Każdego dnia doświadczamy zdarzeń lepszych i gorszych.
Mamy świadomość kruchości życia, upływu czasu — i jego nagłego zatrzymania.
Świadomość jednak nie zawsze oznacza głębokie zrozumienie.
W codziennym życiu nie jest nam ono niezbędne, o ile jesteśmy zdrowi na ciele i umyśle.
Po prostu żyjemy.
Nie myśląc o tym, że w każdym ułamku sekundy może nastąpić kres.
Po niefortunnym zdarzeniu wracamy do życia.
Tym razem spokojniej, delikatniej, z refleksją.
Jeśli jednak odzyskamy pełnię zdrowia, delikatność z czasem ustępuje intensywności.
Bo kiedy, jeśli nie teraz.
Do następnego razu.
Do następnego ułamka sekundy.
Wczoraj wieczorem wydarzyło się coś niebezpiecznego.
Zdarzenie zdrowotne mojego męża.
Stało się, gdy był za kierownicą.
Sytuacja była poważna.
Wszystko jednak skończyło się dobrze —
dobrze dlatego, że na ruchliwej drodze nie było innych uczestników.
To nas ocaliło.
Szęśliwie dowiozłam nas do domu.
Leave a reply to notki Cancel reply