Koniec świąt …..🎄🎄🎄

Wigilia minęła spokojnie. Wieczorne otwieranie prezentów również. Pierwszy dzień świat przespałam. Wstawałam jedynie na posiłki. Wprawdzie jadłam ale troszeczkę, wszystkich potraw nie zdążyłam spróbować, a przecież sama pichciłam. Pierożków zostało kilka, na palcach dwóch dłoni można było policzyć, a to z tej przyczyny… że na 3 dni przed wigilią córcia stwierdziła że jest głodna. Zaproponowałam pierogi, które były w zamrażarce. Zapach pierogów doszedł do office MM, zbiegł na dół z pytaniem, czy on też dostanie, Sama też kilka zjadłam, syn z pracy zawitał i jemu również ugotowałam. Zawsze tak jest, jak jest mało to smakuje jakby to był nieziemski rarytas.

Drugi dzień świąt też przespałam i cały dzień włuczyłam się w podomce po domu. Nie pochwalałam takiego „postępku” jakim jest łażenie w szlafroku caluśki dzień. Wciąż nie pochwalam ale i nie ganię, na ta chwilę. laziłam w podomce bo … za jakis moment właziłam do łóżka jak stałam i …..w spanko. Więc, nie było sensu w tym nonsensie przebierania.

Dopiero trzeci dzień świąt ( grudzień 27-go) , byłam gotowa do powitania następnego dnia. Nareszcie wyspałam się, odpoczęłam, można powiedzieć zrelaksowałam. Nikt mnie nie potrzebował. MM stanął na wysokości zadania jakim było… dać mi spokój i nie zamęczeć swoim kochaniem…I love my Kryszia…i ciągłymi pytaniami ….Czy moja Kryszia mnie kocha???

Tak można i kota zagłaskać na śmierć.

W piatek wysokczyły u mas przymrozki, a właściwie mróz -14C. Opatulona wyskoczyłam wieczorem na zewnątrz aby opatulić wszystkie zewnętrzne krany. MM dziwił sie moim poczynaniom… po co to robić? ..pytał, nie otrzymał odpowiedzi, jedynie uciekaj stąd bo bardzo zimno a ty w koszulce z krótkim rękawem. Takiej pomocy nie potrzebowałam, która nawet nie potrafiła przynieść mi srebrnej taśmy. Dałam radę z opatulaniem na zewnątrz i nastepne hasło padło z mojej strony. Pralka i suszarka!!! Odsunęlismy pralkę, zakręciłam krany opatuliłam je, a rure odprowadzającą ciepłe powietrze z suszarki na zewnątrz, zatkałam ręczniczkami. Kazałam na noc odkręcić wszędzie krany aby woda leciała ciut ciut. Moglismy pójść spać. Tak było do dzsiejszego poranka. Od dziś temperatura jest +11C i z każdym dniem będzie wyższa aż do +21C do środy. Nic nie wskazuje, że mrozy przyjdą ponownie.

Pytanie MM … po co to robić…otrzymał bardzo szybko odpowiedż od sąsiadów. Popękane rury. Brak wody. Na internetowej grupie sąsiadów z osiedla, narzekanie na popękane rury i szukanie hydraulików, którzy w mrozy nie przyjadą przecież, bo nie wiadomo w którym miejscu rura pękła. Dziś sąsiedzi maja już wodę. Miałam przez okres mrozów w moim całym domu wode zimną i ciepłą. Można było używac pralki oraz suszarki.

Co to znaczy mieć żonę Kryszie polkę.

Teraz mam następne zadanie. Wyglądać na sylwestra na więcej niż 1mln$. Kreację miałam, ale będąc na zakupach świątecznych postanowiłam zmienić swój styl. Czy będę wyglądać na 1mln$ nie wiem ale będę sobie na pewno się podobać. Wiem, że będę się bardzo dobrze czuła i dla siebie samej będę jak, więcej niż 2 mln$.

To jest najważniejsze i to sie liczy.

Święta już bliziutko🎄🎄🎄

Choineczkę ubierałam dwukrotnie. Pierwsza nie przypadła mi do gustu. Przyglądałam się jej kilka dni. Zawieszone bombki zmienialy miejsce klkakrotnie. Ciągle mi się coś nie podobało.

