Sierściuch pojechał. Sprzątam, wycieram kurze, wszystkie szafki i blaty kuchenne wykloroksowałam, odsuwanie kanapy w telewizyjnym, wyjmowanie czegoś między poduchami kanapy, mycie kanapy (skórzana), mycie ściany przy miskach psich, trzepanie chodniczków, mapowanie. Takie zajęcie nie powinno być wykonywane w niedzielne popołudnie, nie mogę, nie potrafię i nie chcę zostawić sierści, kurzu i ziemi z jardu. Moje pieski chodzą, a jakże, ale to są lekkie psy. Onon ma swoją wagę, biegając po jardzie to tak jaby ją orał.
Więc, sprzątam, nie ma możliwości abym dziś skończyła.
Do rana na pewno. Takie sprzątanie nie wchodzi w grę, jutro dokończę.
Fajnie, środa wolna i domek będzie lśnił i pachniał świeżością, obym miała energię po sprzątaniu cieszyć się tą świeżością.
Zobaczymy.
Leave a comment