No właśnie. Jeszcze nie wiem jaki będzie ten poniedziałek.
Dopiero wypiłam poranną kawę. Jeszcze w szlafroku wyszłam na deck i oparta o balustradę podziwiałam moje bogactwo kwiatowe. A z każdym dniem tego bogactwa mi przybywa. Buzia się śmieje do widoków a z ust wydobywa się głośne szczęśliwe westchnienie. Jeszcze 2 lata temu pokazywałam (przez skype) mamusi, moje kwiaty. Cieszyła się patrząc, uśmiechała i podziwiała. Dziś tylko powiedziałam ciuchutko ….Mamusia, zobacz jak pięknie… Bo mam pięknie i to wszystko z pracy moich rąk.
Dziś mam wolne od pracy zawodowej. Na tę chwilę zostawiłam back yard. Wyszłam na front, bo o ta część yardu potrzebuje „dotknięcia”. Wspominałam kiedyś, nie mam planów, jako planu prac na papierze. Gdzie i kiedy, co posadzę, posieję. Co upiększyć lub dokończyć względnie, rozpocząć nowe prace. W trakcie prac mi tak jakoś wychodzi.













W niedzielę byłam u starszej córki MM. Poprosiła aby coś zrobić z jej mini ogródkiem. Nie wiele mi się udało ale z tego co było to wyczarowałam nawet przyjemny ogródeczek. Najważniejsze, że się jej podoba.


Psiak już znalazł sobie miejsce. U mnie też zrobił sobie legowisko pod azalią. Teraz, jak u nas przebywa to ma wydzielone miejsce do kopania, rycia i spania w ciągu dnia w innej częci ogrodu. Potrafi ryć bardzo głębokie jamy.
Jutro będzie padać, z moich zaplanowanych prac polowych nic nie wyjdzie. Po pracy będę odpoczywać, należy mi się.
Poniedziałek już się kończy. To był bardzo pracowity dzień, dał mi wiele radości.
Leave a reply to artdecozbloxu Cancel reply