Ozdoby zdjęłam w przeciągu 20 minut. Sprawnie mi poszło. Zdecydowałam też trochę ją przystrzyc. MM siedział w fotelu i nadziwić się nie mógł… dlaczego to robię…co robię…

Miałam ochotę przerobić i te drugie ozdabianie, ale już się zmęczyłam i ogrom bombek zaniosłam na poddasze.

Bo co by to dało, tak czy inaczej, ozdobiona. Dawno temu robiliśmy łańcuchy z gazet bo papieru kolorowego (wycinanek) jeszcze nie było. Wieszało się też jabłuszka czerwone świeże (malinówki), ciasteczka Andruty. Teraz wafelki noszą nazwę Andruty. Za moich czsów były to ciasteczka na sodzie z dziurkami robionymi widelcem. W taką dziurkę wsadzało się niteczkę i ciateczko zawieszało na choince. Mieliśmy kilka kolorowych ptaszków na klipsie metalowym (zaszczepka – jeśli dobrze pamiętam). Choineczka podobała się nawet z gazetowymi ozdobami i dawała wiele radości domownikom. Inni nie mieli takich ozdób bo gazety były drogie.

Pod choinką jest już prezent od córci. Nie kupiłam jeszcze wszystkich przentów. Jutro po fryzjerze pojadę dokupić. Czasami warto otworzyć prezent zamówiony w amazonie, bo nie zawsze przychodzi to na co czekamy. Tak się stało z moim chodniczkiem do kuchni oraz spodenkami do biegania dla syna. Chodniczek okazał się z innym wzorem ale zostawiłam ale spodenki czekają na zwrot. Zamiast długich otrzymałam za kolano. A już planowałam zawinąć w ładny papierek i obwiązać kokardą.

Prezntów pod choinkę od MM nie oczekuję bo wymieniłam meble w sypialni. Na kanapę dokupiłam dziś skórę z barana. Wygląda na naturalną ale wątpię bo za mało kosztowała. Mój wypoczynkowy kącik jest teraz bardzo przyjazny.

Martwi mnie, że pracuję w tym tygodniu każdego dnia i nawet 23-go. W przed dzień wigili pracujemy podobno krótko, ale wiem że to krótko nie zawsze się sprawdza. Ale zabezpieczyłam się w wolne dni po świętach i po sylwestrze. Hurra

Zakupy spożywcze jeszcze przede mną. Dam radę, najważniejsze, czuję się o wiele lepiej niż przed kilkoma tygodniami.

Lepiej za wcześnie niż za późno…

lepiej za późno niż wcale. Jak się mają te porzekadła do codziennego życia?

Alkoholik – lepiej późno niż wcale.

Spotkanie: romantic😁❤️, buissnes, zdrowotne – lepiej za wcześnie niż za późno.

Planowana operacja medyczna – lepiej za późno niż wcale. Czasami jest na tyle za późno, że już nic nie pomoże oprócz kostnicy.

Nadzieja matką głupich – jeśli oczekujemy na powstanie zmarłego z trumny. Nadzieja jest matką i ojcem wynalazków – do dziś ślęczeli byśmy przy świecy i kaganku. Biegali okryci w skóry niedźwiedzia ale nie byłoby globalnego ocieplenia.

Coś za coś. Aby zjeść schabowego, świniaczek musi stracić życie. Zwykłe posprzątanie pokoju wymaga naszej cierpliwości i pracy fizycznej. Zmęczeni padamy na sofę i spoglądamy na czyściutki pokoik. Swoje zdrowie, cierpliwość i finanse poświęcamy na wychowanie i wykształcenie swoich dzieci po to tylko aby na stare lata w ciszy i spokoju usiąść w folelu i ukratkiem spoglądać na wyświetlacz tel – wzdech …. nie zadzwonił/a …zajęty/ta. Czekamy kiedy dzieci usamodzielnią się po to tylko, żeby poczuć pustkę po ich odejściu (u mnie z tym wszystko ok😁).

