Do domu wróciłam dość późno, bo po 5 pm. Pędziłam jak strzała z 130 nie schodziłam. Droga była wolna, zresztą kilku takich kierowców było jak ja, ale byli i tacy kierowcy, że im z licznika nie schodziło 140. Gdybym została zatrzymana daliby słony mandat, za 140, 99% zostaliby aresztowani.
To był 2002 rok, Toyota Sport 35 mil/h zamieniłam na 75 mil/h. W tamtym okresie miałam już wyrobione amerykańskie prawo jazdy. To nie była autostrada, lecz normalna droga w jednym kierunku dwa pasy jezdni i w przeciwnym podobnie. Wiedziałam, że mogę być złapana, ale nie sadziłam, że zawyje syrena policyjna za mną. Nawet nie wiedziałam skąd on się wziął. Posłusznie zatrzymałam samochód. Otworzyłam okno, ręce grzecznie położyłam na kierownicy. Czekałam na policjanta, który się do mnie nie spieszył. Siedziałam spokojnie, nie pochylałam głowy ani też nie grzebałam w torebce, aby dostać niezbędne do identyfikacji dokumenty. Wiedziałam, że każdy gwałtowny ruch i może być nawet kula. Gdy podszedł spytał o dokumenty, powiedziałam, że są torebce na siedzeniu. Otrzymałam instrukcję jak mam się zachowywać. Wszystko robiłam powoli. Podałam dokumenty policjantowi przez otwarte okno i położyłam ponownie dłonie na kierownicy. Spytał, czy wiem za co zostałam zatrzymana. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą… za prędkość… spytał ponownie …. Czy przyjmuję mandat czy ma założyć mi kajdanki i odwieźć do aresztu/więzienia…Czy miałam wyjście? Przyjęłam mandat na 185$ kiedy galon benzyny kosztował 1$. Czy to była nauczka, lekcja? Jadąc z MM (on prowadzi) bardzo, bardzo się męczę. Kiedy ja jestem za kierownicą, on zamyka oczy.
Szybciutko przebrałam się w bardziej nieoficjalne ubranko i pojechaliśmy kupić mi zegarek oraz przewód do iphona, ten w zestawie był bardzo krótki.
Zjedliśmy kolację w centrum handlowymi i udaliśmy się po zakup sukienki na sylwestra. Jak szaleć to szaleć. Sukienka sylwestrowa jest tylko na ten jeden jedyny dzień. Jednym słowem nigdy nie nakładam tej samej sukienki na Sylwestra, nawet gdyby był odstęp kilku lat. Mogę kupić i trzymać ją kilka lat nie odrywając metki, tak jak było ostatnim razem.
A więc, chodziliśmy między wieszakami i jakoś nic nam nie pasowało. MM już wymęczony całym dniem, usiadł na wygodnym fotelu przy przymierzalni a ja wciąż szukałam. Trudno było znaleźć igłę w stogu siana. Dużo, bardzo dużo sukienek, kompletów ze spodniami, a wszystko na Sylwestra. Najpierw wybrałam sukienkę błyszczącą w kolorze pomarańczowo-żółtym. Nie pasowała mi z wyglądu, ale sądziłam, że jeśli ją nałożę to ją polubię. To pierwsze, drugie zabiję ludzi samym błyskiem hahaha🤣😀🤣😀
Zostawiłam sukienkę przy MM i poszłam na dalsze poszukiwania. Z daleka popatrzyłem na siedzącego na tym wygodnym fotelu, jak mi powiedział. Smutno mi się zrobiło, bo wyglądał na bardzo zmęczonego. A ja ganiam go po tych sklepach, czy potrzebnie, czy niepotrzebnie, ale może on potrzebuje więcej odpoczynku i spokoju. Tylko on odpoczywa w ciągu dnia bardzo dużo, może tylko spokoju nie ma, Ale on sam chciał jechać po ten zegarek. Powiedziałam, że nie musimy kupować teraz jest jeszcze tyle dni przed nami, ale on się uparł, że to ma być dzisiaj.
Więc poleciałam szukać sukienki i o dziwo znalazłam, aż krzyknęłam do MMa …… znalazłam…. Zatwierdził mój wybór i powiedział żebym jeszcze poszła poszukała narzutkę na plecy, coś takiego, żeby się okryć. Ponownie poszłam na poszukiwania i znalazłam z takiego samego materiału i identyczne wzory.
Weszłam do przemierzali zmierzyłam sukienkę i wyszłam pokazać się mężowi. W tym samym czasie podeszła pani, która obsługiwała ten dział i w tej samej chwili ją rozpoznałam, to była ta sama pani, która obsługiwała mnie 2 lata temu, gdy kupowałam sukienkę na sylwestra. Było mi miło ją spotkać, a jej było miło, że ją rozpoznałam. Zamieniłyśmy jeszcze kilka zdań. Nie zrobiło się tłoczno, ale podeszły jeszcze 2 klientki obejrzały mnie i powiedziały, że sukienka leży na mnie tak jakby była na mnie szyta i bardzo ładnie w tej sukience wyglądam.
A ja…zauważyłam coś innego…nogi mi schudły.
Trzymałam narzutkę w ręcach, nałożyłam ją i poczułam się w niej bardzo chudo. Pomyślałam, że coś ze mną jest nie tak jak powinno być. Nawet nie zwróciłam uwagi na to, może to ubranko może być za duże i nie dlatego, że mi ubyło ciała tylko jest zły rozmiar. Myślałam, też, że inna moda a ja taka zacofana, nie nadążam za modą.
W domu rozłożyłam sukienkę na fotelu a obok narzutkę położyłam, szykowałam się już do zrobienia zdjęcia, ale kładąc narzutkę metka odwróciła się w taki sposób, że zobaczyłam rozmiar, a tam było XL. Problem został rozwiązany. Centrum handlowe już zamknęli, nie zostało nic innego tylko pojechać rano i wymienić.
Ale chude nogi nie dawały mi spokoju. Gdy obejrzałam się dokładnie w lustrze to, ze strachu stanęłam na wadze, aby nie szukać w sobie żadnej choroby. Waga OK.
Moim zdaniem za dużo biegam.