ale próbuję. Gonię z pracami malarskimi. Nawet dzisiaj ( niedzielka) nie odpoczywałam. wczoraj miałam luz i nawet za pędzel nie schwyciłam. Dziś musiałam nadrobić.
Spieszę się: meble z pokoju stoją w sypialni i zagracają mi dojście do mojej sypialnianej kanapy. Stolik też zagracony nawet filiżanki z cappuccino nie wcisnę. Nie lubię malarskiego bałaganu. Nic znaleźć nie mogę, pościeli nie ścielę. Kilka razy to zrobiłam ale w takim bałaganie to nawet nie było zauważalne.
Pokój pomalowany, w closet muszę powiesić półki. Łazienka pomalowana. Został kran i przyłącze. Czekamy na dostawę lustra i powolutku przechodzę od jutra do garderobianego pokoju. Dobrze, że w garderobie kran nie przecieka. Nie wiem ile czasu mi to zajmie, ale na pewno ponad tydzień a może i dwa. Nie zawsze po pracy mam ochotę na malowanie.
Powodem mego pośpiechu jest też planowany zabieg chirurgiczny mojej lewej ręki. Nie wiem jak będzie po. Przed zabiegiem chcę zrobić jak najwięcej.
No i łazienka przy kuchni czeka na mnie już chyba ponad rok. Może jutro pomaluje w niej, przy okazji sufit. Nie wiem czy zechce mi się targać drabinę. Drabina aluminiowa, ale jestem jak by nie było, częściową inwalidką.
Oj wiem, dobrze wiem, że za dużo biorę na swoje barki, ale inaczej nie potrafię. Ktoś spyta…kiedy odpoczywasz?
Ale od czego mam odpoczywać, jeśli nie jestem zmęczona. Gdyby nie MM, pracowałabym do nocy. Kiedy MM pracował na wyjazdach tak było, pracowałam do nocy. Z rana do pracy, po pracy do roboty na yard/pole. Kiedy jeszcze Sandra była na tym świecie, spędzałyśmy trochę czasu ze sobą, to był dobry czas. Teraz nie mam takiej przyjaciółki i nikogo nie mogę obdarzyć swoim uczuciem przyjaźni. W pracy? To są koleżanki, znajome, czasami są wypady na kawę, lampkę wina ale przyjaźń nie zawiązała się. Miłe dziewczyny/panie, ale zabrakło tego czegoś.
A więc, mam wiele planów, a jak wyjdzie zobaczymy.
Leave a reply to Lucia Cancel reply