z tym, że MMowi nie musiałam pomagać.
Rozpoczęłam zdejmowanie wykładziny. Tak jak przypuszczałam jedynie zaczęłam. Możliwe, że jutro skończę. Nie jest to lekka praca. Wykładzina jest przymocowana na brzegach, a pod nią jest specjalna dość ciężka gąbka. To wszystko muszę pociąć aby zmieściło się do pojemników na śmieci.
Czasami jak są duże gabaryty to trzeba dopilnować panów odbierających nieczystości, odpowiednio wynagrodzić 30-50$ i wszystko zabiorą. Firma ma problemy z kadrą o czym informowali na swojej stronie internetowej, jeżdżą o różnych porach, czasmi dzień później. Trudno ich przyłapać, chyba że osoba niepracująca, może pozwolić sobie na siedzenie w oknie. Wcześniej odbierali po mistrzowsku, czasami z poślizgiem 15 minut.
Nie musiała bym kroić. Nie ma rady, jak mus to mus.









Po ukończeniu zdejmowania wykładziny, będzie wyciąganie listew z gwoźdźmi mocującymi wykładzinę, zszywek i różnych gwoździ mniejszych lub większych. Gwoździe mocujące płyty drewniane oczywiście zostawię.
Ludziom są znane tylko dwa skuteczne sposoby zapomnienia: praca i alkohol, a z tych dwóch praca jest ekonomiczniejsza. (z internetu)
Leave a comment