Ponownie, obudziłam się 4:47am. Podobno organizm nie potrzebuje więcej snu. Jeśli tak, to dlaczego buzia otwiera się do ziewania, w ciągu dnia nie jeden raz a wielokrotnie? Jedno drugiemu przeczy, Ale co ja wiem, naukowo stwierdzono.
Będę dziś ziewać, aby tylko szczęka z zawiasów nie spadła. Miałam takie zdarzenie i wcale nie podczas ziewania. To była nad wyraz komediowa historia. 🤣
Już ziewam ale spać już nie będę.
Jedyne co mogę zrobić, to zaplanować dzisiejszy dzień.
- Ozdobić dom na zewnątrz
- Kupić choinkę
- Przynieść pudła z ozdobami wewnątrz
- Nie planować ukończenia prac ozdobniczych w jednym dniu
- Wymyć okna, w kuchni i jadalni kuchennej.
- Pojechać po zakupy do budowlanego.
Trochę za dużo jak na jeden dzień. Będe próbować wykonać plan przynamniej w 50%.
Ze względu na pogodę, kolejność planu ulegnie zmianie.
Ociepli się dopiero o 1pm.
Ale pudła z ozdobami na zewnątrz mogę wynieść/wyciągnąć z rana, no nie teraz, jeszcze ciemno 5:57am.
Nie wiem też, jakie plany na dzisiejszy dzień ma MM.
Valerianki nie potrzebowałam, nie prosilam o pomoc to i zgrzytów nie było. Tak jak kiedyś napisałam, ja – mój maż. MM – ja, razem pracować nie możemy.
Staramy się na ile to możliwe unikać prac nawet w pobliżu.
MM w zasadzie nigdy fizycznie nie pracował, ale ma swoje koncepcje i 99,9% wzięte z ksieżyca. Po nieudanej próbie tzw. zepsuciu czegoś podczas naprawy nawet nie potrafi się przyznać do pomyłki/ zapsucia/schrzanienia. Chciałby być moim kierownikiem ale nie tędy droga.
Ja jestem dla siebie: wodą, sterem, żaglem i słoneczkiem świecącym na niebie.
Więc, ja taka, madra, wspaniała, zdolna, silna i prawie niezastąpiona, przytargałam sama pudła z piwnicy na parter oraz powynosiłam pudła z ozdobami na zewnątrz.
Zrobiłam cappuccino i wypiliśmy we własnym towarzystwie, rozmawiajac o swiątecznych prezentach.
Czego nie robi się dla spokoju? A że pot po plecach ciekł to dodatek dla orzeźwienia.
Pojechaliśmy po choinkę. Ceny? No niestety w tym roku, mimo wysokich cen nie było ładnych choinek. Ta która mi się podobała, przy dotyku gubiła igły $350.
Były i za 600$. Wysokie, ale nic co można postawić jako świąteczne drzewko. Moim zdaniem nie na sprzedaż, chyba że na ognisko. Skąd te ceny? To nie chleb, że potrzebuje gazu lub elektryczności do wypieku. Cena benzyny spadła, więc dowóz choinek powinien być na zeszłorocznym poziomie. Chyba, że szkółkę leśną podlewają wodą destylowaną.

Wygląda na zdjęciu uroczo ale co do czego, nie było z czego wybierać. Przypominało mi to chorobę Heinego-Medina.
Ostatecznie wybrałam drzewko za 250$. Córcia kupiła za 210$ wysokość ponad 3m. No cóż, bliżej miasta to się płaci drożej.
Plan wykonany mniej niż 50%. Na choince zainstalowałam lampki i na tym zakończyłam sobotnie prace.
Leave a comment