Piątek 7 marzec
Znowu tel nie podłączyłam do ładowania. A tylko sięgnąć i…to z pozycji leżącej. Nic na mnie nie działa, żadna ładowarka, leżąca, stojąca, wciskająca. Wszystkie zajmują miejsce na szafce nocnej, a w moim przypadku bezużyteczne. Nie położę, nie wcisnę. Ostatecznie pozostał przewód, tylko sięgnąć …… komórka znów mi siada. I tak w kółko, całe życie. czy to ja tylko tak mam?
Czuję, że chyba humorek mi gdzieś uciekł. Idę po waleriankę, bo dziś uprzykrzę sobie życie.
Wszystko mi zaczęło nagle przeszkadzać wzrokowo, słuchowo i węchowo.
Wyszłam na zewnątrz, pochodzić, pooddychać rześkim porannym powietrzem. Nie, nie poszłam daleko tylko na back yard na mój chodniczek/ścieżkę. Która wymaga już remontu. 10 lat mi służył chodniczek i potrzebuje nie tylko ciśnieniowego mycia ale pewnych drobnych napraw. A ja nie mam czasu bo….czasami jestem cierpiąca, drugie czasami pracująca nad remontem i to wszystko muszę jakoś pogodzić z pracą zawodową. Lub inaczej, to wszystko wcisnąć pomiędzy pracę zawodową. Tak wcisnąć aby nic nie bolało i było zrobione.
GYM nie muszę nigdzie wciskać, zaczynam teraz o 5 am, jedynie nie mogę być cierpiąca. GYM mi pomaga, jedynie muszę być ostrożna aby nie przedobrzyć.
Dziś pogodę będziemy mieli bardzo przyjemną. Najwyższa w cieniu 20C.
Niestety ale nie wyjdę na słoneczko, mam bardzo dużo zaplanowanej pracy w łazience.
Prace remontowe podgoniłam ale jest następne ale…trzeba przeprowadzić elektrykę do części sedesowej. Planuję wstawić sedes podgrzewany z bidetem, a obok sedesu elektryki brak niestety.
Wymyśl?
A kiedy sobie będę dogadzać jak nie teraz. Wystarczy, już deskę klozetową owijać ręcznikiem. Deskę miałam drewnianą – za zimna, obita fabrycznie ceratą a pod nią gąbka – za zimno, plastikowa – za zimna. No moje cztery litery są nad wyraz delikatne i potrzebują ciepełka. Nigdy z ubikacji nie zrobiłam czytelni, to nie moja bajka. Ale ciepełko nawet na te kilka intymnych minutek muszę mieć.
Wieczorkiem poprosiłam MM żebyśmy pojechali po jakieś ciasto bo robię się płaczliwa. No jestem teraz cierpiąca i moje gimnastyki niewiele pomagają. Boli mnie i już jestem zmęczona bólem aby to stłumić staram się czymś zająć.
Sobota 8 marzec
W zasadzie z remontu to tylko, mierzyłam. Nie udało mi się nic więcej, po za leżeniem, zrobić.
Około 7pm usłyszałam że Dzień Kobiet. To jest moje święto, żadnego roku nie zapominam. Ale z powodu mego samopoczucia, umknęło. Raczej myślałam, że to w niedzielę jest Dzień Kobiet. Nic MMowi nie mówiąc, nakładając żakiet, MM zapytał dokąd się wybieram. powiedziałam, że po kwiaty. Szybciutko nałożył buty i w drogę. Kupiliśmy kwiaty i balona. Balona to MM dojrzał.

Miałam swoje święto.
Niedziela 9 marzec
Do południa leżałam, spałam, włóczyłam się po domu. Nic mi się nie chciało. Starsza MM sobotnie spotkanie przełożyła na niedzielę. Dzisiaj spotkanie też przełożone na kiedyś tam. MM nie był w sosie cały dzień. No cóż z jego córką to ja nie pomogę. Mogę plecy podrapać, masaż stóp zrobić, ewentualnie jego pranie poskładać, coś specjalnego ugotować ale w rodzinne sprawy MMa się nie wtrącam.
No i zrobiłam naleśniki nadzieniem był sernik kupiony w piątek. Sernik idealnie się nadawał. W piątek spróbowałam ale takiego sernika nigdy jeszcze nie jadłam. Ten sernik to nylon masa serowa na nadzienie do bułeczek lub naleśników. Teraz będę zawsze tak robić. Łatwiej, szybciej i najważniejsze…smacznie.
Po naleśnikach musiałam odpocząć.
Później zrobiłam gołąbki. A to z tej przyczyny, że ten tydzień mam bardzo zajęty i nie będę miała czasu na gotowanie czegokolwiek a tym bardziej na jeżdżenie po restauracjach. Nie przepadam za fastfoodem. Może i fast ale nie znoszę oleju który ścieka mi po ręcach. Oczywiście, że był okres, że kupowałam, zamawiałam, minęło i fascynacja fast myślę że nie wróci.
Uciekam do spania bo tylko 6h spania o 5am mam siłownię.
Leave a comment