ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Wczoraj planowałam, że pójdę z MM na spacerek, taki wyjazdowy nad rzekę. Od mego domu 6-7km w zależności z której strony parkingów. Z jednej strony rzeki są chodniki i dróżki rowerowe, wzdłuż brzegu pobudowane szerokie kładki, mosty, pomosty i miejsca widokowe. Jest też plac kulturalno-rozrywkowy gdzie bardzo często odbywają się koncerty muzyczne. Wypożyczalnia kajaków w sezonie jest oblężona. Jednym słowem pełna rekreacja.

Dziś pogodę mam w kratkę. Wilgotność sięgająca 90% i przy tym parująca ziemia nie zmobilizowała mnie do realizacji planów.

Do tego (zmiany planów)muszę dodać pojawienie się dziwnego gatunku owadu który nie jest podobny do komara ale bardzo mocno żądli. Pojawia ję bąbel a za chwilę czerwona o promieniu 1,5-2cm otoczka. Nie dotykany przestaje swędzieć i piec do około 1h, i czerwona otoczka znika. Bąbel rownież znika za jakiś czas. Owad jest czarny, płaski i nie widać skrzydeł. Kojarzy mi się z malucieńkimi kawałkami spalonego papieru który wiatr porwał.

To były moje wczorajsze plany, których MMowi nie wyjawiłamm i po śniadanku, wróciłam do łóżeczka. Gdybym zdradziła swoje plany miałabym marudzące male-stare dziecko.

Czasami dobrze jest nie dzielić się z innymi swoimi planami.

Godzina jeszcze wczesna bo 10am.

Ciekawa jestem co się dziś wydaży.

cdn….


Czasami

odpoczywam, co bardzo cieszy moich bliskich. Wyszłam z łóżka po 2pm. A że już się na prawdę wyleniuchowałam, postanowiłam upiec schab z papryką i ziemniakami w piekarniku. Takie danie jednogarnkowe. Bez przymusowego stania przy płytce gazowej.

Moja córcia już leci do Seattle, młodzi wybrali się na tygodniowy urlop. Kotki ich zostały same w domu, mam je odwiedzić w środę po pracy.

Dość często lubię oglądać filmiki z psotami domowych zwierzaczków. Miałam w Polsce kota i nie jednego psa, nigdy nie miałam nic pogryzionego przez psy a podrapanego przez koty. To jest niezrozumiałe dla mnie, co ci ludzie robią swoim zwierzakom, że one demolują mieszkania i są agresywne do rzeczy ich otaczających.

Kiedy córcia mieszkała sama w Polsce, przgarnęła kotka Puśka. Jedyna szkoda jaką wyrządził w domu to zniszczenie żaluzji na oknie na klatce schodowej. Zrobił to z tęsknoty, czekał samotnie i wypatrywał przez okno swojej pani dwa tygodnie. Miał karmę, picie i piaseczek porozstawiane po całym domu od piwnicy po poddasze. Ale nie miał osoby za którą tęsknił.

Najbardziej lubił spać na poddaszu w starych walizkach. Po jakimś czasie córcia przyleciała do mnie. Niestety Pusiek został w Polsce, oddała go w dobre ręce osobie również z dobrm sercem. Będąc w Polsce miała pragnienie odwiedzić Puśka lecz zaniechała, nie chciała mieszać kotkowi w głowie.

Córcia miała szczura Filipa. Miałam przyjemność i jego poznać. Gryzł tylko i wyłącznie kable. Lubił szczurek chować się, lubił też jak go szukano i wołano …Filipek, Filipek. Flipek lubił leżeć na kolanach i popiskując wdrapywać się aż na czubek głowy. Filipek zmarł śmiercią naturalną.

Kotki które moi młodzi mają są dobrymi kociaczkami. Gdy u mnie mieszkali, nic nie zostało zniszczone, a również wyjeżdżali na dłużej, nie biegałam do nich każdego dnia.

Szukałam zdjęcie Puśka ale chyba wykasowałam.


Na kolację mam mnóstwo słodkości.

Mam to co uwielbiam Goldbears tzw misiaczki a w nich chemia.

Tak, tak, jestem świadoma co jem.

Posted in

Leave a comment