Do czego zdążam? Od weekendu mam burdel christmasowy. Ozdabiam dom aby w tygodniu przed Bożym Narodzeniem, nie latać z wywieszonym językiem.

Wyjmuję ozdoby z pudełek i rozmieszczam powolutku. Thanksgiving też u nas się odbędzie lecz w tym roku będzie wymieszany, przepleciony z Bożym Narodzeniem.

Zchowuję siły na gotowanie, pieczenie jednym słowem kucharzenie. Oczywiście były dni, że ogłaszałam strajk obchodzenia świąt. Problemy rodzinne nie nastrajały nawet tak niepoprawnego optymisty jak ja, do uśmiechu i dobrego nastroju. Mam nadzieję, że nareszcie po latach walki o członka rodziny, nastąpi poprawa.

Nie chwal dnia przed zachodem słońca. Mamy dziś pochmurny i wietrzny dzień, myślę że może mogę ogłosić niewielkie zwycięstwo. Tylko serducho za często daje znać ….. ja tu jestem!!!!….łomocze, stuka, piecze jak papryczki chilli, wali. Może już będzie dobrze. Chciałabym normalnej atmosfery przy stole wigilijnym. Wiara może czyni cuda ale gór nie przenosi, nie słyszałam o takim zdarzeniu. Czytałam natomiast, że góry pochłonęły nie jedną istotę ludzką.

Ozdabiam domek tylko wewnątrz, na razie. Opornie mi to idzie. Patrząc na moje poczyniania dekoracyjne, popijam następną kawę i dokłanie wiem. W tym świątecznym bałaganie trochę pożyję, będę chodziść na palcach, przeskakiwać, kopać i marudzić. Nie spieszy mi się.

Za kilka dni po bałaganie nie będzie nawet wspomnienia.

Zgodnie z polskim przysłowiem.

Spiesz się powoli. 😁

Mam nadzieję na niedzielną poranną kawcie w świątecznej atmosferze, bez choinki oczywiście. Ona przybędzie dopiero w grudniu.

Padłam na kanapę. Muszę dokupić ozdób. Koniecznie świec ozdobnych, stroiki i coś co wprawi mnie w nastój WOW!

U mnie już święta!!!!

I po…

świętach. Poniedziałek u nas jest dniem pracy. Mam wolne z uwagi na ciężki i długi dzień pracy w piątek.

Sernik z galaretką wyszedł mi wspaniały. W sobotę szykując świąteczne dania, upiekłam również ciasto z kremem, takie do szybkiego zjedzenia. Jeszcze tak lekkiego ciasta nie jadłam. Rodzina też była w szoku, ciasto o krem leciutkie/puszyste, rozpływało się w ustach.

Bardzo milusińsko spędziliśmy dzień świąteczny, szkoda że tak szybko minął.

Choineczka w kącie stała🎄🎄

Miałam posprzątać ozdoby i wywalic choinkę po 20tym. Ozdoby zdjęłam już wcześniej. Goła choineczka stała w kącie. Żal mi było wyrzucać bo wydzielała wspaniały leśny zapach. Ostatecznie dziś postanowiłam pociąć i do wora. Gałęzie naprawdę świeżutkie, przykro było ciąć.

Ale jak mus to mus.

Mieszkanko wysprzątane. Zrobiło się pusto ale przestrzennie. Niebieska kanapa wróciła na swoje miesce inne mebelki również.

Od jutra można szykować ozdoby na Wielkanoc. Chociaż wcześniej Walentynki lecz te święto tylko jednodniowe i nie wszyscy je obchodzą.

