MM pojechał do starszej.
Szybciutko przebrałam się w robocze ubranko i jeszcze szybciej pobiegłam do roboty.
Pamiętałam przecież, że obiecywałam zakończenie jego biura na jego urodziny.
Rozpoczynając pracę nie byłam już tak bardzo optymistycznie nastawiona na zakończenie. Niepokoił mnie lekki spadek na progu.
Gdy MM wchodził do domu, wkładałam ostatnią listwę podłogową.
A oto ja szczęśliwa! Jakże by nie być?

Niedzielnie wszystkich pozdrawiam. 😃
Teraz czas na pizze, tort i lampkę (a może i dwie) Martini Rossi. 🍷🍷🍷
Leave a reply to Basia Cancel reply