Pierwszy raz od tygodnia, syn przyszedł do kuchni. To coś znaczy i jeszcze nic. Za słabe serce na „wycieczki”.
Dziś więcej byłam przy chorym synu, niż pracowałam przy remoncie. Od tygodnia ma ogromne problemy ze snem, wszystkie nasenne na receptę ostatniej nocy odstawił. Nie pomagały w zaśnięciu. Spał tylko od 2 do 3 godz. w ciągu 1 nocy.
Jak dziś usnął w ciągu dnia na 2 godz. byłam szczęśliwa.
Będzie jeszcze dobrze. Musi być.
Leave a comment