ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

bo dziś po pracy zabawiam się w renowatora/stolarza. Czyściłam, kleiłam i dokręcałam poluzowane śruby w szafkach, w garderobie. Jutro połapię zszywaczem pneumatycznym to co klej nie zakleił. szuflady włożę na szyny i poustawiam na swoje miejsce. Niby to tak niewiele, ale żeby położyć klej należało te miejsca odpowiednio przygotować. Trochę czasu zleciało.

Po 7pm całkowity relaksik przy kieliszku piwa, Pita cracers i guacamole. Wiem, na prawdę wiem, że czasami zachwuję się jak robol. Księżniczką nigdy nie byłam, nie te czasy, ale miałam wspaniałe dzieciństwo i szalone młode lata. Niezapomniane lata studenckie i lata budowy swojego domu. A później już poleciało.

Dziś ostatni dzień lipca. Jutro po pracy porządki bo 2 SIERPNIA po godzinie 17 przybędę na ten świat.

Dam popalić swoim rodzicom, jako 9- latka pobiłam ulicznego huligana, jako 10-cio latka chodziłam już na wagary, 11-latka wybijałam szyby w nowo pobudowanych domach. Aby swoją energię wykorzystać uczęszczałam na SKS biegałam i skakałam wzwyż z sukcesami.

Stary niedźwiedź mocno śpi … pamiętam z pierwszej klasy podstawowej oraz kółko graniaste…. na przerwach mnie bardzo nudziło. Chodzenie w parach po korytarzu na przerwie to była katorga, a woźny był ważniejszy od dyrektorki.

W 12 roku życia zakochałam się w Czesiu. No jak można było się nie zakochać? Był na zgrupowaniach i kibicował. Nikogo nie prisił o zeszyt, żeby przepisać prace domowe, tylko mnie😁jakie to było romantyczne🤣🤣🤣🥰. Historii nie cierpiałam, wezwana do odpowiedzi, stałam orzed klasą i pamiętałam Hiroszymę i co dalej? Czesio dwoił się i troił i z ust wyczytałam coś tam co mi nie pasowało. Więc, stworzyłam nowy wyraz i wypowiedziałam ….n a g a n a s a k i! Cała klasa w ryk, Czesio łapal się za głowę, nauczyciel powstrzymywał się od śmiechu. A ja niczym nie zrażona…..czego się śmiejecie, no tak było, tam też bomba wybuchła n a g a n a s a k i…..powtórzyłam. Nauczyciel p. Wiktor był też nauczycielem wf i prowadził SKS, już śmiał się na prawdę, klasa za brzuchy się łapała. Nie dwójki nie dostałam, kazał mi wracać do ławki. Czesio mi później wyjaśnił, to i ja się pośmiałam

W ławce siedziam z Wiesiem który miał problemy z pęcherzem. Wiesio zsikal się podczas lekcji, powstała kałuża. Dzieciaki śmiały się i wyzywali go od sikunów. Stanęłam w jego obronie, moja młodsza siostra miała ten sam problem. Pomagałam mamusi, na ile mogłam. Rozumiałam Wiesia.

Pojechałam z młodszą na kolonie, miałam chyba 12-13 lat. Mlodsza zsikała się w nocy, nie rozumiała jeszcze, że cudza choroba jest tematem dla żartów ubliżania. Pora śniadaniowa, udawałm, że czegoś szukam i gdy wszyscy wyszli, a było tam z 20-25 łóżek, prześcieradłem wytarłam kałużę i przewróciłyśmy materac. Założyłam na łóżku młodszej, swoje prześcieradło, a mokre upchnęłam pod materac młodszej, no ona nie sięgała jeszcze nogami do ramy łóżka. Czy młoda rozumiała? Nie. Pytała … czemu my to robimy?… czy pamięta to zdarzenie i że zaoszczędziłam jej przykrości? Nie, na pewno nie pamięta. Chciałam ją ochronić, przed szykanami, chociaż nigdy w życiu ich nie zaznałam ale widziałam jak mogą dzieci być okrutne dla swoich rówieśników.

W sumie byłam tylko 2 razy na koloniach. Po pierwsze: po prośbach Tatuś wysłal na kolonie ale musiał opłacić cały turnus pobytu, bo inteligent. Po drugie: wszystko tak zorganizowane, że czas wolny był czasem niewolniczym.

Szkoła średnia czas szalony. Już się wiedziało po co się żyje. Czy na pewno? Uwielbiałam jeden przedmiot, prawoznawstwo. No i jak zwykle chodziłam na wagary. Sama chodziłam na wagary, do kościoła. Zastanawiałam się co dalej, po co się urodziłam i co takiego wielkiego mam do zrobienia na tym świecie. Chyba wtedy zrozumiałam, że moje miejsce jest w zakonie, że tą drogą powinnam podążać. Czy byłam emocjonalnie dojrzała? Chyba nie, czy 15-16 latka jest na tyle świadoma swoich uczuć, pragnień i swojego jecestwa? Byłam na etapie poszukiwania siebie, swojego miejsca. Byłam zbuntowana, że się urodziłam a jednocześnie szczęśliwa, że żyję i mogę czerpać życie pełnymi garściami.

Po rozmowie z księdzem, który dał mi czas do ukończeni 18-ego roku życia, rozpoczęłam nowy etap w moim życiu.


No i jestem tutaj wciąż nieokiełznana i nie zniewolona. Jestem zodiakalną lwicą i jak bardzo różną, inną, unikatową, od mego MM zodiakalnego lwa.

Pozdrawiam serdecznie🌹

Posted in ,

3 responses to “Renowator/stolarz”

  1. artdecozbloxu Avatar

    Oh jak nostalgicznie mi sie zrobilo, skakalam wzwyz I biegalam z nagrodami,, bilam chlooakow, zakochiwalam sie w kims co pol roku, no I z prawoznawstwa mialam piatke.

    Liked by 1 person

    1. ogryzek zycia Avatar

      Kochliwą dziewczynką byłaś i uczennicą piątkową. To się chwali.Pozdrawiam

      Like

  2. Kryska Avatar
    Kryska

    Nieokiełznana i nie zniewolona. Brawo Krysiu i ja tez Krysia Strzelec ale nieokiełznana i nie zniewolona, po prostu Szałaputki z nas.

    Like

Leave a reply to Kryska Cancel reply