Wirusek, wszystkich na świecie wstrzymał od myślenia o przyszłości. Trudno planować kiedy jesteśmy ograniczeni czasowo, lokalowo itd. Nie lubię planować, a jak już to z ogromną ostrożnością. Pod koniec lutego zrobiłam większe zakupy. Już do sklepu chodziłam w rękawiczkach i maseczce. Wiadomo jestem z tych co wciąga jak gąbka każde wirusy i bakterie, dla ostrożności się zabezpieczyłam.
Dokładnie tydzień później (4 marca) Poczułam się bardzo ale to bardzo źle. Wchodząc po schodach, potykałam się i myślałam, że będę zmuszona wchodzić po schodach na czworaka. Jakoś dotwałam do końca pracy, a że byłam już sama i nie mogłabym oczekiwać jakiejkolwiek pomocy, zmobilizowałam się i jakoś doszłam do samochodu. W momencie kiedy wdrapywałam się po schodach zadzwoniła córcia z pytaniem o samopoczucie. Córcia była na telefonie do momentu kiedy wysiadłam z samochodu w swoim garażu i “doprowadziła” mnie do łóżka. Usnęłam w ubraniu. Od czwartku do późnych godzin w niedzielę byłam nieobecna. Zmęczenie, ból głowy, wymioty mną targały. Spałam, budziłam się i spałam. Czy coś jadłam? prawdę mówiąc nie wiele. Tak to mnie wirusek złapał z ujemnym testem.
Update
Wrzesień 27, 2023
Nie pamiętam jak i co było ale chyba na zajutrz do pracy nie pojechałam
Leave a comment