Serwetkę dziergałam osobiście, kiedy byłam chora, a więc już dobrych kilka lat temu. Czasami patrzę na moje robótki ręczne i zastanawiam się….jak ja tego dokonałam.
Były czasy, że szydełkiem robiłam spódnice, żakiety, sukienki, swetry, bluzki i bluzeczki.
Ale zacięcia do sewetek nigdy nie miałam, bo gdzie to położyć, jeśli za taką dekoracją domu nie przepadam.
„Uziemniona” miała czasu tak wiele, że mogłabym go sprzedawać. Białą sewetkę zrobiłam „z głowy”.
Dziś siedząc przy stoliku, a na nim masę innych rzeczy już świątecznych, niezgrabnie poruszyłam kieliszkiem wina. Wino czerwone Italy DOLCE, popłynęło po białej serwetce. Szybciutko chciałam zmyć plamę. Nie wierzę, że to naturalne, w tempie błyskawicy kolor wżarł sie w serwetkę. Próbowałam zmyć. Próby się nie powiodły.
Co mi zostało?
Zalałam serwetkę winem z butelki i mam teraz….piękną liliową serwetkę.
Piękny kolor!!!!

Nie będę wyciskać serwetki aby pozyskać resztki wina.
Otworzyłam następną butelkę.

Po wypłukaniu serwetki w ciepłej wodzie, kolorek zrobił się bardziej subtelny. I niech już tak zostanie, bo mi to bardzo odpowiada. ❤️
Leave a reply to Pellegrina Cancel reply