Coś musi odejść, aby coś mogło powstać.

po świętach, przed świętem

Święta już mamy za sobą, nowy rok już na dobre się rozpoczął, czekam teraz na Walentynki. To nie musi być dzień tylko dla zakochanych. Można obdarować ciepłym uśmiechem sąsiada, sąsiadkę lub kogoś nieznajomego. Przecież głowy nam nie urwie, a uśmiech poleci daleko daleko w niebiosa i trafi do sera kogoś potrzebującego ciepła. Znajdzie kogoś kto przyjmie ten uśmiech i sprawi że ten ktoś będzie szczęśliwszy niż jest na codzień.
Oczywiście to jest czas na sprzedaż różnego rodzaju badziewia ale w dobie Covida powinnyśmy kupować aby następny sklep mały czy duży nie zwolnił sprzedawców, nie zamknął drzwi lub nie zabił deskami. Podtrzymajmy padającą gospodarke na świecie, kupując balonik, kwiatek, maskotkę osobie z naszego kręgu znajomych. Nas nie zbawi mała kwota lecz komuś da nadzieję, że jutro będzie dobrze. Bo może być…..nikt nie wie co jutro się wydarzy.
Kupiłam już poduszeczkę serduszko i serwetkę na stolik.

 

Mam też kileliszki z seduszkami do szampana.


Miałam z mężem wyjechać na weekend do Savannah ale… ze względu na gorszą sytuację z Covid chyba zrezygnujemy i wieczorek spędzimy w domu przy Netflix lub w okolicznej restauracji.

Nasze plany mogą ulec zmianie, oczywiście.

Był przed, dziś ostatni dzień 2020 roku.

2021rok przyjmę taki jaki się narodzi. Golusieńki, piękniutki i pachnący nowością.

Postaram się go pieścić, dogadzać nigdy na niego narzekać, ugaszczać najcieplejszymi słowami.

Aha….

Nie raz matka robi dla dziecka wszystko i ….

No właśnie…..

Rodzi się niewinne…..

Jeśli nowy roczek będzie miał geny po starym, to i pielęgnacja nic nie pomoże, obciąć rogi i po kłopocie.

Wszystkiego dobrego życzę🍾🍾🍾🍾🍾🥂🥂🥂🥂🥂🥂🥂

Przed ostatni dzień starego….

Od dziś do 7go stycznia mam urlop. Mogę spać, odpoczywać i robić na co przyjdzie mi ochota.

Zanim zaczął kropić deszczyk, dmuchałam liście i zapełniłam dwa duże wory na odpady budowlane. A później, a później walnęłam się na łóżko i usnęłam. Spałam jak zabita.

A teraz męczy mnie kaszelek, bo zamiast siedzieć w domu i doopy nie ruszać zachciało mi się dmuchania. Od jutra przez dwa dni będzie padać i bardzo dobrze to będę siedzieć w domu.

Zakupy zrobione. Wszystko na pizze kupione, wyskokowe napoje jak najbardziej również. Kupiłam co lubię. Od dłuższega czasu nie mogłam trafić na napój Smirnoff. Były oryginalne i inne smaki ale nie green apple. Nie jest to napój wielce wyskokowy bo 4,5% to polskie piwo ma więcej procent. No ale, zrobie na sylwestra Moscow mule, w zależności od ilości dodanego alkoholu jest mocne. Wszystko co niezbędne do moscow mam, więc i tym drinkiem będę się delektować.

Nie napije się, nie lubię kaca i nie lubię jak mi świat wiruje, nie lubię mówić do sedesu że jest moim przyjacielem kochankiem i wszystkim co w tej chwili potrzebuję. MM coś o tym wie.

Pierwszy raz było kiedy wypiłam tylko 2 margarity. Oj to była zabawa, tańczyłam tylko ja i nikt więcej. Nie czułam się pijana. Nie czułam się źle. W domu spędziłam noc z sedesem. Koszmar. Drugi raz… chciałam sprawdzić czy to margarita mocna czy mój żołądek nie toleruje margarity -tequilii. O dwa razy za dużo. Już nie sprawdzam.

Ogólnie z alkoholami jestem ostrożna nie lubię tracić kontroli.

Potrafię i to robię, bawić się bez alkoholu.

Kaszel nie ustępuje. Wezmę mucinex i do łóżka.

Jutro SYLWESER.

