Nowy i za razem powszedni dzień się rozpoczął. Już energia wróciła i pcha mnie do przodu. Mam głowę pełną pomysłów. Zapewne jedne zrealizuję a inne przesunę w czasie. W Nowym Roku nic się nie zmieniło, doba ma 24 godziny. Na spanie przeznaczonych jest 7-8 reszta do dowolnego wykorzystania. Jeśli pracujemy zawodowo, to dowolne wykorzystanie jest bardzo okrojone, niestety.
Moje dowolne wykorzystanie będzie okrojone o dokończenie remontu.
Nie, nie, dziś nie rozpoczynam żadnych remontów ale to nie znaczy, że listy zakupów materiałów remontowych nie robię.
Nie do końca 2 styczeń 2025 jest dniem leniwym, układam w szufladach i to co uważam za zbędne/nieprzydatne, wrzucam do worka przygotowanego do właśnie tego celu, ŚMIECI. Chiński system składania skarpetek i ubrań (podgląd internet) u mnie się nie sprawdził. Ładnie to na półce wygląda ale żeby to nałożyć, to czasami trzeba się namęczć. Siedzi bluzka, koszulka, majtki, w takiej kieszonce i nie ma zamiaru sama wyjść, należy bluzkę, majtki, koszulkę wygrzebać z kieszonki. Składam po polsku jak od lat to robię i wracam do starego sposobu. Może to nowe jest dobre ale ja spróbowałam i wystarczy. Jeśli z ubrań złożonych w kieszonkę nie korzystasz to jest ok. Jeśli korzystasz to nie jest Ok.
Wolniutko mi idzie sortowanie bo w międzyczasie robię ciasto na chlebek. Będzie chlebek na śmietanie. Śmietany u mnie do woli, została kupiona do barszczu. Garnek po barszczu wymyty a śmietana została. Chlebka ubywa, jednym słowem popyt zwiększony a podaży brak. Słaby ze mnie zaopatrzeniowiec.
Chodzi za mną słodkie ciasto z kremem budyniowym. Robić nie będę, przeraża mnie czekanie. aż budyń się ochłodzi. Kręcenie budyniu z masłem i …… zawsze krem jest za rzadki. Budyń jest gęsty nawet bardzo gęsty po dodaniu chłodnego masła, już kroić go nie można, łyżką można jeść. Wiem, że moje budynie są inne ale kupuję Dr.Oetker. Powinno się udać, sukcesu brak. Mówi się, że na sukces trzeba zapracować. Będę pracować, ale nie od dzisiaj. Szkoda mi po prostu czasu.
Na zdjęciach internetowych Karpatki, ciasto jest piękne, wysokie. a góry to nie wzniesienia jak u mnie, lecz szczyty. Wiem, że to zależy od składników i osoby obsługującej program Adobe. Ale nie przeszkadza mi wierzyć, że pewnym razem upiekę ciasto z kremem budyniowym, które będę mogła pokroić.
Poszperałam tu i ówdzie i …. dobrze być chomikiem, wygrzebałam wspaniałości jak na zdjęciu powyżej.
Zastrzegam: to nie jest reklama.
Ciasto bardzo dobre, lecz czekoladowe które jedliśmy w ubiegłym roku było o wiele smaczniejsze. Jednym słowem, co kto lubi.
Jak na razie wstawiłam chlebek do piekarnika. Dziś tylko na tyle mnie stać.

Leave a comment