Jakiś czas temu, przerwałam prace nad łazienką na parterze. Od kilku dni po pracy, szpachluję dziurki. Po zerwaniu staromodnej/antyk tapety okazało się, że nie będzie z tą łazienką tak łatwo jak przypuszczałam, stąd ten ponad roczny poślizg. Nie miałam serca do niej i nie mam, ale zrobić trzeba. MM nie raz proponował wezwanie fachowca i będzie po kłopocie. Moja odpowiedź…nikt mi się po domu plątać nie będzie, i za zaszachlowanie i pomalowanie inkasować kasy też nie będzie….
Zakończyłam szpachlowanie. Najgorzej było przy suficie. Papier wszystko ukrył i nikt tego nie widział co było pod papierem.
Dziś po pracy gotowa byłam na szlifowanie. Ściany obowiązkowo trzeba wygładzić. Dobrze pamiętałam, szlifierki używałam na pietrze, gdy szlifowałam cementową wylewkę.
Tylko…ze znalezieniem szlifierki, miałam problemy.
Przeryłam garaż, od posadzki do sufitu, wzdłuż i wszerz. Otwierałam wszystkie walizeczki które skrywały różne narzędzia elektryczne i te na baterie. Szukałam na półkach i pod półkami. Nie było, po prostu nie było. MM twierdził, że musi gdzieś być, a że siedział przed monitorami to kontakt z nim był znikomy.
Dałam spokój ze szlifierką bo w pewnym momencie moje okulary zniknęły. Zamiast szlifować łazienkę, krążyłam po domu i garażu w poszukiwaniu okular. Aby nie zwariować, nalałam sobie dużyyyy kieliszek wina i dalej wędrowałam.
Co do kieliszka. Jestem amazonowa. 90% moich zakupów robię na amazonie. 5 procent w sklepach w realu, 5% na pozostałych stronach inernetowych.
Ulubioną moją rozrywką są zakupy interneowe. Pewnego wieczoru …. Eureka!!!! Kupuję kieliszki do piwa z Krosna….
Więc, dziś nalałam do kieliszka do piwa z Krosna, mego wina. Bo od stresu mogę wybuchnąć. Szlifierki nie znalazłam, a okulary gdzieś zapodziałam.
Chodziłam z tym kieliszkiem w dłoni popijając Mrtini Rossi, gdy MM woła do mnie z piętra z pytaniem … czego szukam. Jak to czego… pierwsze szlifierki okrągłej nie kątowej, takiej żółtej…!!!! I zgubiłam okulary też….Otwiera walizeczkę…czy tego szukasz pyta
Niech to diabli TAK!!!!
Ale z okularami ci nie pomogę, sorry…powiedział i już znikł mi z pola widzenia.
Ja tu gadu gadu a mięso mielone rozmrożone. Idę smażyć kotlety.
Już po kolacji.
Z okularami MM, faktycznie nie pomógł i ich nie odnalazłam. A to wszystko przez szlifierkę. Nie zawsze potrzebuję okular, więc zdjęłam je z nosa i żeby nie zgubić położyłam na….. no właśnie na czym i gdzie.
Pamięć ludzka jest zawodna.
Tylko diabeł się cieszy.
Leave a reply to artdecozbloxu Cancel reply