Życzenia…

Niech nigdy Was dobre nie omija

Niech będzie z Wami na zawsze

Niech zagubieni odnajdą drogę do domu

Niech omdleni od trudów życia odnajdą źródło które da im siłę do dalszej walki o życie dla siebie i innych

Niech wiara i ufność w drugiego człowieka będzie z Wami

Niech miłość otworzy Wasze serca i drzwi dla potrzebujących.

w grudniowy sobotni poranek

Obudziłam się po 2 AM  z bólem głowy. No cóż, mam to już od dawna i jak to mówią, czas przywyknąć. Tylko, ten mój ból z szumem głowy,  nie zapowiada niczego dobrego. MM obudził się również. Ciśnieniomierz i żadnych niespodzianek. Trzeba brać i jak najszybciej specjalną tabletkę.

Odczekałam godzinę, ciśnienie spadło ale już nie myślałam o powrocie do łóżka. Za oknem ciemno, tylko moje ozdoby na zewnątrz rozświetlają podjazd od frontu i deck od back yardu.

Od wielu lat ozdabiam „pole” światełkami i różnymi ozdóbkami.

Czasami sama robię, lecz w tym roku ograniczyłam się do światełek. Zanim w tym roku rozpoczęłam ozdabianie, bardzo dużo ozdób wyrzuciłam do kosza. Jelonek, bałwanek, pingwin różnego rodzaju choinki i choineczki. Niektóre lampki zostawiam, będę naprawiać z tej to przyczyny, że obecne lampki są mniej ozdobne. Przeważnie najzwyklejsze żaróweczki bez żadnych ozdóbek.  Ozdóbki dodają bardzo dużo uroku. Zacznę poszukiwania po sklepach zaraz po świętach.

Będą przeceny i może trafię na coś ciekawego.

Na przykład: wczoraj kupiłam dwa piękne czerwone flakony oraz jeden srebrny. A pojechałam po całkiem, ale to całkiem inne zakupy.

Nie lubię zakupów i wyjeżdżam z musu. Tym bardziej, że teraz przymierzalnie są zamknięte i przymierzyć można oczywiście, ale w domu. Więc kursowałam między domem a sklepem. Ostatecznie kupiłam na oko i okazało się trafiłam w dziesiątkę.

Nie lubię jeździć nocami, więc jechałam dość szybko, aby zdążyć przed całkowitym zapadnięciem zmroku.

Dziś jedziemy po zakupy…coś na stół…

Zrobiłam listę, nie powinno być tragicznie.

Proszę życzyć udanych zakupów


Nie było tragicznie. Na miejscu byliśmy bardzo wcześnie, 15 minut po otwarciu. Właściwie kupiłam to co potrzebuję na przygorowanie Wigilii i na stół świąteczny. Niestety☹️🥲☹️🥲 makowca nie było. Bułki z makiem!!! Nie nie, nie zastąpią rolady makowej. Spróbuję podjechać w poniedziałek. We wtorek mam fryzjera, pozostałe dni przygotowywanie dań świątecznych.

Muszę zdradzić tajemnicę. Nigdy nie piekłam makowca!!! Próbować też nie będę.

Chyba 2 lata temu, również nie dostało się makowca to tort napoleon/marcinka upiekłam. Ten tort znałam pod nazwą napoleon ale w rozmowie z przyjaciólką, dowiedziałam się, że ma drugą nazwę marcinek.

Dziś skupiona jestem na menu, niby tradycyjne, bez zmian, ale trzeba zrobić rozpiskę co w jakim dniu będę robić, po prostu ułatwie sobie życie. Syn już dziś zaoferował się kroić warzywa do sałatki jarzynowej, córcia też w czymś pomoże. Znajdę i dla niej zajęcie. MM upiecze pierś indyka z mojego książkowego przepisu i jak się da prace rozłożę na kilka osób.

Pierś z indyka na Thanksgiving była palce lizać. Chcę tak samo na święta!😁

Święta już tuż tuż……🎄🎄🎄🎄

Robi się świątecznie🎄🎄🎄🎄

Jestem zmęczona nawet nie wiem po której pracy tej co pozwala na zakupy i “rozpustę” czy tej w której się kurzy od zeschłych liści, czy też domowego kurzu. Nie ważne.. po pracy zawodowej czy tej na “polu”.

😁

Rozejrzałam się wokół. Chciałam na spokojnie zobaczyć, moje otoczenie.

Podoba mi się.

