Nie rozumiem swojego mózgu. Mam jednodniowe wakacje. No i co? 4:41 oczywiście poranek. Zamiast spać do 9am, to ja sprawdzam internet. Podobno sprawdzone przez naukowców, że światło z komórki działa pobudzająco. Zrobiłam z siebie królika doświadczalnego. Wynik? POBUDZA!!!
Idę zaparzyć kawę.
W kuchni byłam sama, przed 5am MM miał meeting z Londynem.
Temperatura o poranku +8C. Miła niespodzianka. W oddali już słychać wóz policyjny na sygnale.
Organizuję sprzęt i narzędzia służące do remontu. Przemieszczają się wraz ze mną. Idąc kładę gdzie popadnie, później kłopot ze znalezieniem. Porządek będzie, może na godzinę, ale fajnie jest popatrzeć jak są w jednym miejscu. Mało tego, teraz są i na poddaszu. Istna tragedia ze mnie.
Zamiast zająć się elekryką, zrobiłam ciasto na chałkę. Już rośnie.
Chałka upieczona, delikatna i ciasto się rozwarstwia tak jak powinno. Sklepowe niech się schowają, mówię o polskich. Amerykańskie, w smaku są inne i ciasto jest ciężkie.
Dziś będę za chwilkę piekła chlebek na śmietanie. Bardzo go lubię. Do niedzieli nam wystarczy.

Oprócz pieczenia przygotowywałam również świąteczne nakrycie stołu w jadalni gościnnej. Niestety ale nie dokończyłam. Postanowiłam zmianę obrusu. A ten co mi się spodobał, dostarczony będzie w następnym tygodniu. Ale poskładałam do plastikowego ozdoby z inyka, to udało mi się dokończyć.
Prezenty już prawie wszystkie zamówione. Choinkę czas kupować.

Leave a comment