoraj go nie było, możliwe, że dziś się pojawi. Martwi mnie, że jest taki ufny, a ludzie nie są tylko dobrzy.

    Gdy on idzie, zapala się światło na rogu domu na backyard. Czeka na niego pełna miska. Muszę zabrać kamerę z podglądu myszy, których nie ma, i postawić na zewnątrz na podgląd John. Ale to jutro.

    Co dziś robiłam?

    Spieszę z odpowiedzią.

    Remontu było najmniej,

    Rabatki tulipanowe robiłam. Zabezpieczałam przed szkodnikami jakie są wiewiórki. Głupie wygrzebują cebulki ale nie jedzą. Rozumiem gdyby zżarły to mała strata dla mnie. Zwierzaki najedzone no i dobrze ale wygrzebie i zostawi. Nie widzę w tym sensu ich działania. Rabatki oraz donice zabezpieczałam metalową siatką. Metalową siatkę musiałam pociąć, nożycami do metalu. Mało tego, przybić do podłoża aby wiewiórki nie mial dojścia. Napracowałam się dziś bardzo, oprócz tego musiałam też zrobić co nie co na komp do pracy.

    Szczerze mówiąc, jutro i piątek jadę do pracy, to trochę odpocznę od domu.