Prezentów wciąż przybywa😁 co mnie niezmiernie cieszy. Popakowałam już tydzień temu i prawdę mówiąc, nie pamiętam co jest w tych paczkach. Syn dokupuje, MM jeszcze czeka na dostarczenie. Ja jeszcze dokupie słodycze. Córcia z I zakończyli dokładanie prezentów? Oj chyba nie bo córcia zadaje dziwne pytania😁😁😁.

Jutro jadę po zakupy typu …coś na stół.

U mnie wszyscy zdrowi. Chociaż ostatniej nocy musiałam przyjąć coś od przeziębienia, telepało. Wyskakiwałam na zewnątrz poprawiać lampki, tylko w cienkiej bluzce, a u mnie nie jest gorąco. Wieczorami się ochładza np. dzisiejszej nocy będzie -3C.

Od jutra mam wolne. Będę szaleć w kuchni😁. Od zawsze uwielbiałam Boże Narodzenie.

Mając 14 lat chodziłam sama po śniegu na targ po choinkę. Mama moja przeważnie była chora, Tatuś w delegacjach, starszej było obojętne, młodsza za mała. Jak już umordowana ciągnąc i niosąc 3km po śniegu choinkę, nie miałam siły jej ozdabiać, siostry szykowały łańcuchy z kolorowego papieru, cukierkom w złotkach przywiązywały nitki, mamusia szykowała piękne świeczki z podstawkami na specjalnych klipsach. Pamiętam wieszaliśmy nawet małe świeże jabłuszka. W dzień wigilijny starsza recytowała wiersze o wilczku, ja śpiewałam a młodsza tańczyła. Otwieranie prezentów i oglądanie bajek z projektora. No, na to oglądanie to pół dzielnicy się zbiegało.

A wtedy śnieg był po pas. 😁

Mróz, nie trzeba było czekać na zamarznięcie ślizgawki całej nocy, 2 godziny i gotowe było lodowisko.

Ot tak mnie wzięło na wspominki.

Jestem Walentynką

która sobie sama kupiła piękny bukiet białych róż.

Jestem Walentynką, która już wczorajszej nocy otrzymałam mleczne słodziutkie czekoladki.

Jestem Walentynką, która idzie na randkę ze swoim własnym mężem.

Jestem Walentynką każdego dnia!!!!!

Wszystkim życzę miłego dzisiejszego dnia i wszystkich następnych, bez względu czy celebrujemy walentynki, urodzinki, imieninki czy coś innego.

Wciąż pada☔️☔️☔️☔️☔️

Świąteczna choinka

Nie jest już świąteczną. W tym roku szybko ją rozebrałam, bo dzisiaj. Bąbki i wszystkie ozdoby spadały na podłogę a drzewko bardzo wyschło. Dbałam o drzewko podlewając ale od pierwszego dnia nie było spragnione. Kubeczek wody podlałam na drugi dzień. Woda w pojemniczku przez cały czas utrzymywała się na tym samym poziomie.

Postanowiłam zdjąć ozdoby

I przed wyrzuceniem obciąć gałązki jak zwykle to robię.

Stoi taka nagiusieńka, czeka na MM. Żeby nie było wody w pojemniku, nie potrzebowałabym pomocnika. Pojemnik pełen, więc operacja utrudnina.

Pierwszy raz zakupiłam srebrną choinkę, po raz ostatni.

Podobała mi się nie tylko z powodu srebrzystych gałązek ale również z powodu igiełek, nie kłuły. Nie kłkuły przy ubieraniu jej i rozbieraniu.

Za któtko cieszyłam się jej widokiem.

Szczęśliwego całego, calusieńkuego ROKU 2020 🍾🍾🍾🥂

Nigdy nie rozliczałam starego roku.

Minionych wydażeń nie można już zmienić, wykasować, wytrzeć gumką myszką.

Minione wydażenia nigdy się nie powtórzą. Mogą być podobne ale nie takie same. Każdy dzień jest jedyny, wyjątowy, niepowtarzalny, unikalny. Żadnego dnia nie można porównać do minionego.

Moj sylwester był również wyjątkowy, niepowtarzalny.

