Nasze decyzje

Schowałam elektryczny kocyk, flanelową pościel, myśląc o lecie. Lato mamy, na podwórzu już gorąco, w domu chłodzenie, moje odchudzone (nie tak znowu wiele) ciało nie produkuje ciepła, pod kołerką jak na Syberii. Muszę założyć flanelę i okrywać się dodatkowo elektryką. Dwie kołdry, skarpety i ciepła pidżama nie pomaga, niestety. Miałam dłuższe spanko w planach, wolny dzień, sptkanie z Sandrą dopiero 11:30, 20 minut na dojazd, 20 na ogarnięcie się, wystarczy, tak planowałam kładąc się wieczorem do łóżka. 6:45 rano muzyczka smsowa. Syn, córcia i MM mają inne melodie i piosenki. Wybita ze snu nie rozróżniałam, patrzę w ciemnościach na ekranik tel. Synuś pyta co u jego mamusi słychać. Popisaliśmy troszeczkę,  ponownie usnęłam.

Restauracja w stylu i tutaj musze rzec, nie znam się na stylach, wewnątrz stoliki, gdzieś tam w głębi ukryty stolik. Muzyka nastrojowa. No i wchodzi Sanda!!!!!! Ta sama jak kiedyś, nic się nie zmieniła, nawet wyładniała. Kilka lat temu zrobiła operację plastyczną. Podniosła powieki. Po zabiegu jedna powieka jej całkiem opadła, musiała poddać się poprawce. Wygładziła zmarszczki, podniosła piersi. Byłam tam, widziałam jej cierpienie, po zabiegu, zapach opatrunków był straszny. Drapałam jej plecy, pomagałam zmieniać opatrunki. Obecnie wygląda normalnie, noooo zmarszczeczki jakieś tam są, ale …. czego oczekiwać? Że zabieg będzie działał w nieskończoność.?  Wygląda fantastycznie i nie omieszkałam powiedzieć. Spotkanie odbyło się w radosnej atmosferze, bo właśnie takie jesteśmy, szczęśliwe, pomimo że nie zawsze idzie po naszej myśli, jesteśmy szczęśliwe. Zamówiłam kawę, zanim Sandra dojechała i później zupkę pomidorową. Kawa jak kawa, czarna mocna, zupa? Chyba gorszej nie jadłam. Jak wybrałam tak miałam. Nastrój miejsca niesamowity, więc tam wrócę, z menu wybiorę inne danie.  Opowiadała o występach w NY i Las Vegas, to było dla niej bardzo pozytywne przeżycie. Brała udział w minionym i tym roku w wielu występach taneczno-baletowych oraz konkursach. Miło było patrzeć na jej ekscytację podczas opowiadań o osiągnięciach. Podoba mi sie jej, moja filozofia jak to powiedziała. Czy to moja? nie wiem, kiedyś gdzieś czytałam i w większości stosuję.

Człowiek ma możliwość wyboru. Wybiera pomiędzy dobrem a złem, szczęściem i nieszczęściem. To czy będzie się dobrze mu działo i czy będzie szczęśliwym, zależy tylko i wyłącznie od niego. Ma też możliwość wyboru przejęcia złości i złych energii od innego człowieka. Przejąć lub zignorować. Przyjmie, jest w ciągnięty w walkę lub grę innej osoby, jeśli zignoruje może obserwować zrzymanie się osoby pozostawionej z jej złą energią.

Sandra wprost była zachwycona, moimi wywodami.

Nie ma ochoty czekać na następne spotkanie do sierpnia, ustaliłyśmy spotkania jeden raz w miesiącu. To mi odpowiada i się podoba.

 

Wracając zajechałam do sklepów oddać poprzednie zakupy. Spodenki które są za duże, wymieniłam na mniejsze, dokupiłam jeszcze białe. W domku zmierzyłam, wyglądam bardzo dobrze. Zwróciłam też koszyczek ceramiczny na ściereczki, który nie pasował kolorystycznie do reszty moich rzeczy. Kupiłam włoski gliniany garnuszek, nie przepadam za chińszczyzną. Zawsze sprawdzam kraj produkcji. W garnuszku można gotować potrawy w piekarniku. Super.

Poczułam się głodna, pomidorówki zjadłam kilka łyżek. Wczoraj wyjęłam kaczkę z zamrażarki. W środku kaczki była wątróbka, sece i szyja. W swoim życiu jadłam 2 razy wątróbkę, jeśli trącenie jej widelcem, można było nazwać jedzeniem. Zawsze zapach wątróbki mnie odtrącał. Serca nigdy nie próbowałam. Podroby nigdy nie były jedzone w mojej rodzinie. Smaku płuc nie znam i nie poznam, żołądki kurze jadłam raz może dwa razy. Cynaderki? Toż one przetwarzają mocz, jak to jeść. Ludzie uwielbiają a ja osobiście, nie mam ochoty poznawać ich smaku.

Kupiona flądra rozmrażała się a mnie żołądek ściskał. Patelnia, olej, maciutka kacza wątróbka i jeszcze mniejsze serducho. Podpiekłam. Talerz i…..zjadłam. Skłamałabym gdybym powiedziała, że nie dobre lub  nie nadaje się do jedzenia. Wciąż jestem na diecie,  maciutkie danie i wystarczyło zaspokoić na chwilę głód. Później usmażyłam cieniutkie filety z flądry. Zjadłam trzy kawałeczki, reszta trafiła do lodówki.

Córcia zadzwoniła z dobrą infirmacją, zaliczyła markieting na B, synuś otrzymał B również. Już ma wakacje, chociaż na lato wzięła jeden przedmiot. Synuś ma we wtorek ostatnie zaliczenie i również na lato bierze jeden przedmiot. Przegadałam a właściwie, powspominałyśmy dawne czasy, na tel z córcią 2 godzinki. Szybciutko odebrać MM z Marty.

Już nie jestem sama😀😀😀.

Przebudziłam się o 1:15am. Spać nie mogę, latam po internecie i czytam nowinki i bzdety. Już 3:18am a sen za morzami i górami. Z rana do pracy przecież. Co we mnie wstąpiło, że sen odszedł, nie wiem. Mam cieplutko bo włączyłam kocyk elektryczny, naciągnęłam flanelkę. Problemów zero. MM w domku to i bezpieczniej. Nie rozumiem. Dochodzi 4am muszę sprobować zasnąć.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s