Od rana piłam soki, świeżo wyciskane z owoców i warzyw.
Rzodkiew, por, kalarepa, jabłko, marchweka.
Nie których nie dało się pić bez dodatku soku z cytryny.
Zjadłam też jedno wielgachne jabłko i kilka malutkich marcheweczek.
That it!!!
Samopoczucie? Dobre
W popołudnie – bawiłam się w ogrodnika.
Jednak lubię siebie torturować, gotuję zupę ogórkową, nie tylko na rozdanie dzieciom. Zostawie sobię garnuszek (gotuję w wielkim garze) na piątek. Już czuję smak, zapach? rozchodzi się po mieszkaniu. Może samym zapachem dziś się najem.
Tak, jestem dziś głodna.
Leave a comment