Za oknami ciemno tylko błyskawice przez szparki w żaluzjach wdzierają się do sypialni. Przerażający błysk po kórym następuje ciemność, za chwilę łubudu‼️‼️‼️‼️łomot‼️‼️‼️ Bummmm, deszcz, dudni spadając obijając się o rynny. Przy takim akompaniamencie nie chce się z łóżka wychodzić. Groźnie pomrukiwania grzmotów rozchodzi się w oddali. No i jak wyjść z cieplutkiej sypialni. Ta, tak, już ustawiłam grzejnik elektryczny. AC chodzi na pełnych obrotach, a ja się podgrzewam.
Przywołana zapachami, Nakładam cieplutki puszysty szkafroczek i schodzę do kuchni. No czuję coś smaczniutkiego. Bliżej kuchni, smaczniej pachnie. Ohhhh‼️ To pieski w miseczkach mają żarełko. Toż nie będę wylizywać ich miseczek. Zadowoliłam się szyneczką.
Deszcz słabł w swojej intensywności. Do wyjazdu do pracy jakoś nic mnie nie popychało. A jednak jest ten obowiązek który wykonać trzeba i należy.
Komu w drogę, temu czas ☹️
Leave a comment