Świąteczny czas🎄🎄

W moich przygotowaniach nie było pośpiechu, nerwówki, stresu. Stosując się do zaleceń córci ” jak czegoś nie zrobisz to nie zrobisz i tak masę jedzenia będzie, powolutku, bo TY musisz być wypoczęta i uśmiechnięta, reszta nie ważna” , więc powtarzałam sobie między barszczem a kutią…powolutku, nie biegaj…. I tak było, powolutku, coś się nie ugotowało, zamiast tortu Napoleon zrobiłam sernik, pierożki były tylko z pieczarkami z kapustą nie robiłam.

Było trochę zmian ale wyszło na dobre. Prezenty też sprawiły, że rodzinka była wesoła, a nie było przecież wśród nich wykupionej wycieczki na Hawaje czy Ferarri na czteresz kołach z silnikiem odrzutowym.

Wczorajszy I Dzień Świąt odpoczywałam, jadłam, spałam i odpoczywałam. Pogoda była wiosennie-letnia ale i to nie zmotywowało mnie do zdjęcia pidżamy i wyjścia na zewnątrz.

Drugi Dzień Świąt jest dniem powszednim. MM schował się w office a ja mam w planach zakupy. Nie, nie wielkie tylko potrzebna mi jest pomadka taka której się nie zjada i oblizuje. Kolor czerwony bo ma pasować do pantofli. Oczywiście, że szykuję się do sylwestra. Sukieneczka srebrna i torebka srebrna. Pantofelki, usta, i paznokcie czerwone!!!!

Bal będzie na sto par a może mniej lub więcej. Jak co roku zostaniemy na noc w hotelu a po śniadaniu powrót do domu.

To będzie za tydzień.

Dziś – nie mam ochoty na żadne śniadanie. Nie to żebym się obiadła na święta. Z Polski wróciłam o 6-7kg lżejsza więc i jem jak kurczak. Zielona herbata mnie w zupełności zadawala w tej chwili.

Wszystkim miłego świątecznego wypoczynku życzę.

Przedświąteczne hello!!!

Nie wygrałam miliona w lotku ale mam wolne do 29-tego włącznie. Od jutra gotowanie, pieczenie i przygotowywanie wigilii i świąt. Pierwszy dzień i drugi będzie na odpoczynek, relax, spacer i jeśli co, to i na nudzenie się. Nie często zdarza mi się nudzić a wręcz nigdy, z przybywaniem lat życia może i przybędą dni w których będę się walać z nudów na kanapie. Na razie mi to nie grozi ale.. dziewczyny nie znacie dnia ani godziny kiedy nadejdzie taki dzień, że nie będzie wiadomo co ze sobą i wolnym czasem zrobić.

Menu świąteczne jest w mojej głowie. Większość produktów niezbędnych do zrealizowania menu jest zakupionych. Zapewne wyskoczy jakaś niespodzianka ale na takie momenty będę miała MM, który to, na sygnale pojedzie/popędzi do najbliższego sklepu.

Aby nie zapomnieć zrobić kuti, pęczak oraz mak leży w kuchni na widocznym miejscu. W ubiegłym roku kaszę gotowałam dosłownie w ostatniej minucie. To jest wigilijna słodka potrawa krórs lubiana jest przez wszystkich moich gości. MM również uwielbia. Oczywiście ryba po grecku – ryby MM nie jada ale … saładkę jarzynową z majonezem już tak.

Jutro będę musiała podjechać do Farmers Market po polskie ogórki kiszone. Miałam już odłżone na sałatkę lecz w tygodniu zużyłam do zupy ogórkowej i …. zupa była wyśmienita. Pamiętam dzień kiedy MM po raz pierwszy w życiu nieśmiało próbował zupy ogórkowej. Teraz kiedy wspomnę, że będę gotować, nie może się doczekać, a siorbać z garka nikomu nie pozwalam i sama tego nie czynię. Nie mogę zapomnieć też o jajkach w majonezie, syn na indyka był niepocieszony. Jajek nie przygotowałam. Wiele innych potraw będę szykować na wigilię i święta. Oczywiście, bigos również. Właśnie nie wiem czy uchowały się wędzone śliwki bo rodzynki to mam schowane. MM uwielbia rodzynki. Chlebek i chlebek turecki oraz bułeczki z makiem, upiekę sama.

