Dziś ostatni dzień w tym tygodniu pojechałam do pracy. No i …. koreczek się stworzył. Zamknęli stary zjazd a otworzyli nowy, który jest wcześnej niż był poprzedni. Informacji świetlnych było bardzo dużo ale tych nieuważnych kierowców też…dużo. Kombinowanie nic nie pomogło. Podjeżdżali do starego zjazdu z autostrady, a tam beton. Ot i niespodzianka. Niespodzianka kumulowała więcej samochodów, które napływały jak rzeka. Nieuważni musieli przejechać się do następnego zjazdu i na prawdę pokołować.
W powrotnej drodze musiałam odebrać pieska z salonu piękności. Nie używamy smyczy bo pieski a teraz piesek, zawsze idzie przy nodze. Czasami trzeba słowem przystopować, ale nigdy nie wybiega kilometr przed… MM odwiózł pieska, więc Zima stanęła i wzrokiem szukała samochodu jakim została przywieziona. Chciała biec na parking ale wzięłam na ręce. Postawiłam na ziemi bliżej mego samochodu, bez pomyłki pobiegła i czekała przy samochodzie.
Jutro mam dzień wolny od wszelkiej pracy. Gotować, piec a nawet lepić pierogi jest jak dla mnie za wcześnie.
Nic robić nie będę!!!
Zrobię sobie wielkie wypoczywanie przed wielkim gotowaniem.
Choćby kucharz muchę gotował, to urwie skrzydełko dla siebie. 🤣🤣🤣 (z internetu)
Leave a reply to artdecozbloxu Cancel reply