Spałam do późna, śniadanie łączyło się z obiadem. Nie miałam apetytu, nie chciało mi się wstawać z łóżka. Cieplutko (podgrzewam się kocykiem elektrycznym..tak , tak, wciąż) i przyjemnie. Żeby nie dieta to została bym w łóżku na cały dzień. Chora nie byłam, ale …nie czułam się entyzjastycznie. Po przejściu kilku kroków, poczułam jakby osłabienie, trudno powiedzieć, w każdym razie odczucie nie było normalne. Z lodówki wyjęłam warzywa, bo na nic innego nie miałam ochoty. Zrobiłam sałatkę warzywną, podobną do wczorajszej. Wczoraj zjadłam całą salaterkę sałatki, dziś wcisnęłam jedynie połowę. Po około 2 godzinach od śniadanio-obiadu, poczułam że chce mi się coś pochrupać. Jabłko które było tylko z wyglądu, trochę poobgryzałam i kilka marcheweczek ca…łkowicie zaspokoiły moje uczucie….nie powiem, że głodu…pochrupania.
MM zadzwonił międzyczasie z pytaniem, czy jem jakieś mięsiwo. No nie, nie jem. więc na późniejszy obiad zjadłam wędzonego łososia w klonowym miodzie. Nasyciłam się tym łososiem, że mogłabym nie jeść i kolacji.
____________
Na kolację przewiduję zjeść resztę sałatki ze śniadania, jeśli jeszcze jest zjadliwa. Stoi w lodówce.
Ogólnie czuję się lżejsza. Poudów ubyło. Witaminki i wodę piję.
Myślałam, że dzisiejszy dzień będzie trudny, jak zwykle gdy stosuję tą dietę. Tym razem wczorajszy był gorszy od dzisiejszego dnia.
Leave a comment