Co będzie, a czego zabraknie okaże się podczas wieczerzy.

Wszystkim życzę, spokojnych świat w gronie rodzinnym i przyciaciół i aby nie zabrakło na naszym stole wigilijnym nakrycia dla wędrowca.🎄🌲🎄🌲🎄🌲🎄

Świąteczne prezenty

Nie jest łatwo wyszukać oryginalny prezent świąteczny. Maluszkom wszystko sie podoba – klocki Lego a do tego torebka słodkości i radość rozbrzmiewa w całym domu. Dzieci dorosły i nie czekają na prezent większy czy mniejszy, aż do świąt. Potrzeba – kupione. Mimo to już obkupiłam się. W tym roku bez biegania po sklepach i stania w kolejce do kasy sklepowej. Zamówiłam wszystko na Amazonie, wraz z perfumami. Jeśli znam zapach i markę nie ma potrzeby wychodzić z domu. Część  zamówień przyszła już dziś rano, pozostałe otrzymam dziś wieczorem. Mogę pakować w papier i położyć pod choinkę.

Mieszkanko też już przyozdobione, jedynie na zewnątrz wstrzymałam się z dekoracją. Każdego roku ocieram pot z czoła ustawiając dekoracje. Męczę się i denerwuję kiedy deszcz zalewa mi moją pracę (ozdoby). Postanowiłam umiejscowić dekorację na najwyższym punkcie yardu. Nie męczyć się i potu nie ocierać, jedynie troszke a kolorowo. Każdego roku front yard był przyozdobiony fenomenalnie i jak w jeżdżałam w dzielnicę to mówiłam do siebie …to tutaj Mikołaj mieszka….

Sąsiad chciał mnie zmobilizować do ustawiania dekoracji ale … nie chcę z nikim konkurować, nie biorę udziału w konkursie. Od 10 lat ozdabiam kiedy sąsiad dopiero 3 rok zaczął przyozdabiać swój dom. Zwolnię troszkę, nie chcę biegać w deszczowe dni i poprawiać moje topiące się mikołaje, choineczki, renifera itp. Po takim poprawianiu zapominam, że przecież są święta. Sznur lampek przestanie migać to ja już przy nim i szukam która lampeczka wysiadła. Bez sensu. Skupiam się w tym roku na radości ze świąt a nie na poprawianiu ozdób na zewnątrz.

Prezenty zapakuję w pudełka, owinę byłyszczącym papierem, powkładam do dużych toreb papierowych z wizerunkiem Mikołaja i będę czekać, na uśmiechy i błyski w oczach moich gości.

Chcę cieszyć się widząc radośc moich bliskich.

ciepełko na serduszku

Dzień jeszcze świąteczny


Nie było tak jak sobie planowałam.
Chciałam mieć śniadanko w gronie rodziny lecz niestety się nie udało. Niektórzy członkowie rodziny pracowali lub po pracy smacznie spali, aby w godzinach południowych udać się do obowiązków służbowych. Inni mieszkają po drugiej stronie stanów, a jeszcze inni, zmęczeni podniebną podróżą nie myśleli o śniadaniu i obiedzie.

Śniadanko jak i obiad zjedliśmy z mężem tylko we dwoje. Ciesząc się ze swojej obecności. Radość również nie trwała długo, MM zaczął się szykować do wyjazdu i wylotu do innego stanu w którym pracuje. Zostałam z pieskiem.

Za chwilę syn wrócił z pracy, jak również córcia. Miałam w końcu ich dwoje przy jednym stole, a nie jak zwykle to bywa, gdzieś tam po drugiej stronie linii telefonicznej.
Musiałam szybko cieszyć się ich widokiem, bo już za chwilę miało ich nie być. Ostatnie egzaminy i trzeba sie uczyć.
Znów ja i piesek.

Pomimo tych szybkich i urywanych chwil, poczułam ciepło i radość w sercu. Że mam kochanych ludzi przy sobie.

Mam dla kogo żyć i na kogo czekać.