ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Jak to w USA, każdy dom (nie mówię o apartamentach) ma dwie lodówki. Jedna w kuchni, druga w piwnicy, ale przeważnie w garażu. Przez garaż się wchodzi do domu, bo wjeżdżamy do niego samochodem. Większość zakupów spożywczych bezpośrednio trafia do lodówki znajdującej się w garażu

Nasza garażowa lodówka jakiś czas temu sie zepsuła i nie opłacało się jej reperować. Pan sprawdzający ją, zabrał ze sobą. Jakie plany miał wobec tej lodówki, nie pytaliśmy, Zabrał i mieliśmy problem z głowy. Zakup lodówki do garażu odkładaliśmy. W zasadzie to ja nie miałam czasu,

Od jakiegoś czasu kuchenna lodówka zaczęła przeciekać i bardzo głośno pracować. Wodę pod lodówką traktowałam, że MM napełniając szklankę lodem, upuścił kilka kostek lodu które się roztopiły, względnie brał wodę i po szklance mu woda pociekła. Wycierałam podłogę i po kłopocie. Powstawały też zacieki na dolnych drzwiach lodówki, też wycierałam.

Głośną pracę lodówki niwelowałam poprzez otwarcie drzwi i ich domknięcie. Działało przez kilka godzin. Zapominaliśmy o wodzie i burczeniu lodówki. Nie było to aż takie uciążliwe, żeby szukać fachowca.

W piatek o poranku lodówka jakby usnęła. Wody do lodu produkcji kostek lodu nie pobierała, nie brzęczała … w domu zrobiło się cicho. Dziwnie cicho.

Siedząc przy kuchennym stole, wstrzymaliśmy oddech aby usłyszeć szum, burczenie chrapanie lodówki. Spojrzeliśmy na siebie i…. podeszliśmy do niej, światło jest ale… nie pracuje.

Mięsko w zamrażalniku zamarznięte na kość, ale jak długo będzie w takim stanie – myśleliśmy. Nie przewidzieliśmy, że z lodóweczką może być aż tak źle.

Po internetowych poszukiwaniach, kiedy już nasz fachowiec powiedział, że tego typu lodówek nie obsługuje, MM znalazł LG biuro, ale teraz to człowiek telefonów nie obsługuje, to już sztuczna inteligencja chyba, odpowiadał na wszystkie pytania które były dwukrotnie zadawane. Po pół godzinie MM się wściekł i zrezygnował. Mniejsze firmy już zamknięte, bo przecież długi weekend i długi wolny tydzień.

My zostajemy z odmrażającym się mięsem i całą zawartością lodówki, która nie będzie możliwa do komsumpcji.

Ostatecznie znalazł firmę która miała przyjechać w sobotę pomiędzy 2 -4pm.

Byliśmy z MM dobrej myśli, że po pstryknięciu palcami wszystko się naprawi.

Ale panowie europejczycy z pochodzenia, stwierdzili że to jest serce lodówki które wysiadło i trzeba to zamówić. Dostarczone będzie najwcześniej w poniedziałek w godzinach popołudniowych. Sprawnie to poszło. Panowie odjechali a my pojechaliśmy po lodówkę do garażu, która to powinna być kupiona kilka miesięcy temu.

No cóż, po zakupie lodówki i jej uruchomieniu nastał czas na przenoszenie mięska i innych rzeczy z lodówki niepracującej, do nowej garażowej.

Byłam zdania, że trzeba wszystko wywalić do kosza ponieważ, mięsko z zamrażarki jest w 98% rozmrożone. Mało tego krew powyciekała do worków foliowych. Mięso wyglądało OK, ale ja wiedziałam, że go nie tknę, nawet zupy nie ugotuję. Po osuszeniu i przepakowaniu, mięso trafiło do nowej lodówki. Zamrażalnik jakby większy i lodówka sprawiała wrażenie większej.

Jajka trafiły do kosza na śmieci i wiele innych rzeczy,

Panowie europejczycy z dawnego ZSRR, przyjechali w poniedziałek. lodóweczkę naprawili to jest wstawili nowe serce lodówce. MM nie potrafi załatwiać żadnych ale to żadnych spraw. Zanim ma wykonać jakiś telefon to szybciej by do tego biura doszedł pieszo. Wiedziałam, że coś i tak pójdzie nie po mojej myśli. Oczywiście i poszło. Panowie z dawnego ZSRR wystawili rachuneczek na 745$ za robociznę. Nowa lodówka do garażu kosztowała 520z podatkiem a oni….kasują 745$. Zastanawiam się dlaczego na to pozwoliłam, ale nie mogłam inaczej, targować się, ale MM wyraził zgodę. Więc przemilczałam ale nie przetrawiłam jeszcze tego. Nie rozmawiam na ten temat z MM, on też tego tematu nie porusza. Wiem, że nigdy nikogo więcej z Europy.

O pochodzeniu tych panów dowiedziałam się gdy przekroczyli próg mojego domu. Powinnam zamknąć szybko drzwi, a ich pozostawić na zewnątrz.

Lodóweczka stała przez 24 godziny. We wtorek pojechaliśmy po mięsko tylko dla mnie.

Pracuje jak na razie dobrze, mam kostki lodu, wodę z filtra i moje mięsko w zamrażalniku.

Pomyśleć, że kiedyś wlewało się wodę w plastikowe pojemniczki i wstawiało do zamrażalnika.

Garażowa lodówka nie ma podłączenia do wodociągu, więc i brak produkcji kostek lodu.

Co wygoda to wygoda.

Większość amerykanów jest naiwna, może łatwowierna, mają zaufanie do ludzi, dlatego jest ich bardzo łatwo oszukać. Od dziś nie pozwolę MMowi decydować o sprawach finansowania napraw lub remontów.

Posted in

2 responses to “Lodówka”

  1. świechna Avatar

    Czyli nie zaczęto rozmowy (z kimkolwiek, kto to mógł być) od “how much?”

    Like

    1. ogryzek zycia Avatar

      Słyszałam, coś takiego padło od strony MM ale panowie świetnie wybrnęli. Poszłam do swoich zajęć.
      Jedyne pocieszające lodówka pracuje.
      MM miał pytanie do panów fachowców i wysłał emaila oraz smsa do panów fachowców we wtorek. Dziś sobota, odpowiedzi nie otrzymał. Zresztą, to już historia.

      Like

Leave a comment