Nigdy się nie powtórzy.
Odespałam swoje „wybryki” na parkiecie.
Po śniadaniu, spakowaliśmy się i udaliśmy w drogę powrotną.
Nie tylko ja mam takie wrażenie, że droga powrotna do domu jest krótsza. Czas inaczej mija, pomimo takiej samej odległości. W domeczku, przebrałam się w ciuszki bardziej domowe. Myślę że nie potrzebnie bo za chwilę nałożyłam pidżamę. Położyłam się do łóżeczka.
Dzień wolno mijał. Z kanapy przemieszczałam się do łóżeczka i odwrotnie. Moje bioderka krórymi kręciłam, pobolewały, no i ramiona również. Innych dolegliwości nie było.
Dobrze, że przed odjazdem na sylwestra ugotowałam zupę ogórkową. Dzisiaj ta zupa nas uratowała.
Ot i już nocka nastała.
Pierwszy dzień już na ukończeniu.
Wszelkiej szczęśliwości wszystkim życzę.
Leave a comment