ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Wiem, dokładnie wiem, że dziś niedziela.

Wiem też, że do moich urodzin zostało tylko 18 dni. To nie jest dużo. Gdyby to były dni wolne od pracy zawodowej to bym nie miała problemu ale…. po godzinach pracy zawodowej, mogę na podłogę przeznaczyć tylko 3 godziny albo żadnej, w zależnośni o której wrócę do domu. To jest bardzo mało albo nic.

Czas mi się kurczy. Wspominałam już, moja sypialnia to w tej chwili magazyn. Z office MM meble, domumenty, miliony innych bezużytecznych rzeczy. A kiedyś mówił, że to ja „kolekconuje”. Tylko ja nie mam milionów długopisów. Prawie modły odprawiał, wyrzucając niektóre. Ale jak potrzebowałam, to większość długopisów niepiszących, tusz wyschł. Po co trzymać długopis który możesz otrzymać w banku, taki za centa. Ehhh

Więc muszę się spieszyć bo czasu mało, a chciałabym się przebudzić w swój dzień urodzin, w wysprzątanej sypialni. Muszę z 5 dni wcześniej skończyć podłogę bo MM potrzebuje czasu na układanie tych rzeczy w office.

Znów będzie układać i godzinę zastanawiać się czy w odpowiednim miejscu położył.

Leżę w łóżku i zastanawiam się, jak ulepszyć, uefektywnić, usprawnić układanie podłogi, aby praca była mniej czasochłonna. Najwięcej czasu pochłania mi przycinanie listew. Chodzenie a raczej bieganie do garażu i z powrotem na piętro.

Jeśli nie chcę trocin w łóżku to musi zostać tak jak jest. No i już udoskonaliłam pracę. Ponownie akceptując te warunki pracy jakie są. Będę biegać z piętra do garażu i z powrotem. Czym więcej biegam tym bardziej widzę zmianę w mojej sylwetce. Nie trzeba siłowni.

Tak, tak, dziś niedziela. Będę pracować nad podłogą, postanowione.

Pamiętam co Tatuś mówił i jak uczył.

Niedziela jest dniem odpoczynku.

To jest również dzień który poświęcamy rodzinie.

Do 2 sierpnia w każdą niedzielę muszę pracować. POSTANOWIONE.

Odpocznę 2 sierpnia.

Nie, nic nie planuję na swoje urodziny. Jeszcze za wcześnie na plany.


MM pojechał po świeże bagels, zamówiłam też świeżą sałatę.

Tak, tak, MM dba o mnie na ile potrafi i na ile ja jemu pozwalam.

Jeśli mam dziś pracować, to muszę zjeść pożądne śniadanie, bo w zasadzie moje posiłki to jak porcja dla kurczaka.


Pogoda dopisała 26C to nie 36C, chociaż 36 będzie po południu. Śniadanko zjedliśmy na decku/tarasie.

Zrobiłam kanapki z bagels, przecinając na 3 części, jak zawsze. Jak dla mnie za grubaśne. Jedną kanapkę oddałam MMowi i również jak zawsze.

Wokół jeszcze zielono ale na tarasie co raz więcej żółtych liści. W nocy już chłodniej 24-26C jeszcze okna na noc nie można otworzyć ale za 3 tyg myślę, że będzie można zostawić otwarte.


Mój czas nadchodzi. Czas przebierać się w robocze wdzianko.

Do około 2pm wycinałam w panelach miejsca/wejścia na drzwiowe futryny. Bardzo misterna praca.

Wycięłam/wyrzeźbiłam tylko 2szt.

Później MM zaproponował wyjazd do kawiarenki na cappuccino i coś słodkiego.

No nie pojechałam w roboczym ubranku. Szybki prysznic, fryz i inne, byłam gotowa.

Po powrocie, powrót do szat roboczych i układanie drugiego rzędu.

No i wyczułam nierówności w posadzce. Pewnie że można zniwelować specjalnymi drewnianymi listewkami. Znam ten ból, jak zacznę z jednej strony podnosić listewkami to już będzie tak prawie do końca. Dwa ułożone rzędy paneli zdjęłam. Zdjęłam też folię oraz folię z korkiem. Zaczęlam szukać powodu huśtawki paneli. Centymetr po centymetrze. Każdą nierówność musiałam po prostu wybić młotkiem. Ten cement wiąże na zawsze. Dom się zawali a moje panele będą nienaruszone. 🤣

Okazało się, że w tym miejscu z którym miałam już wcześniej problem, mam problem i teraz. Cementem wprawdzie zalałam ale było ciągle za mało, bo to miejsce jest na wprost schodów i powstał dołek. Kiedy była wykładzina nie odczuwało się, że jest dołek.

Teraz nierówność zaszpachlowałam silikonem. Cementu nie chciałam rozrabiać. Niestety, ale silikonu było za mało, wykorzystałam co miałam a jutro dokupię i spróbuję to wszystko ponownie wyrównać.

Ze starego nikt nie zrobił jeszcze nowego i ja nie próbuję. Staram się również ukryć to co nie powinno być widoczne.

Nie jest to łatwe zadanie, ale próbuję.

Jutro sillikon potraktuję jako klej i od razu położę folie.

Niedziela dobiega końca.

Miłego spanka.

Posted in ,

2 responses to “Cappuccino – przerywnik w robocie”

  1. optymista13 Avatar

    Budowlanka nie jest rzeczą tak prostą jak się mogłoby wydawać!

    Like

    1. ogryzek zycia Avatar

      Podzielam Twoje zdanie.
      Pozdrawiam

      Liked by 1 person

Leave a reply to optymista13 Cancel reply