Do pracy chodziłam w kratkę. W domu nawet nie zaglądałam do laptopa. Nie miałam siły na pisanie nawet na blogu. Prace remontowe są wstrzymane. Czekam na lepsze dni.
To nie był dobry czas dla mnie. Powolutku wracam do zdrowia. Kiedy jestem w domku to nakładam cieplutkie ubranko lub nawet się nie przebieram tylko odpoczywam w łóżeczku. Nawet nie czytam, nie oglądam żadnych filmów na ipadzie, leżę i właściwie nie myślę. Nie mam żadnych myśli. Ale sny mam tragiczne, nawet nie straszne lecz tragiczne, smutne, bez zakończenia. Spadam w przepaść ale to spadanie nagle się urywa, uciekam nagle ucieczka się urywa, jadę pociągiem donikąd i też to się urywa.
Nasze życie też tak nagle się urywa.
Snów nawet nie analizuję, bo maja jakiś przekaz ale wolę o tym nie myśleć. Większość snów mam proroczych. Wstaję i wiem co będzie, względnie się domyślam. Dlatego staram się o tym nie myśleć, bo można zwariować.
Leave a reply to ogryzek zycia Cancel reply