
Nie łatwo jest trafić na spokojny i wolny czas u D. Ciągle w kuchni, pralni, spacerze, basenie, rozmowach z dorosłymi dziećmi ale nigdy z mężem. Czasami moje wykonywane próby połączenia telefonicznego są jak wygrana w totolotka. Jak już się dodzwonię, chłopcy/panowie/synowie wychodzą i jest czas pożegnania, względzie powitania, ostatecznie pakowania słoików. Czy naprawdę źle w tej Kanadzie mają? Tak nie uważam ale panowie/synowie rozpieszczeni są do granic możliwości i śmiem przypuszczać, że coś na wzór rozpieszczonego włoskiego dziecka “bambino”. Ograniczyłam moje połączenia do jednego miesięcznie względnie kwartalnie. Co ja będę się szarpać, nie ma potrzeby rozmowy to nie ma. Czytam czasami bzdury w internecie na temat przyjaźni, podtrzymywać przyjaźnie, nie zapominać….. i podobne bzdety. Znamy się prawie pół wieku. W Ameryce już byłam kiedy ona legalnie wyemigrowała do Kanady. Odwiedziny są sporadyczne. Byłam u niej 2 razy ona u mnie również dwa razy. W obecnym czasie, kiedy są video komunikatory nie ma takiej potrzeby, chociaż D. wideo włącza bardzo rzadko. Mogę stwierdzić, że ja jestem inicjatorką włączenia ….
Dlatego dzwonek telefonu (1/16/2024) bardzo mnie zdziwił, kiedy ujrzałam na wyświetlaczu D. Musiało coś się wydarzyć. Właściwie nic nie wydarzyło się, chłopcy jak ona mówi, OK, mąż również. Dzwoniła z pytaniem o “moją” dietę, którą kiedyś stosowałam. Czy mam, czy mogę ewentualnie jej przesłać. Scany przesłałam na jej pocztę emailową.
Dietę stosowałam kilka razy. Nie jest łatwa. Aby rozpocząć pracę z dietą trzeba ją przewałkować w swoim mózgu, tzn. przeczytać i jeszcze raz przeczytać i jeszcze raz i ostatecznie zrozumieć na co się piszemy. Wytłumaczyłam D. z czym będzie miała do czynienia. Trzeci i czwarty dzień diety będzie bardzo trudny, najlepiej iść wcześnie spać. Wytłumaczyłam jej krok po kroku.
D. zadzwoniła na drugi dzień z wątpliwościami.
Dieta jest bardzo restrykcyjna ale skuteczna.
MM nigdy się na tę dietę nie zdecydował, a stosował wszystkie płatne i bezpłatne. Ćwiczył pod okiem osobistego trenera i bez trenera. Tylko.. MM lubi podjadać i na tym go przyłapywałam, OGÓLNIE MÓWIĄC LUBI JEŚĆ. Żadna dieta nie zadziała jeśli ją stosujemy nie stosując. MM schudł kiedy zatrudnił się na pracownika fizycznego, a to było w czasach covida. Teraz czekając na kontrakt, pracuje również jako pracownik fizyczny na pół etatu przy rozładunku tirów. MM nie ma ze mną lekko, jako amerykanin mógłby leżeć do góry brzuchem, ale taka opcja w moim domu nie istnieje.
Chciałabym zaznaczyć, co też uczyniłam przesyłając D. moją dietę. Moja dieta działa na mnie i mego syna, nie mających problemów z metabolizmem. Każdy musi znaleźć w tym gąszczu publikowanych diet, dietę dla siebie.
Czy D. zdecyduje się rozpocząć dietę, nie jestem taka pewna, ale jestem pewna, że od samego czytania diety jeszcze nikt nie schudł.
Osobiście to ja nie muszę stosować diet, wystarczy zmniejszyć ilość wypitych lampek wina lub ostatni posiłek spożywać przed 4 pm. Szczerze mówiąc cukier nie ma na mnie takiego strasznego działania. Jestem zakonserwowana cukrem. Już jako niemowlak dostawałam łyżeczkę cukru do buziaczka, aby przestać się wydzierać. Moim posiłkiem na obiad i kolację (śniadania w większości przypadków omijam) mogą być… cukierki, misiaczki, żelki, czekolada biała, ptasie mleczko, krówki itp…
Na pytanie MMa …co dziś jadłaś? … odkręcam się na pięcie i milczę. … tak nie wolno, trzeba jeść – mówi. – zjadłam całe opakowanie misiaczków – odpowiadam.
W tym momencie daję przykład. Zjadane kilogramy cukru nie działają ujemnie na wszystkich zjadaczy chleb, szybciej wypita jedna, jedniusia lampka wina, również nie na każdego.
D. jest już na emeryturze i jej dzień kręci się w kuchni i wokół kuchni. Wiem dokładnie, potrawy jakie gotuje i przyrządza, próbuje. Nie jest to próbowanie łyżeczką do herbaty, ale niestety z chochli.
Czy dieta zadziała na D.? Znając jej upodobania kulinarne śmiem wątpić. OBYM SIĘ MYLIŁA.
JEŚLI SIĘ POMYLĘ, TO NARESZCZCIE WŁĄCZY VIDEO!!!
Leave a comment