ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Z uwagi na czekające nas prace ogrodowe, dziś nie wybraliśmy się z MM na niedzielne śniadanko do Einstein BrosBagels.

Zrobiliśmy w domu podobne.

Pracowaliśmy do 2pm

Umęczeni podjechaliśmy do Panery na lunch-dinner.

Żeby nie było tak cudownie, to wrzucając betony do kontenera, uderzyłam się w kolano.

Nie tak mocno, żeby z bólu paść na ziemię nieprzytomna, ale zabolało i powstał krwiak. Chodzić mogę, z przykucaniem gorsza sprawa.

Więc…. postanowiłam, zrobić okład z …moczu.

Tak, zgadzam się ohyda, ale pomaga. Może nie we wszystkich przypadkach, ale przy skaleczeniach i siniakach jak najbardziej. Pamiętam mój pierwszy okład. To nie był mój mocz, mojej mamy. Myślałam, że padnę z obrzydzenia, miałam może z 9 lat. Mama przekonała, pomogło. Później już przekonana o skuteczności, z mniejszymi oporami stosowałam te okłady. Kiedyś skaleczony miałam palec, trzeba było na niego nasikać.

To dopiero były manewry w toalecie. Wstrzymywałam się od sikania hahahahahah… aż w końcu.

Palec został obsikany.

Jako już panienka wiek 19-20 i później, robiąc manicure, nie raz się zacięłam, biegiem do toalety. Nie było syczenia z bólu i długotrwałego gojenia.

Dzieci swoje też nauczyłam, robią podobnie, mimo że już dorosłe.

Teraz mam troszkę utrudnione chodzenie z tym, że nigdzie się nie wybieram, na żaden bal. Do jutra ma się zagoić, muszę jechać do pracy.

Wczoraj kupiłam maciejkę i inne nasionka kwiatów, dziś sobie odpuszczę. Jutro zabiorę się za sianie nasionek..

Posted in ,

Leave a comment