Tak szybko to ja wczorajszej nocy spać nie poszłam. Długo myślałam,
jaki sposób wymyśleć aby układanie podłogi poszło szybciej. Wiedziałam, że coś wymyślę. Chciałam, czy nie chciałam, przyszedl czas na spanie, 1am to dobry czas na chrapanko.
Weszłam do sypialni, usiadłam na brzegu łóżka a wzrok zatrzymał się na listwach podłogowych. Patrzę na nie i patrzę, tak bezmyślnie ale…jeśli bezmyślnie to i tak wymyśliłami ….miałam pomysł!!!!
Wymyśliłam!!!!
W sypialni ułożę panele na wykładzinie, położę tylko specjalną folię. Zamist szykować się do spania, otworzyłam duże opakowanie z listwami i zaczęłam je układać, tak … na próbę. No pomysł się spodobał. Próg z sypialni na hol będzie trochę się wyrówna. .
Tylko.
Co z holem a właściwie z jego niewielką częścią.
Dziś bolą mnie mięśnie i kolana po tej 8-mio godzinnej wczorajszej walce z podłogą. No cóż dziś rozrobię cement i zaleję to co powinnam zrobić wcześniej. Chcialam przyspieszyć pracę, a opóźniłam.
Z łóżka wygrzebałam się po 9am.
Po przespaniu się z problemem, stwierdziłam, że położenie paneli na wykładzinę, to durny pomysł.
Tonący brzytwy się chwyta.
Zdemontowałam ułożoną podłogę, jedynie problematyczną część.
Nie za bardzo chciałam dzielić się podłogowym problemem z MM. Nic nowego nie wymyśli, a tylko może mnie wkurzyć.
Podzieliłam się, bo co robić jak tylko jego mam. Wziął metrówkę i mierzy.
…oj wysoko, wysoko, ale … w sypialni położymy na całej powierzni płytę i nie będzie wysoko…powiedział
Dodał mi skrzydeł.
O cemencie nie mówiłam, sama zrezygnowałam z tego pomysłu.
Pojechaliśmy do sklepu po pilśnię bo to co ja mam do poziomowania to deseczki i aby utrzymać poziom takich deseczek potrzebuję chyba więcej niż kilka.
Wróciliśmy do domu rozpoczęłam trochę robić ale….
Wiem, że 2 sierpnia obudzę się w graciarni, rupieciarni, zrobiłam sobie niedzielkę. Nawet gdybym pracowała całymi dniami to i tak się nie uda bo do pracy muszę chodzić. Gdybym pracowała całymi dniami nad podłogą, to na 4 dzień padłabym ze zmęczenia i następne 4 dni bym odpoczywała.
No trudno się mówi. Nie zawsze mamy to co chcemy.
A to jest przykład tego.
Chciałam dobrze a wyszło tak jak wyszło. Bo nawet jeśli wejdę z listwami do MMa office to i tak nie ukończę.
Szkoda, bo miałam nadzieję na piękny poranek w dniu moich urodzin.
Ale, ale….urodziłam się po godzinie 17, to poranek nie jest taki ważny. 🤣
Nadzieja bierze mnie w ramiona i trzyma w swoich objęciach, ociera mi łzy i mówi, że dziś, jutro, za dwa dni wszystko będzie dobrze, a ja jestem na tyle szalona, że ośmielam się w to wierzyć. Tahereh Mafi
Leave a comment