Śniadanie:
8 plastrów smażonego bekonu, kawa z mlekiem z dodatkiem jednej paczuszki słodzika.
Nie mam ochoty na jedzenie. Czuję się dobrze. Może trochę lżejsza? Fałdki tłuszczu jak były, tak i są, nie ma czego oczekiwać po 5 dniach diety. Chociaż …oj chciałoby się zauważyć zmianę. Nie, nie zniechęca do stosowania diety.
Po tym tygodniu, coś drgnie.
Śpię dobrze, nie zauważyłam większych zmian.
Lunch: wyszliśmy z MM do baru. Zamówiłam sałatkę bez kurczaka. Warzywa z suszonym jabłkiem, pokruszonymi orzechami włoskimi i troszkę fety. Dodatkiem do sałatki był kawałek bagietki i jabłko. Z jabłka zrobię sok z dodatkim marchewki. Bagietkę zużyję na kanapki synowi.
Uważałam, że na takie danie mogę sobie pozwolić.
MM szykuje się do wyjazdu😢
Kolacja: shrimp w maśle i dwa jajka na twardo.
Plus dwie lampki Martini Rossi Bianko podczas oglądania filmu “Anything for love”.
Leave a comment