ciepełko na serduszku

Dzień jeszcze świąteczny

Nie było tak jak sobie planowałam.
Chciałam mieć śniadanko w gronie rodziny lecz niestety się nie udało. Niektórzy członkowie rodziny pracowali lub po pracy smacznie spali, aby w godzinach południowych udać się do obowiązków służbowych. Inni mieszkają po drugiej stronie stanów, a jeszcze inni, zmęczeni podniebną podróżą nie myśleli o śniadaniu i obiedzie.

Śniadanko jak i obiad zjedliśmy z mężem tylko we dwoje. Ciesząc się, ze swojej obecności. Radość również nie trwała długo, MM zaczął się szykować do wyjazdu i wylotu do innego stanu w którym pracuje. Zostałam z pieskiem.

Za chwilę syn wrócił z pracy, jak również córcia. Miałam w końcu ich dwoje przy jednym stole, a nie jak zwykle to bywa, gdzieś tam po drugiej stronie linii telefonicznej.
Musiałam szybko cieszyć się ich widokiem, bo już za chwilę miało ich nie być. Ostatnie egzaminy i trzeba sie uczyć.
Znów ja i piesek.

Pomimo tych szybkich i urywanych chwil, poczułam ciepło i radość w sercu. Że mam kochanych ludzi przy sobie.

Mam dla kogo żyć i na kogo czekać.

 


Ten post został przez przypadek. Niech  zostanie. Posty z poprzednich lat przeniosłam do dawnego mego bloga, który jest całkowicie prywatny. 

Przecież nikt nie będzie czytać 10-letnich wypocin. 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s