Premie powinni dać pogodynce, trafił/a w 10 tkę. Padało i lało całą noc, a zaczęło się wczoraj po południu.
Wczoraj wieczorem ugotowałam rosołek z kurczaka. Moi dwaj panowie coś zaczęli niedomagać. Starszy zmobilizował się i do pracy pojechał, młodszy bez mobilizacji bo w wojsku nie był, powrócił do łóżka ledwo ruszając nogami.
A dziś…..
ręka do góry, kto w tym domu naj… naj …naj✋🏼
Jak naj … i ręka w górze, to powróciłam z rana szybko do łóżka, a co będę się od rana wychylać.
Zdążę pomalować łazienkę.
Zamiast łazienki, wyszłam na podwórze. Ziemia mokrusieńka, zdecydowałam wysadzić resztę cebulek tilipanów. Niektóre już niestety nie nadawały się do zakopania w ziemi. Wyschły.
Jednak przed południem zdecydowałam się na pomalowanie sufitów. Przebrałam się w robocze ubranie. Okazało się że nie mam czystej kuwety do farby. Tę co używałam należy wymyć i napotkalam trudności związane z wężem ogrodowym. Żadnych narzędzi po robotach remontowych nie wolno myć w domu pod zlewem. Rury są za wąskie, nie wolno ryzykować, koszty hydraulików są bardzo wysokie.
Pojechaliśmy z MM po zakupy i przy okazji przysiedliśmy w „swojej” kafejce. Zagadaliśmy się, czas szybko zleciał, pociemniało, do sklepu nie zdążyliśmy, zamknęli.
Tak, że z prac remontowych nic nie wyszło ale spędziliśmy milutko czas we dwoje.
Sobotka zakończyła się wichurą.
Dachów nie zrywało ale w gałęziach groźnie szumiało.
Życzę milusiej niedzielki. ❤️❤️🌷
Leave a reply to ogryzek zycia Cancel reply