Kopia z poprzedniego mojego bloga, który był moim jedynym przyjacielem.
September 24, 2014
Mam maciutkiego pieska, białego mini pudelka.


Zima wymawiamy z naciskiem na Z .
Zima jest moim drugim pieskiem. Amber podobnie jak i Zima są mini pudelkami, panienkami.
No cóż, nie lubię sierści przemieszczającej się przy najmniejszym ruchu, jak i piesków ponoszących nogę i obsikujących wszystko i wszędzie.
Mam prawo nie lubić, więc nie lubię. Zima jest u mnie od 13-tego września. W chwili zakupu miała 9 tygodni. Była za maleńka aby treningi wprowadzić w jej życie. Mimo to od pierwszego dnia wzięłam się solidnie za tresurę. Najważniejsze aby nie siusiała i …coś tam jeszcze w domu. Pierwszy tydzień był dla mnie bardzo pracowity. Z uwagi, że jeszcze piła mleczko, potrzeby wyprużniania miała co 15 minut. Więc, co 15 minut z zegarkiem w ręku, wynosiłam Zimę na zewnątrz. Powoli czas się wydłużył do 20 minut. Nie potrafiła wyjść sama, potrzebowała mego towarzystwa, bo z chwilą zabrania jej od rodzeństwa i rodziców ja stałam się mamą, tatą, siostrą i bratem, a więc całym jej światem. Oczy miała skierowane w moją stronę, śledziła każdy mój ruch, przebudzała się na każde moje próby wyjścia do drugiego pomieszczenia, pokoju. Niezadowolenie oznajmniała piszczeniem i popiskiwaniem. Powolutku odzwyczałiam i w dalszym ciągu odzwyczajam.
To nie jest takie tam siup, to jest proces.
Teraz, sama wychodzi na podwórze nie potrzebuje mojego towarzystwa lecz… jeśli zniknę z jej pola widzenia, zaczyna szukać. Najłatwiej jest odejść, kiedy śpi lub jest dalej ode mnie i zajęta poszukiwaniem czegoś.
Niezadowolenie z pozostawienia jej w kojcu na czas mojej nieobecności w domu, objawia cichutkim popiskiwaniem już po powrocie i gdy jest w moich objęciach.
Moja Amber nie jest zadowolona z towarzystwa. Do tej pory była jedynaczką. Wszystko i wszyscy byli dla niej. Nikt jej nie denerwował, nie tarmosił za uszy, nie obwąchiwał, nie podchodził do jej miski i posłania. Była panią domu. W dalszym ciągu jest panią domu i to się nie zmieni. Chyba, że się zestarzeje.
To ona oznajmnia mnie, że coś się dzieje na zewnątrz. To ona staje na baczność w chwili zagrożenia.




Takim to sposobem..”nie miała baba kłopotu, kupiła sobie pieska…”
Tak wygląda zwierzaczek po prysznicu z węża ogrodowego. No przeszkadzała polewać posianą sałatę, odganiałam strumieniem wody co wcale ją nie zniechęciło, a wręcz zachęcało do zabawy.


Update: 27 wrzesień 2024 rok
Minęło 10 lat i teraz jest pozbawiona towarzystwa Amber. Z dniem kiedy MM rozpoczął pracę z domu, odsunęła się ode mnie. Nie jestem osobą która karmi psa ze swego talerza, pod stołem podaje smakołyki i pozwala dosłownie na wszystko włącznie siadaniem pupą na czoło. Oczywiście starałam się zwracać uwagę, więc MM robi co chce pies kiedy mnie nia ma w pobliżu. Ja wchodzę do pokoju, to oni jak na baczność udają, że nie na broili. Toż widać, że pies je swoje ciasteczka na kanapie, tego nie ukryjesz.
Teraz ona przejęła stróżowanie i robi to na prawdę wspaniale,
Leave a comment