To był dobry miesiąc.
Na początku było trochę niepokoju związanego z pracą syna ale wszystko się wyjaśniło. W minioną środę dostał pismo o podwyżce płac od lutego. To było ogromne zaskoczenie dla niego i całej rodziny. No bo ledwo skończył szkolenie, teraz jest na stażu i….podwyżka. Po tym wszystkim przez co przeszedł, jemu się należy. Sprawę o rasizm, zastraszanie i prześladowanie prowadzi sąd stanowy. Ten problem zaszedł już za daleko aby go zlekceważyć. Syn wraca do zdrowia psychicznego i fizycznego. Wprawdzie wolno ale wraca.
Rasizm jest ogromnym problemem białych ludzi. Przeżyłam pracując w sklepie. Byłam pośmiewiskiem ludzi o innym kolorze skóry niż biały. Dręczyli mnie jak i osoby z byłej Jugosławii i Rumunii. W tamtym okresie miałam zieloną kartę, to otrzymałam większą dawkę niż pozostali pracownicy sklepu mający azyl. No cóż to już historia.
Córcia wciąż walczy z rządowymi ubezpieczeniami. Pracuje bardzo dużo ale jej celem jest nauczenie się tego o co jej chodziło i … będzie pięła się wyżej po tej stromej drabinie kariery zawodowej.
Urodziny córci minęły bez rodzinnej uroczystości. Uroczystość miała z Iv. On zapewnił jej relaks oraz rozrywki. Na początku miałam mieszane uczucia ale zrozumiałam ich brak czasu na przebywanie we własnym towarzystwie. Nawet gdy są razem (w tym samym domu i pod jednym dachem) to i tak osobno. On w swoim biurze ona po drugiej stronie korytarza w swoim biurze. Miałyśmy się spotkać po jej dniu urodzin lecz ja zajęta i ona także. No cóż, nie udało się nam to spotkanie. Cieszę się, że mimo wszystko miała miły dzień swoich urodzin.
Prezent urodzinowy, bieżnia stoi w kącie. Tak jak przypuszczałam. Tylko komu by się chciało biegać po 11 godzinach pracy.
Co u MMa? Zbliżające się urodziny jej młodszej córki (40tka) uruchamia złe nastroje w jego rodzinie. Muszę łagodzić jego zły nastrój aby mi się nie udzielił. Rodzina MMa jest strasznie skłócona i podzielona. Nikt nie chce przemilczeć, ustąpić. Oczywiście znam powody ale, czy nie można przemilczeć? Inne temperamenty inna kultura osobista a ja oczekuję u nich spokoju.
MM pracuje również, czasami od 3 rano do 8 wieczór. Jest zmęczony jak każdy. Po swojej pracy staram się coś upiec, ugotować, przytulić, całować, to tyle mojej pomocy.
Co u mnie?
Cieszę się jak u moich kochanych, jest dobrze i wszystko się układa. Martwię się kiedy nie mogę i nie potrafię pomóc. Moje zdrowie jest OK. Tylko….wczoraj zjadłam późną kolację i budziłam się w nocy kilka razy. Żadnych bólów nie miałam ale byłam jak szczur spocona, chociaż w sypialni panowała przyjemna temperatura, taka do spania.
Dziś o poranku czuję się wyśmienicie i właśnie za chwilkę przebieram się w robocze ubranie i będę czyścić sufit w łazience.
Jednym słowem…
Czas do pracy rodacy…..
Leave a comment